Społeczeństwo

Instytut Spraw Publicznych: z naszą demokracją nie jest dobrze

Lekceważący stosunek władzy do konstytucji, mediów, upolitycznienie prokuratury – to niektóre wnioski raportu o stanie polskiej demokracji w ostatnich dwóch latach.
Jutro ogłosi go Instytut Spraw Publicznych. – W Polsce trwa dyskusja o tym, czy demokracja jest zagrożona. Sprawdziliśmy zatem, co rządy PiS zdziałały w konkretnych dziedzinach, abyśmy mogli dysponować twardymi danymi – tłumaczy prof. Lena Kolarska-Bobińska, szefowa instytutu.
Zdaniem autorów dokumentu ustawy proponowane i przyjmowane przez obecny rząd koncentrowały się na przeszłości, zamiast rozwiązywać sprawy budowy autostrad, reformy służby zdrowia czy systemu emerytalnego. „Te ustawy stały się instrumentem zarządzania, a ich uchwalanie ideologicznymi spektaklami” – stwierdza w raporcie dr Wiesław Staśkiewiczz Uniwersytetu Warszawskiego. Eksperci uważają, że przez dwa lata rządów PiS naruszano też podstawowe wolności konstytucyjne,w tym wolność słowa i zgromadzeń. Przypominają kontrowersyjne decyzje Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i zarzucają jej upolitycznienie. „W swym postępowaniu Rada spełniła oczekiwania premiera Kaczyńskiego, który sceptycznie oceniał wolność indywidualną dziennikarzy i zapowiadał jej ograniczanie” – podkreślają autorzy raportu.
Próby wprowadzenia do szkół obowiązkowej religii czy niezgoda na organizowanie parad równości to, według autorów, kolejne przykłady naruszania swobód obywatelskich. Raport krytykuje też ustawę lustracyjną i stosunek rządzących do Trybunału Konstytucyjnego. „Obecne władze postrzegają konstytucję jako kłopotliwy balast” – twierdzą eksperci. Wiele uwagi poświęcili oni działalności CBA i prokuratury. „Nie wiadomo, jaki będzie los wymiaru sprawiedliwości po wyborach. Jeśli obecna linia polityczna nie ulegnie zmianie, to powstanie poważne zagrożenie dla trójpodziału władz” – piszą autorzy raportu.Anna Gielewska
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL