Sądownictwo

Prokuratura ma bilingi reportera

Piotr Nisztor
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Prokuratura badała, do kogo dzwonił dziennikarz „Rzeczpospolitej” Piotr Nisztor
Pełnomocnik prawny reportera – mecenas Jacek Kondracki – złożył w tej sprawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Piotr Nisztor został przesłuchany w śledztwie dotyczącym ujawnienia tajemnicy prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie postępowania w sprawie nieprawidłowości przy zamówieniach przez wojsko systemów wykrywania skażeń. Nisztor opisywał w „Rz" sprawy związane z systemami Tafios i Pandora.
17 marca 2011 r. przesłuchiwała go prokurator Elżbieta Karwowska w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Wola. – Ku mojemu zdumieniu pani prokurator przedstawiła mi schemat połączeń wykonywanych w dniach, kiedy zbierałem informacje do mojego tekstu – mówi dziennikarz. – Potwierdziła mi, że schemat i billingi dotyczą właśnie mojego numeru. Zaraz po przesłuchaniu powiadomiłem prawników. Prawnicy reprezentujący „Rz" nie mają wątpliwości, że podejrzenie, iż doszło do popełnienia przestępstwa przez prokuratorów, jest wystarczająco udokumentowane. – Prawo bardzo restrykcyjnie chroni tajemnicę dziennikarską – podkreśla mec. Kondracki. – Wyraźnie mówi, że nie można przesłuchiwać dziennikarza na okoliczność, kim są jego informatorzy, a dziennikarza z tajemnicy zwolnić może jedynie sąd, nigdy prokuratura. Sięganie po billingi jest złamaniem świętej zasady znanej już prawu rzymskiemu a minori ad maius – jeśli nie wolno mniej, to nie wolno też więcej. Jeśli zatem nie można przesłuchiwać dziennikarza w tej sprawie, to tym bardziej nie wolno sięgać po jego billingi, by ustalić, kim są jego informatorzy. Jak poinformowała „Rz" szefowa wolskiej prokuratury Marta Białobrzeska, to nie jej jednostka wnioskowała o billingi. – Śledztwo zostało przejęte od prokuratury wojskowej w Poznaniu – informuje. Mjr Eugeniusz Dobiński z Wojskowej Prokuratury Garnizonowej potwierdza, że to wojskowi śledczy wystąpili o billingi. Sprawy nie komentuje. – O taką informację zwracała się Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu – dodaje. Ta z kolei nie odpowiedziała na pytania „Rz". – Problem inwigilacji dziennikarzy poprzez sięganie po ich billingi był podnoszony wielokrotnie przez media. A mimo to prokuratura nadal próbuje łamać tajemnicę dziennikarską. To musi się skończyć – oburza się szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy Wiktor Świetlik. Zawiadomienie w sprawie, którą interesował się Piotr Nisztor, skierował do prokuratury gen. Marek Witczak, były szef Żandarmerii Wojskowej. W sierpniu 2010 r. zapytaliśmy go o treść obciążających go zeznań złożonych przez jednego z szefów firmy zbrojeniowej PIMCO. W odpowiedzi otrzymaliśmy informacje, że gen. Witczak zawiadomił prokuraturę o ujawnieniu tajemnicy śledztwa. Pytaliśmy m.in. o to, czy przedstawiciele PIMCO finansowali generałowi wizyty w restauracjach. Zapytania w sprawie śledztwa otrzymali również m.in. Ministerstwo Obrony Narodowej i prokuratura wojskowa. Generał Marek Witczak kilka miesięcy temu przestał być szefem ŻW. masz pytanie, wyślij e-mail do autora  c.gmyz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL