fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Firmy meblarskie przeciwko spalaniu drewna

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Producentom mebli grozi brak surowca. Coraz więcej drewna kupują i spalają elektrownie, ponieważ nie chcą płacić kar za zieloną energię
Definicja biomasy, czyli ekologicznego paliwa dającego zieloną energię, dzieli polski przemysł. Ministerstwo Gospodarki chce zliberalizować przepisy i umożliwić elektrowniom spalanie drewna na większą skalę. Miałoby to dramatyczne konsekwencje dla producentów mebli, bo podniosłoby ceny i tak już drogiego drewna.
Producenci mebli, płyt i papieru przekonują resort gospodarki, że definicja biomasy nie powinna obejmować "drewna okrągłego pochodzącego z terenu lasu o cechach wymiarowych i jakościowych ujętych w normach". – Minister gospodarki co prawda nie podpisał po naszych protestach planowanego rozporządzenia dopuszczającego większe spalanie drewna w elektrowniach, ale nie zaprzestaje prac nad tym zagadnieniem – mówi Marek Adamowicz, dyrektor Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.  
  Zmiana rozporządzenia o obowiązkach zakupu energii z odnawialnych źródeł będzie korzystna dla energetyki. Chodzi nie tylko o definicję biomasy. Nowe rozporządzenie ma umożliwić elektrowniom zbudowanym do końca 2015 roku spalanie 80 proc. drewna, jeśli będą one całkowicie opalane biomasą. Dodatkowo obniżone zostają obowiązki wykorzystania surowców z rolnictwa. Zdaniem ekspertów, jeśli planowana zmiana przepisów wejdzie w życie, to elektrownie będą mogły szybko zrealizować cel produkcji energii z odnawialnych źródeł. W latach 2010 – 2012 muszą sprzedać 10,4 proc. energii zielonej. Teraz elektrownie płacą rocznie ok. 0,5 mld zł opłat zastępczych za to, że nie wywiązują się z tego obowiązku. Spalanie drewna jest najtańszą i najszybszą metodą produkcji zielonej energii, elektrownie są więc w stanie płacić znacznie więcej za taki surowiec niż zakłady meblarskie . Prace nad nowym rozporządzeniem trwają już ponad pół roku. Niepewność dotycząca pozyskania surowca przeszkadza branży w dokonaniu koniecznych inwestycji. – Jesteśmy postrzegani jako kraj, w którym jest dużo surowca drzewnego, ale Lasom Państwowym brakuje długofalowej strategii jego sprzedaży. Drewno kupują również pośrednicy, którym trzeba dużo zapłacić – dodaje Adamowicz.     Polska jest czwartym na świecie producentem mebli, a pod  względem wielkości produkcji zajmuje dziesiąte miejsce. Wartość polskiego eksportu meblarskiego przekracza 20 mld zł. Polski przemysł specjalizuje się w produkcji mebli płytowych, a to oznacza korzystanie z drewna. Tymczasem jego ceny na aukcjach, gdzie kupowane jest około połowy drewna dla firm, wzrosły o 80 – 100 proc. w porównaniu z cenami sprzed roku. – Kraje o niskich kosztach wytwarzania mebli: Chiny, Indonezja, Malezja, Wietnam, dostarczają swoje produkty na rynek UE i stanowią dla Polski coraz większą konkurencję – mówi Marek Adamowicz. W ub.r. w Europie pozyskano 446 mln m sześc. drewna, z czego 193 mln m sześc. trafiło do elektrowni. Rynek spalania drewna na cele energetyczne rośnie co roku o  ok. 20 proc. Dlatego już w 2012 r. więcej drewna może trafić do elektrowni niż do pozostałych gałęzi przemysłu. Z obliczeń European Panel Federation wynika, że do 2020 r. Europie zabraknie na zaspokojenie wszystkich potrzeb jednej trzeciej drewna.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA