Magistrowie/studenci

Wszystkie reklamacje dobrze mieć na papierze

Kontrakt studenta z uczelnią nie gwarantuje uzyskania pracy po jej ukończeniu, a tym bardziej kariery. Ale może być skuteczną podstawą żądania odszkodowania od uczelni, egzekwowania praw studenta
Według Roberta Pawłowskiego, rzecznika praw studentów, są trzy pola najczęstszych sporów na linii student - uczelnia. Pierwsze to czesne: spory o zmienianie jego wysokości oraz podobnych opłat w trakcie studiów. Drugie obejmuje tryb kształcenia, gdy np. uczelnia zapowiada, że zajęcia na studiach wieczorowych będą się odbywać w godz. 15 - 21, tymczasem organizuje się je rano, np. razem ze studentami dziennymi. Dla studentów wieczorowych, często pracujących, to nieraz sytuacja bez wyjścia.
Wreszcie trzecie konfliktowe pole: zmiany zawartości merytorycznej kierunku, nieraz nawet jego nazwy. Do tej ostatniej kategorii można zaliczyć proces, jaki absolwent wytoczył wyższej szkole ekonomicznej, zarzucając, że studia licencjackie były prowadzone na niższym poziomie, niż to wynikało z zapowiedzi. Miały być zaoczne, a okazało się na przedostatnim semestrze (po kontroli Państwowej Komisji Akredytacyjnej), że są eksternistyczne. W powszechnej opinii to studia o niższym prestiżu i dlatego skarżący miał utrudnione kontynuowanie studiów magisterskich oraz kłopoty ze znalezieniem pracy. Zażądał od szkoły 100 tys. zł odszkodowania i zadośćuczynienia za krzywdy moralne: stres, nerwy itp. Pytany przez sąd, jakie postanowienia umowy szkoła naruszyła, odpowiedział, że minimalne standardy wymagane przez prawo od wyższych szkół.
Sąd cywilny docenił jego racje moralne, wytknięcie szkole zaniedbań, ale odszkodowania nie zasądził. W uzasadnieniu wskazał, że podstawą żądania może być umowa z uczelnią, jej nienależyte wykonanie, same trudności z przejściem na studia magisterskie czy ze znalezieniem pracy taką szkodą nie są, gdyż kontrakt ze szkołą nie stanowi tzw. umowy rezultatu. Inaczej mówiąc, owych oczekiwanych przez młodego człowieka dóbr uczelnia nie gwarantuje (sygn. VIACa 1214/06). Część sporów trafia do sądów administracyjnych, np. decyzje o skreśleniu z listy studentów czy o nieprzyznaniu stypendium za wyniki w nauce, ale tam zwłaszcza, gdzie studenci mają kontrakty z uczelnią, otwarta jest droga procesu cywilnego. Obowiązek zawarcia takich umów przewiduje art. 160 prawa o szkolnictwie wyższym, ale dotyczy tylko warunków odpłatności za studia. Umowa ma być pisemna. Rzecznik Robert Pawłowski doradza studiującym, aby dokładnie czytali wzory umów (na ich treść większego wpływu nie mają), a później w razie sporu wszelkie reklamacje składali na piśmie i je dokumentowali. Większość sporów rozwiązują instytucje mediujące, np. studenckie poradnie prawa, ale i tam żak musi mieć dowody w ręku.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL