fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Lepiej, żeby z urzędu bronili tylko adwokaci ochotnicy

Pomoc prawna z urzędu nie musi być obowiązkową daniną składaną przez adwokata czy radcę. W warszawskiej Radzie Adwokackiej rozważa się utworzenie listy chętnych do występowania w urzędówkach: jednej dla spraw karnych, drugiej - cywilnych
Często adwokat karnista otrzymuje do prowadzenia z urzędu skomplikowaną sprawę cywilną. Nerwowo poszukuje ratunku u kolegów. Dobrze, jeśli ktoś przejmie od niego taką sprawę, czasem jednak musi ją prowadzić.
"Czy nie warto by stworzyć listy chętnych do prowadzenia spraw z urzędu ze wskazaniem specjalizacji danego adwokata? Można przypuszczać, że znajdzie się ich wielu" -napisał do"Rz" adwokat Wojciech Bergier z Krakowa.
Okazuje się, że to pomysł nienowy. Warszawska Okręgowa Rada Adwokacka już kiedyś przeprowadzała ankietę, w jakiej specjalności urzędówek kto chce występować. Nieszczęśliwie znalazło się w niej ponoć pytanie: Czy w ogóle chcesz się nimi zajmować? Większość odpowiedziała, że z urzędówkami nie chce mieć nic wspólnego. Rada się jednak nie zraziła i prowadzi obecnie podobny rekonesans.
- Problem z urzędówkami trwa tak długo jak moja kariera adwokacka - wskazuje Ziemisław Gintowt, wicedziekan warszawskiej Rady Adwokackiej. - Dlatego chcemy sporządzić listy chętnych - jedną do spraw karnych, drugą do cywilnych.
Co ciekawe, już obecnie jest prawna możliwość wprowadzenia w życie takiego pomysłu. Jeżeli chodzi o sprawy cywilne, to o wyznaczenie adwokata lub radcy z urzędu sąd zwraca się do właściwej okręgowej rady, a ona wystawia swego członka.
Inaczej wyznacza się adwokata w sprawie karnej: czyni to prezes sądu właściwego do rozpoznania sprawy. Nie przeszkadza to jednak, by i tu utworzyć ochotniczy zaciąg.
Mecenas Gintowt wskazuje, że prezes sądu wyznacza adwokata z listy, jaką dostaje z rady okręgowej. Rada może zaś ją skrócić - tylko do chętnych. Już teraz (to stary zwyczaj) nie obciąża się obowiązkiem urzędowej obrony członków władz samorządu adwokackiego.
W ten prosty sposób dokonano by wyboru chętnych do urzędówek, na dodatek z podziałem na specjalistów od spraw karnych i cywilnych. Ale czy ta specjalizacja nie powinna iść dalej? Czy nie przydałyby się listy specjalistów od weksli, upadłości czy choćby ochrony wizerunku? Adwokat Andrzej Lagut uważa, że nie ma takiej potrzeby. Swego czasu jako sekretarz okręgowej rady adwokackiej wyznaczał adwokatów do urzędówek, ale też zwalniał z prowadzenia konkretnej sprawy, jeśli kolega zasadnie przekonywał, że jest "za trudna".
- Dalej idące specjalizacje są jednak zbędne -uważa mec. Lagut - tym bardziej że adwokaci stale się dokształcają, a obecnie jest to wręcz ich prawny obowiązek.
Moim zdaniem problem jest gdzie indziej: w niskich wynagrodzeniach za urzędówki przyznawanych przez sądy, zwłaszcza w Warszawie i dużych miastach. W mniejszych miejscowościach wielu adwokatów całkiem dobrze dzięki nim funkcjonuje. Jeżeli bowiem adwokat ma dziesięć urzędówek i za każdą dostanie 1500 zł, to jest już pewna kwota. W Warszawie natomiast sądy przyznają często wynagrodzenie według minimalnych stawek adwokackich, które nijak się mają do nakładu pracy obrońcy czy pełnomocnika. Co zaś się tyczy specjalizacji, to jestem jej przeciwny - ze względu na rozwój adwokatów, który zapewniają nowe sprawy, nowe wyzwania. ¦
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA