Polityka

Kornatowski nie musi płacić

Konrad Kornatowski i Janusz Kaczmarek odwołali się od decyzji prokuratury o kaucji i zakazie opuszczania kraju (na zdj.: w lutym tego roku)
EAST NEWS, Maciej Nabrdalik Maciej Nabrdalik
Prokuratura zaczyna się wycofywać z postanowień, jakie wydała po głośnym zatrzymaniu byłego szefa policji Konrada Kornatowskiego. Nie żąda już od niego kaucji. Czy w ten sposób chce uniknąć przegranej w sądzie?
Warszawska Prokuratura Okręgowa postanowiła odstąpić od stosowania środków zapobiegawczych wobec byłego komendanta głównego policji. W zamian za pozostawienie na wolności i rezygnację z wniosku o tymczasowe aresztowanie Kornatowski miał zapłacić 80 tys. zł kaucji. Prokuratura zakazała mu też po wrześniowym zatrzymaniu przez ABW i przesłuchaniu wyjeżdżania z kraju.
Teraz śledczy zdecydowali, że nie musi wpłacać kaucji i może wyjeżdżać za granicę. Marzanna Mucha-Podlewska z warszawskiej Prokuratury Okręgowej niewiele ma do powiedzenia na temat tej decyzji. Nie chce też powiedzieć, co zdecydowało, że śledczy postanowili wycofać się z wcześniejszych żądań. - Ustaliliśmy, że pozostawimy tę sprawę bez komentarza -mówi jedynie.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że prokuratura wycofała się z wcześniejszych decyzji, by uniknąć kompromitacji podobnej do tej, jaka spotkała ją w sądzie w przypadku zażalenia złożonego przez byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. Decyzje o poręczeniach majątkowych i zakazach opuszczania kraju dla Kornatowskiego, Kaczmarka i byłego prezesa PZU Jaromira Netzla zmieniła na zakaz kontaktów między nimi. ABW zatrzymała ich na polecenie prokuratury. Cała trójka podejrzana jest o utrudnianie postępowania w sprawie przecieku na temat akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa. Zgodnie z decyzją prokuratury również Kaczmarek miał w zamian za wolność zapłacić 100 tys. zł kaucji i otrzymał zakaz wyjeżdżania z kraju. Odwołał się jednak od tej decyzji do sądu. - Nie zapłacę tej kaucji, bo nie mam takich pieniędzy - tłumaczył były szef MSWiA. W połowie września sąd przyznał mu rację i uchylił zarówno poręczenie, jak i zakaz opuszczania kraju. Jak relacjonowali obrońcy, uzasadnienie sądu było miażdżące. -Sąd uwzględnił wszystkie nasze argumenty -mówił wtedy mecenas Wojciech Brochwicz, który broni Kaczmarka. Sąd jednak nie zdyskwalifikował decyzji prokuratury w sprawie kaucji stwierdzając jedynie, że jest za słabo uzasadniona. Podobnie jak były minister, również Kornatowski złożył zażalenie na decyzje prokuratury dotyczące kaucji i zakazu wyjeżdżania z kraju. Sąd ma się tym zająć w tym tygodniu. Po ostatniej decyzji prokuratury pozostanie mu jednak tylko orzeczenie, czy zatrzymanie byłego szefa policji było zasadne. W przypadku Kaczmarka uznał, że nie. A co się teraz dzieje w jego sprawie przeciekowej? Prokuratura nie udziela takich informacji, zasłaniając się dobrem śledztwa. - Od czasu, gdy sąd wydał orzeczenie, które uchyliło żądania prokuratury, kompletnie nic się nie dzieje - mówi nam Wojciech Brochwicz. O ile sytuacja Kaczmarka i Kornatowskiego jest jasna, inaczej jest z Netzlem. On po przesłuchaniu w prokuraturze też dostał podobne warunki jak byli szefowie MSWiA oraz policji. Nie wiadomo jednak, czy się od tych decyzji odwołał. Nikt bowiem nie ma z nim kontaktu, a informacji takich nie udziela też prokuratura. Wiadomo jedynie, że podobnie jak Kaczmarek i Kornatowski, Netzel jest w kraju. Zagranicą przebywa za to czwarty zamieszany w śledztwo dotyczące afery przeciekowej, czyli Ryszard Krauze. Obrońca jednego z najbogatszych Polaków mec. Krzysztof Bachmiński we wtorek złożył w prokuraturze wniosek o umorzenie postępowania przygotowawczego przeciwko biznesmenowi. Oświadczył, że w ciągu 2 - 3 tygodni poda prokuraturze adres, pod który będzie mogła wysłać Krauzemu wezwanie na przesłuchanie. -W tym czasie podamy też termin przyjazdu Krauzego - zapowiada Bachmiński. Również biznesmenowi prokuratura zarzuca złożenie fałszywych zeznań w sprawie przecieku o akcji CBA i utrudnianie postępowania. Przez chwilę prokuratorzy mówili, że wobec Krauzego, który był w Szwajcarii, możliwe jest wystąpienie z wnioskiem o europejski nakaz aresztowania. Wniosku takiego jednak nie ma. Czy oznacza to, że śledztwo utknęło? Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro uspokaja: - Nic podobnego. Śledztwo się nie rozmywa i ma się dobrze. Są w nim nowe ustalenia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL