fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Ixjana. Z piekła rodem

Skolimowscy każdą scenę powtarzają, aż będzie doskonała
materiały prasowe
Najczęściej pod osłoną nocy, w miejscach reprezentacyjnych, ale też szemranych, kręcą swój film bracia Skolimowscy. Uparli się, by „Ixjana. Z piekła rodem” powstała w Warszawie.
Gdzie indziej mogłoby być korzystniej i łatwiej – mówi producent Jacek Samojłowicz. – W Warszawie trudno wejść z ekipą do niektórych miejsc, nie ma też funduszu filmowego, jak w innych miastach, które wspierają lokalne produkcje.
[wyimek][link=http://www.rp.pl/temat/362784_Mlode-Kino.html]Czytaj więcej Młode Kino[/link] [/wyimek]
Jednak Michał i Józef Skolimowscy byli zdecydowani. „Ixjanę. Z piekła rodem” chcieli kręcić tylko tu.
Dokładnie wiedzieli, gdzie postawią kamerę, który załom muru, wnękę czy plac będą pokazywać. Sądząc po miejscach, które wybrali, sposobie ich filmowania oraz scenach, jakie tam powstały – musieli prowadzić w Warszawie intrygujące nocne życie.
[srodtytul]Motywy z przeszłości [/srodtytul]
Nie ma jednak szansy na potwierdzenie tej tezy. Twórcy kategorycznie odmawiają kontaktu z mediami.
– To artystyczne dusze – tłumaczy ich Samojłowicz.
Co o reżyserach wiemy? Są synami Jerzego Skolimowskiego, ale swój pierwszy film 17 lat temu podpisali pseudonimami: John Yorick i Joseph Kay. Dziś też chcą pracować na własny rachunek. Zapowiadają film lepszy niż nagrodzony ostatnio w Wenecji „Essential Killing” ojca – Jerzego Skolimowskiego.
Nie mają reżyserskiego wykształcenia, ale od dzieciństwa bywali aktorami. Piszą scenariusze (m.in. do filmu „30 Door Key” ojca). 17 lat temu debiutowali jako reżyserzy polsko-angielskim „Motywem cienia”.
Starszy, Michał (rocznik 1968), zajmuje się pisaniem. Młodszy Józef (1970), który w metryce ma wpisane imię Jerzy, tak jak ojciec maluje.
[srodtytul]Moc mocnych wrażeń[/srodtytul]
Na początku lat 90. mieszkali w Warszawie. Mieli po 20 lat i zapewne z tamtego czasu pochodzi ich znajomość oraz przywiązanie do miasta. Okolic reprezentacyjnych jak plac Zamkowy, Starówka, Łazienki czy Wilanów. Rozpoznawalnych jak tunel Trasy W-Z lub Irish Pub. Ale też przyciągających szemrane towarzystwo jak Stalowa na Pradze i zakamarki pod mostem Poniatowskiego.
Te ostatnie miejsca dostarczały ekipie całej palety wrażeń. Zyskiwały na mrocznej atmosferze, bo 80 procent zdjęć kręcono po zmroku i nocą.
– Czasem trudno było ocenić, czy zbliża się do nas aktor, czy „miejscowy” – wspomina producent.
Dla niego „Ixjana...” to historia oryginalna i wciągająca. Thriller o zdradzie, przyjaźni i o tym, jak znaczące w życiu mężczyzny są kobiety. Jak potrafią doprowadzić do konfliktu nawet najbliższych przyjaciół.
O to, by tak nakreślona intryga kipiała od emocji i rosnącego napięcia, dbają na planie Magdalena Boczarska, Anna Dereszowska i Ewa Hornich towarzyszące Borysowi Szycowi, Samborowi Czarnocie i Janowi Fryczowi.
[srodtytul]Synowie swojego ojca[/srodtytul]
Scenariusz „Ixjany...” podsunął producentowi Jerzy Skolimowski. Znali się jeszcze z czasów, gdy obaj mieszkali w Santa Monica. Samojłowicz był dystrybutorem debiutanckiego filmu młodych Skolimowskich. Jednak nie zdecydował się wtedy na wejście w produkcję. Teraz nie miał wątpliwości.
– Mówią, że jestem łącznikiem starszej generacji z młodszymi. Ale nie dlatego produkuję kolejny film kogoś, kto ma znanego ojca reżysera – zapewnia.
Samojłowicz, kojarzony do pewnego momentu z komediami romantycznymi i kinem akcji (angażował m.in. Stevena Seagala), podjął się również produkcji „Wojny polsko-ruskiej” Xawerego Żuławskiego (syna Andrzeja).
– Przy „Ixjanie...” też uznałem, że tylko młodzi ludzie mogą zrobić taki film – stwierdza.
Z materiałów, które do tej pory powstały, jest bardzo zadowolony. Podobnie jak Jerzy Skolimowski, który śledzi realizację jako opiekun artystyczny.
[srodtytul]Co do joty przemyślane [/srodtytul]
Reżyserzy szlifowali scenariusz sześć lat. To widać na planie.
– Mają wszystko precyzyjnie przemyślane i rozrysowane – opowiada producent.
Przeanalizowali w każdym detalu zachowania bohaterów, ich emocje i motywy działania. Kwestie znają na pamięć i każdą scenę najpierw sami odgrywają, a dopiero potem oddają głos aktorom. Dla niektórych bywa to zaskakujące.
Swojej wizji bronią także w dyskusjach z Adamem Sikorą, znakomitym operatorem, który realizował także zdjęcia do „Essential Killing”.
Ostatni klaps na planie „Ixjany. Z piekła rodem” padnie na początku października. Premiera planowana jest w przyszłym roku. Wtedy wszystko – mimo mrocznego klimatu filmu – będzie jasne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA