fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Krzywdy ofiar można przeliczać na złotówki

Wdowa po mężczyźnie, który zginął podczas katastrofy hali MTK w Katowicach, nie dostanie pieniędzy - orzekł sąd. Wszystko przez wadliwe przepisy uniemożliwiające jej uzyskanie odszkodowania
Mariola K. domagała się od Międzynarodowych Targów Katowickich 91 tys. zł, ale sąd ustalił, że sytuacja finansowa jej rodziny nie pogorszyła się, lecz wręcz polepszyła.
Mąż zarabiał 1,4 tys. zł, a ona ma teraz rentę rodzinną 1,2 tys. zł, podjęła również pracę i zarabia 800 zł. Po śmierci męża otrzymała także jednorazową pomoc - 68 tys. zł.
-Taka kwota winna zrekompensować ból powódki, biorąc pod uwagę sytuację materialną społeczeństwa -powiedziała sędzia Joanna Kozera. Zaznaczyła, że żadne pieniądze nie zrekompensują straty osoby najbliższej.
Taka argumentacja pojawia się często w tego rodzaju procesach. Prawo nie przewiduje bowiem rekompensaty za krzywdę moralną bliskich ofiary śmiertelnego wypadku czy przestępstwa.
Sąd może przyznać im jedynie tzw. stosowne odszkodowanie, ale tylko wówczas, gdy na skutek śmierci np. głowy rodziny nastąpiło znaczne pogorszenie ich sytuacji życiowej (art. 446 §3 kodeksu cywilnego).
Znaczenie mają więc nie tyle przykrości związane z tragedią, ile pogorszenie sytuacji materialnej bliskich. Rozpiętość zasądzanych kwot jest ogromna: od 15 tys. do 1,5 mln zł. Często jednak sądy w ogóle odmawiają takiego odszkodowania.
- Obecny stan prawny jest wielce demoralizujący. Jeśli poszkodowany przeżyje, sprawca bądź towarzystwo ubezpieczeniowe płaci więcej niż w razie jego śmierci - wskazuje adwokat Józef Forystek. - Gdy przeżyje, ma prawo do renty uzupełniającej, a więc wyrównania różnicy między tym, co zarabiał, a tym, co otrzymuje z ZUS. W razie śmierci nie ma takiej odpowiedzialności.
Co ciekawe, kodeks zobowiązań z 1933 r. (odpowiednik kodeksu cywilnego) wprost dopuszczał wypłatę odszkodowań za krzywdy moralne najbliższych członków rodziny.
Jest szansa, że po latach zostaną przywrócone te przepisy. W Sejmie odbyło się w lipcu pierwsze czytanie nowelizacji kodeksu cywilnego. Na razie z problemem rekompensowania utraty najbliższej osoby muszą sobie radzić sądy.
Wdowy, których mężowie zginęli pod pędzącą szosą cysterną, gdyż ktoś zniszczył znak "Ustąp pierwszeństwa", dostały po 30 tys. zł od Dyrekcji Dróg Krajowych. Wspomniane 1,5 mln zł zasądził sąd apelacyjny Joannie H., która straciła męża biznesmena w wypadku samochodowym. Za podstawę rekompensaty wziął wartość jej przyszłych świadczeń i fakt, że dzięki mężowi żyła na wysokim poziomie.
Był to absolutny rekord, ale Sąd Najwyższy nakazał powtórzenie procesu i wyjście od przeciętnej stopy życiowej.
Zdaniem adwokata Zbigniewa Banaszczyka, współautora znanego komentarza do kodeksu cywilnego, obecne przepisy nie są złe i przy odpowiednio elastycznych sądach tego rodzaju krzywdy można rekompensować.
Masz pytanie do autora, e-mail: m.domagalski@rzeczpospolita.pl
- wydatki na leczenie (wypłacane z góry),
- jeżeli poszkodowany stał się inwalidą - na przekwalifikowanie,
- w razie utraty zdolności do pracy poszkodowany może żądać renty,
- sąd może też przyznać mu odpowiednie zadośćuczynienie za doznaną krzywdę.
Bliskim ofiary śmiertelnej - w razie śmierci poszkodowanego - sprawca powinien zapłacić:
- koszty leczenia i pogrzebu temu, kto je poniósł,
- rentę osobie, której zmarły płacił alimenty,
- renty mogą żądać inni bliscy, którym zmarły stale dostarczał środków utrzymania, jeżeli wymagają tego zasady współżycia społecznego,
- sąd może przyznać najbliższym zmarłego "stosowne odszkodowanie", jeżeli nastąpiło znaczne pogorszenie ich sytuacji życiowej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA