fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Stand up. Zabij mnie śmiechem - nowy program Polsatu

Na stojaka!
HBO
Telewizje testują nowe pomysły na programy rozrywkowe. Po gwiazdach parkietu i piosenki przyszedł czas na komików. Czy utalentowanych – czas pokaże
W sobotę w Polsacie zadebiutuje show „Stand Up. Zabij mnie śmiechem”. Jego uczestnikami będą nieznani artyści kabaretowi. Każdy podczas trzyminutowego występu postara się rozbawić publiczność. W głosowaniu esemesowym telewidzowie zdecydują, kto zrobił to najlepiej i zasłużył na przejście do finału. W role prowadzących wcielą się Tomasz Kammel i Maryjusz Kałamaga z Kabaretu Łowcy B. Występy debiutantów na gorąco skomentują Cezary Pazura i Jerzy Kryszak.
– Telewizja Polsat od lat stawia na kabarety – mówi Nina Terentiew, dyrektor programowy stacji. – Świadczyć o tym może sukces „Kabaretonów” na Sopot TopTrendy Festival, cykl programowy „Bałtroczyk przedstawia” czy też rokroczne „Kabaretobranie”. Oczywiste więc było stworzenie programu, w którym młodzi, nieznani jeszcze ludzie będą mogli zaprezentować swój komediowy talent i stanąć w szranki o główną nagrodę – stypendium w jednej z comedy school w USA.
[srodtytul]Z knajpy do show-biznesu[/srodtytul]
Nowe show Polsatu to także odpowiedź stacji na rosnącą w Polsce popularność stand-up comedy, gatunku z pogranicza kabaretu i sztuki estradowej od lat cieszącego się zainteresowaniem za granicą, szczególnie w Stanach Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii. Jego historia sięga lat 70., gdy w amerykańskich barach spotykali się robotnicy oraz imigranci. Wychodzili na scenę, by za pomocą żartów – często wulgarnych i niepoprawnych politycznie – odreagować własną frustrację, wyrazić sprzeciw wobec rządzących, poskarżyć się na niesprawiedliwe stosunki społeczne. Do dziś w krajach anglosaskich nie brakuje klubów specjalizujących się w występach stand-upperów. Siłą pojawiających się na scenie komików tak jak przed laty jest cięty język, odwaga wygłaszania poglądów oraz umiejętność komentowania rzeczywistości w krótkich, błyskotliwych żartach zwanych one-linerami.
W stand-upie bardziej niż w innych kabaretowych gatunkach liczy się umiejętność nawiązywania kontaktu z publicznością. Zgodnie z zasadami sztuki artysta jest na scenie sam. Swoje wypowiedzi, składające się z serii krótkich, humorystycznych opowieści, powinien kierować bezpośrednio do widzów. Zdarza się, że występujący wykorzystują rekwizyty, wplatają w show muzykę, piosenki lub sztuczki magiczne rodem z cyrku. Wszystkie te dodatki nie powinny jednak przyćmić osobowości komika, która w dobrym stand-upie błyszczy na pierwszym planie.
Za oceanem na komediowej scenie karierę zaczynali m.in. Robin Williams, Steve Martin, Eddie Murphy, Billy Crystal i Whoopi Goldberg. Twórcy polsatowskiej produkcji zapowiadają, że ich ambicją jest odkrycie gwiazd polskiego kabaretu i rozrywki. Uczestnicy programu poszukiwani byli podczas castingów w największych polskich miastach, m.in. Poznaniu, Krakowie, Warszawie, Sopocie i w kabaretowym zagłębiu – Zielonej Górze. Podobno w trakcie przesłuchań brane były opinie nie tylko producenta, reżysera i prowadzących, ale także ekipy realizacyjnej (operatorów, dźwiękowców, obsługi planu) oraz publiczności, bo jak mówią autorzy widowiska, „poczucie humoru jest indywidualną cechą każdego człowieka i nie łączy się ze sprawowaną funkcją”.
[srodtytul]Komik widza nie obraża[/srodtytul]
Młodych talentów szuka także stacja Comedy Central. Tydzień temu na jej antenie zadebiutował show, który zgodnie z założeniami twórców ma prezentować prawdziwe oblicze rodzimego stand-upu. Tematem żartów mają być tu kwestie kontrowersyjne, niewygodne, przez wielu uważane za tabu, jak sytuacja mniejszości seksualnych, substancje odurzające czy seks, choć nie zabraknie także absurdalnego humoru. Szef Comedy Central Polska Gergely Litkai wyjaśnia, że wiele osób mylnie utożsamia stand-up wyłącznie z żartami niepoprawnymi politycznie. – Stand-up polega na zaskakiwaniu widza, a nie obrażaniu go czy wprowadzaniu w zakłopotanie. Komik stojący przed mikrofonem powinien przesyłać publiczności pozytywną energię.
Comedy Central zorganizowała casting w Warszawie. Wzięli w nim udział głównie artyści próbujący swoich sił w stołecznych klubach, m.in. Centralnym Basenie Artystycznym i Maszynowni. Najciekawszych zaproszono do występów przed kamerami. – Chcemy trafić do szerokiego grona widzów, ale nie zatracić idei stand-up comedy – mówi Barbara Feliga, producent programu. – Nie zamierzamy, jak ogólnopolskie telewizje, tworzyć biesiady kabaretowej.
Największe doświadczenie w produkcjach nawiązujących do tradycji stand-upu ma w Polsce kanał HBO. W cyklu „Na stojaka!”, który produkowany jest od 12 lat, dowcipy opowiadają znani aktorzy i kabareciarze. Ich występy rejestrowane są w klubie, z żywo reagującą publicznością. Gośćmi programu byli m.in. Stanisław Tym, Marcin Daniec, Tomasz Sapryk, Krzysztof Daukszewicz, Paweł Królikowski, Rafał Rutkowski, Hanna Śleszyńska, Katarzyna Kwiatkowska i Izabela Kuna. Archiwalne programy wciąż cieszą się popularnością w Internecie. Widzowie mają szansę głosować na swoje ulubione skecze. W najbliższy poniedziałek HBO 2 przypomni odcinek zatytułowany „W duecie śmieszniej”. Wśród wykonawców: Robert Górski, Andrzej Grabowski, Tomasz Jachimek, Alosza Awdiejew, Jarosław Jaros oraz Grzegorz Halama. W parach zdają egzamin na studia, rozliczają się z urzędem skarbowym i składają wizytę w biurze matrymonialnym.
[srodtytul]Hieny czekają na ofiary[/srodtytul]
W telewizji publicznej w prezentowaniu kabaretów i rozrywki wyspecjalizowała się Dwójka. Podczas promocji jesiennej ramówki nie brakowało zapewnień, że tak będzie dalej. Jedną z nowości anonsowanych na październik miał być show „Hieny” prowadzony przez Joannę Liszowską, Macieja Ulewicza i Macieja Wierzbickiego. Format cieszący się popularnością we Włoszech łączy elementy programu satyrycznego z programem interwencyjnym. Jego bohaterami są dziennikarze i kabareciarze ubrani w czarne garnitury, krawaty oraz białe koszule – wystylizowani na bohaterów filmu „Wściekłe psy” Quentina Tarantino. Mają jedno zadanie – ośmieszyć polityków, celebrytów i zwykłych ludzi. Wszystkie chwyty dozwolone. Na razie jednak emisja programu została odwołana i nie wiadomo, czy dojdzie do premiery. W mediach pojawiły się informacje, że zarząd TVP ma wątpliwości co do powodzenia tego projektu.
Z rozrywkowych nowości widzowie Dwójki mają więc na razie do wyboru teleturniej „Kabaretożercy” (piątek, godz. 19, niedziela, godz. 0.40). W każdym odcinku startują dwie dwuosobowe drużyny, których zadaniem jest odpowiadanie na pytania dotyczące skeczów znanych kabaretów. Uczestnicy zgadują m.in., czego lub kogo dotyczy zaprezentowana scenka lub kim są jej autorzy. Rolę gospodarzy pełnią Karol Golonka i Marcin Szczurkiewicz z Kabaretu Skeczów Męczących.
Daniem specjalnym stacji jest „Kabaretowy Klub Dwójki” nadawany w niedzielne wieczory. Motywem przewodnim najbliższego odcinka będzie grzybobranie. Swoimi doświadczeniami na ten temat podzielą się Ireneusz Krosny, członkowie kabaretu Słuchajcie oraz aktorzy z serialu „Ranczo”.
Widzów Jedynki próbuje rozśmieszać Janusz Rewiński jako „Siara w kuluarach” (niedziela, godz. 13.10). Wyposażony w dziennikarską przepustkę do Sejmu oraz młodą asystentkę próbuje zadawać politykom niewygodne, zaskakujące pytania. Odwiedza restaurację sejmową, fryzjera, hotel poselski. Ma być śmiesznie. Na razie jest nudno.
[ramka][srodtytul]Młodym kabareciarzom brakuje mistrzów[/srodtytul]
[b]Krzysztof Materna specjalnie dla „Rzeczpospolitej”[/b]
Stand-up comedy ma ugruntowaną pozycję w Stanach Zjednoczonych. My dopiero raczkujemy w tej dziedzinie. Jeśli chodzi o debiutujący w Polsacie program „Zabij mnie śmiechem”, wszystko okaże się w praniu. Będę mógł powiedzieć coś więcej po obejrzeniu pierwszego odcinka, bo na pewno taką próbę podejmę.
Wiele produkcji typu talent-show padło po kilku edycjach. Niezmiennie mocno trzyma się „Szansa na sukces”, ale nie ze względu na swoją odkrywczość, lecz z powodu osobowości prowadzącego. Bo taki program musi mieć atut odróżniający go od dziesiątek identycznych propozycji.
Oglądam „Mam talent”, który chwilami przypomina przygotowywany przeze mnie i Wojciecha Manna „MDM”. My pokazywaliśmy kolorowych ludzi, którzy mają oryginalne zainteresowania, znajdują czas na realizację marzeń. Z tego powodu szanuję wszystkich, którzy wymyślają sobie hobby, choćby ich celem było zostanie mistrzem w gwizdaniu.
A czy nowy program Polsatu przysłuży się polskiej scenie kabaretowej i rozwojowi stand-upu w Polsce? To trudny gatunek, dlatego jego przyszłość wiązałbym przede wszystkim z gronem zawodowych autorów i wykonawców. Amatorstwo może być zabawne, ale bywa też żałosne.
Widziałem udane spektakle utrzymane w konwencji stand-up comedy z udziałem Rafała Rutkowskiego. To wykształcony aktor, który współpracuje z profesjonalnym autorem i reżyserem. Natomiast rozszerzanie do formy monologów tego, co jest dziś strawą telewizyjnych kabaretów, to tylko powielanie miernych występów. One nie podlegają żadnej kontroli gustów, poczucia humoru. Wśród młodych kabareciarzy jest wielu utalentowanych ludzi, ale nie mają mistrzów, nie doskonalą warsztatu. Z powodu zwycięstwa w jakimś amatorskim konkursie i dzięki wsparciu telewizji wydaje im się, że zajmują się kabaretem zawodowo. Tymczasem poziom wykonawstwa jest żenujący. Wychowałem się w czasach, gdy aktorzy kabaretu nie musieli wypychać sobie biustów i malować ust, by zagrać kobietę. Wystarczyły im umiejętności aktorskie.[/ramka]
[i]Comedy Central Prezentuje
22.00 | comedy central | niedziela[/i]
[i]Stand Up. Zabij mnie śmiechem
20.00 | polsat | SOBOTA[/i]
[i]Na stojaka!
22.00 | hbo 2 | PONIEDZIAŁEK[/i]
[i]Siara w kuluarach
13.10 | tvp 1 | NIEDZIELA[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA