fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Koniec utopii o koegzystencji kultur

Giles Milton „Nos Edwarda Trencoma", Noir Sur Blanc 2011, 326 str.
Archiwum
Giles Milton nie jest kompletnym nowicjuszem – zanim zabrał się do prozy, terminował jako autor książek historycznych
 
W Polsce wydano dwie. „Muszkatołowa wojna Nathaniela" odkrywała sekrety XVII-wiecznego handlu przyprawami. „Samuraj William" przedstawiał prawdziwe dzieje brytyjskiego żeglarza Williama Adamsa, który w roku 1600 trafił do Japonii, gdzie spędził resztę życia, budując statki i ucząc miejscowych nawigacji oraz matematyki. Brzmi znajomo? Tak, to przecież treść serialu telewizyjnego „Szogun", tyle że książka Miltona była jakieś 124 razy ciekawsza od wersji z Richardem Chamberlainem jako Anjin-sanem.
„Nos Edwarda Trencoma" to pierwsza wycieczka pisarza w dziedzinę fikcji, ale właściwie rzecz stoi w rozkroku między historią a literaturą. Poznajemy w niej dzieje sławetnego rodu wybitnych znawców serów, którzy od stuleci służą swym węchem doskonałym koronowanym głowom. Są one jednak tak sprytnie zawinięte przez autora wokół prawdziwych wydarzeń lat minionych, że zawstydzić się mogą autorzy licznych thrillerów spiskowych.
Kłopot z takimi opowieściami polega na tym, że trudno o nich pisać, nie zdradzając szczegółów pułapki-zagadki. Powiem więc jedynie, że jest to książka o pysznych serach, kłopotach z historią, Grekach, Turkach i Konstantynopolu. W dodatku napisana tak błyskotliwie, iż momentami przywodzi na myśl satyry Chestertona. Gdyby wszystkie debiuty literackie nosiły taki znak jakości, świat byłby dużo ciekawszym miejscem. Jest to także książka jak najbardziej poważna, choć udaje niepoważną. Za zasłoną literackiego pastiszu, za żartami i fabułą rodem z awanturniczych
XIX-wiecznych romansów Milton opłakuje los greckiej wolności i koniec utopii o koegzystencji różnych kultur i religii. Szczegółowo – i całkiem serio – zajmował się tym w nieznanym jeszcze w Polsce wstrząsającym reportażu historycznym „Paradise Lost: Smyrna 1922" o czystkach etnicznych, których ofiarą padło 1 mln 300 tys. Greków i 350 tys. Turków. Czy krwawe dzieje imperium osmańskiego i bitnych Greków mogły potoczyć się inaczej? Co mają z tym wspólnego angielski znawca serów i romantyczny lord Byron? Czytajmy Miltona, bo warto. W końcu, jak trafnie podkreśla bohater jego książki, sens w teraźniejszości odnaleźć można tylko poprzez nieustanne odwoływanie się do przeszłości.
Giles Milton „Nos Edwarda Trencoma", Noir Sur Blanc 2011, 326 str.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA