Analizy

Pozew zbiorowy przeciw ZUS - zbiorowo łatwiej walczyć

Marek Domagalski
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
To, że kilka osób przegrało indywidualnie podobne sprawy, nie przesądza, iż razem też muszą przegrać. Zwłaszcza że pozew zbiorowy jest ekstraatutem
Grupowa sprawa o odszkodowanie nie różni się od zwykłej co do meritum. Trzeba w niej wykazać te same trzy przesłanki. A więc szkodę i jej zakres, przyczynę, w tym wypadku zawinienie urzędników, wreszcie związek między zawinieniem a szkodą.
Jednak taka sprawa daje dodatkowe możliwości przed sądem. Przede wszystkim będzie zapewne szczególnie starannie prowadzona, zarówno przez pełnomocników, jak i sędziów. Pewną niedogodnością jest to, że nie ma tu zwolnienia z kosztów sądowych, ale sam wpis jest niższy – w wysokości 2 proc. roszczenia, a inne koszty, np. biegłych, zwykle rozłożą się na całą grupę, tak samo jak wynagrodzenia adwokata. Może być jeszcze jedna niedogodność – konieczność organizowania grupy i jej spotkań. Porozumiewanie się na linii jeden klient – adwokat jest zapewne prostsze. Ale poszkodowani mogą wybrać, i zwykle to robią, reprezentanta grupy, osobę energiczną, kompetentną, albo rzecznika konsumentów, który angażuje adwokata, reprezentuje grupę. Indywidualni klienci nie muszą się więc systematycznie zajmować sprawą. Jest wreszcie strona medialna, a nawet polityczna pozwów zbiorowych, które (jak potwierdzają zachodnie doświadczenia) bywają skutecznym elementem presji na pozwanego, choćby był ogromną firmą czy instytucją. Jeśli więc jeden z prawników mówi, że dla wszystkich, łącznie z ZUS, byłoby najlepiej znaleźć polubowne rozwiązanie, to wie, co mówi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL