fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Notowania

Trudne dostosowania w biurach

Bloomberg
Korekty grafików pracy,nadgodziny i pozyskanie nowych osób – w ten sposób większość biur maklerskich poradziła sobie z dłuższymi godzinami sesji
 
Od ponad dwóch miesięcy handel na GPW kończy się nie o 16.30, ale godzinę później. Brokerzy do końca starali się odwieść władze parkietu od wyrównania godzin obrotu z największymi giełdami zachodnimi. Ludwik Sobolewski zdania jednak nie zmienił i godziny sesji po raz drugi w ciągu dwóch lat uległy wydłużeniu (we wrześniu 2008 r. przyśpieszono start rynku kasowego o pół godziny).
Ostatnie dwie zmiany spowodowały, że handel akcjami trwa 8,5 godziny dziennie – więcej, niż wypadałoby na jeden etat (a do tego dochodzi czas na analizy przed sesją i rozliczenie transakcji po zamknięciu giełdy). Dlatego domy maklerskie starały się zreorganizować czas pracy obecnych pracowników.
– Wprowadziliśmy prace zmianowe, być może niektórzy pracownicy będą mieli trochę więcej nadgodzin – mówi Roland Paszkiewicz, dyrektor ds. analiz Centralnego Domu Maklerskiego Pekao.
– Przeorganizowaliśmy czas pracy, nie zmieniła się ani liczba zatrudnionych, ani ich płace – dodaje Krzysztof Polak, dyrektor Biura Maklerskiego Alior Banku. Przyznaje jednak, że nie wie, czy to wystarczy. Poważne zmiany wprowadził także DM Banku Ochrony Środowiska.
– W związku z wydłużeniem sesji dokonaliśmy reorganizacji wewnętrznej w  centrali biura, łącząc obsługę klientów internetowych oraz klientów obsługiwanych tradycyjnie. Ponadto konieczne było przejście na system dwuzmianowy oraz zatrudnienie dodatkowych osób – relacjonuje Radosław Olszewski, prezes biura. To ostatnie – z uwagi na brak specjalistów i konieczność szkolenia – nie do zastosowania na dużą skalę.
Niektóre domy maklerskie wprowadziły przerwy w ciągu dnia, tak aby kluczowi pracownicy obsługiwali początek i zakończenie sesji. Dom Maklerski Banku Polskiej Spółdzielczości wydłużył czas pracy i wzmocnił kadrowo Contact Center, które od 3 stycznia pracuje do godziny 18. – Zatrudnienie wzrosło o około 5 proc.  Nowe osoby zasiliły zespoły zajmujące się przyjmowaniem zleceń i obsługą bieżącą klientów – mówi Tomasz Lis, dyrektor biura sprzedaży i marketingu biura.
Nie zawsze korekty w grafiku były możliwym rozwiązaniem. Wówczas podwyżki były konieczne. – Niektóre prace trudno realizować na zmianę albo stale płacąc nadgodziny – tłumaczy Radosław Olszewski, prezes DM BOŚ. Także grupa Copernicus zdecydowała się podwyższyć maklerom premie od obrotu.
Dla biur wzrost kosztów byłby do zniesienia, gdyby wydłużenie sesji generowało wyższe obroty na rynku, a tym samym wyższe przychody. Styczeń i luty pokazały jednak, że o rekordowej skali handlu nie ma co mówić. Miesięcznie właściciela zmieniały akcje za 20 – 21 mld zł, przy średniej dla 2010 r. na poziomie 19,6 mld zł. – Dłuższe godziny funkcjonowania nie wpłynęły na wzrost przychodów, ale ewidentnie zwiększyły koszty funkcjonowania domów maklerskich – podkreśla Jacek Rachel, prezes Domu Maklerskiego BDM. – Liczymy że giełda weźmie na siebie ich część, zmniejszając firmom inwestycyjnym stawki opłat transakcyjnych.
Na razie nic nie wskazuje, aby GPW zdecydowała się na cięcie. Przedstawiciele giełdy sugerowali raczej, że brokerzy powinni dostosować się do zachodnioeuropejskich standardów. Tym bardziej że branża wciąż ma spory zapas na wypadek wzrostu kosztów. Według danych Komisji Nadzoru Finansowego w 2010 r. zagregowany zysk netto domów maklerskich wyniósł 791 mln zł. Był to jednak najgorszy wynik od 2006 r., a brokerzy przypominają, że czeka ich jeszcze wymiana systemów IT, po tym jak własny system transakcyjny wymieni giełda.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA