Katastrofy

Tragiczny wypadek polskiego autokaru pod Berlinem

Polski autokar najpierw zderzył się z osobowym mercedesem, a potem uderzył w podporę wiaduktu / fot: Patrick Pleul
AFP
13 osób zginęło wczoraj w pobliżu Berlina. Polski autokar z turystami uderzył w betonowy filar
[i]Korespondencja z Berlina [/i]
13 zabitych, 29 rannych, w tym 15 ciężko – to obecny bilans wypadku polskiego autokaru w Niemczech. Doszło do niego w niedzielę na południe od Berlina. Ok. godz. 10.35 autobus wiozący pracowników Nadleśnictwa Złocieniec uderzył lewą burtą w podporę wiaduktu pod autostradą Berlin – Drezno. Wcześniej zderzył się z osobowym mercedesem, który zjeżdżał ślimakiem z wiaduktu, by włączyć się do ruchu.
– Nie jesteśmy jeszcze w stanie ocenić, z czyjej winy doszło do wypadku – powiedział „Rz” wczoraj po południu Jens Kwitschke, rzecznik brandenburskiej policji. Polacy wracali z wycieczki do Hiszpanii. W autokarze znajdowało się 49 osób (43 turystów, dwóch pilotów, dwóch pracowników biura podróży i dwóch kierowców). [srodtytul]Kto zawinił?[/srodtytul] – Z naszych informacji wynika, że kierująca mercedesem kobieta nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu polskiemu autokarowi – poinformowała nas Kinga Wustinger z polskiej ambasady w Berlinie. – Mercedes wpadł w poślizg i uderzył w prawy bok autokaru, który wypadł z toru jazdy i uderzył w filar wiaduktu – relacjonował w TVN 24 Tomasz Sochacki, właściciel firmy Pol-Bus, której autokar uległ wypadkowi. Takie informacje przekazał mu pilot wycieczki. Po kolizji z filarem autobus zatrzymał się w rowie. Nie wywrócił się ani nie wybuchł pożar. Jednak przybyli na miejsce ratownicy nie byli już w stanie pomóc wielu pasażerom. Na miejscu oraz w drodze do pobliskich szpitali w miejscowościach Wichrow i Königs Wusterhausen straciło życie 12 osób, kolejna zmarła wieczorem w szpitalu. Rannych przetransportowano do 15 różnych lecznic, także berlińskich. Jak infomuje strona niemiecka, stan pięciu z nich jest bardzo poważny. Przyczyną śmiertelnych urazów było gwałtowne uderzenie w burtę autobusu. – Z rozbitych okien autokaru zwisały ciała ofiar, wiele leżało na asfalcie – mówił reporter „Berliner Kurier”, który dotarł na miejsce katastrofy niedługo po wypadku. Większość pasażerów stanowiły osoby dorosłe. Wśród rannych jest też dwoje dzieci. Obrażenia odniosło też trzech pasażerów mercedesa. Kierująca nim 37-letnia kobieta jest w stanie ciężkim. Ranny został także kierowca autobusu. Na miejsce wypadku przybyło kilkanaście jednostek ratowniczych z Berlina i Brandenburgii oraz aż siedem helikopterów. W akcji uczestniczyło w sumie 300 osób. Autostrada była zamknięta wczoraj aż do wieczora. Korki sięgały kilkunastu kilometrów. – Nie pamiętam, by w Brandenburgii wydarzył się tak ciężki wypadek – powiedział rzecznik brandenburskiej policji Peter Salender. [srodtytul]Pierwsi turyści wracają do kraju[/srodtytul] Dla lżej rannych organizowany jest transport lotniczy do Polski – poinformowało polskie MSZ. Do wylotu przygotowany był wojskowy samolot transportowy CASA. Do dyspozycji są też śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ale według lekarzy ranni nie są jeszcze gotowi na przewiezienie do Polski. Firma, która zorganizowała wycieczkę, wysłała już autokar po cztery z siedmiu osób, które wyszły z wypadku niemal bez szwanku. W nocy mieli wrócić do kraju. Jak poinformował rzecznik MSZ Marcin Bosacki, wczoraj do wyjazdu do Berlina gotowe były też dwa autokary, które miały zabrać rodziny ofiar. W Złocieńcu zapadła decyzja, że wyruszą dzisiaj nad ranem. – Do udzielania rodzinom ofiar pomocy psychologicznej są przygotowani policyjni psycholodzy ze Szczecina, Gdańska i Gorzowa – zapewnia „Rz” Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji. Wczoraj do Berlina udał się premier Donald Tusk z minister zdrowia Ewą Kopacz. Szef rządu odwiedził w szpitalach lżej rannych. Spotkał się też z kanclerz Niemiec Angelą Merkel oraz premierem Brandenburgii Matthiasem Platzeckiem, który był wcześniej na miejscu wypadku. – Chcemy zadbać, by wszyscy mieli poczucie bezpieczeństwa – deklarował Tusk. Podziękował też niemieckim władzom za sprawną akcję ratunkową i lekarzom za doskonałą opiekę. – Jest to jedna z największych katastrof w historii Brandenburgii – mówił Platzeck. Zapewniał, że ofiary katastrofy i ich bliscy zostaną w Niemczech otoczeni najlepszą opieką. Kanclerz Merkel poinformowała, że ciała ofiar, które zginęły w wypadku, zostały zidentyfikowane. Złożyła Polakom kondolencje w imieniu wszystkich Niemców. Kondolencyjną depeszę do prezydenta Bronisława Komorowskiego wysłał też prezydent Niemiec Christian Wulff. Wyrazy współczucia przekazali rodzinom ofiar także Komorowski i szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek . [srodtytul]Śledztwo już trwa[/srodtytul] Niemiecka policja bada wszelkie okoliczności tragicznego zdarzenia, w tym stan techniczny obu pojazdów. – Za wcześnie na jakiekolwiek oceny – twierdził Jens Kwitschke. Z kolei szczecińscy policjanci zabezpieczyli całą dokumentację znajdującą się w firmie, która zorganizowała wyjazd. Są tam m.in. dokumenty dotyczące kierowców (np. badania). Jak dowiedziała się „Rz”, na miejsce tragedii pojechało także troje funkcjonariuszy, by pomagać w czynnościach niemieckim kolegom. Jest wśród nich policjantka ze Szczecina, która w 2007 r. była oddelegowana do Francji, gdzie pod Grenoble doszło do jednego z najbardziej tragicznych wypadków polskich autokarów. Równolegle własne śledztwo rozpoczęła polska prokuratura. – Wszczęliśmy śledztwo w tej sprawie – mówi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Małgorzata Wojciechowicz. Jak dodała, wstępne czynności przeprowadza Prokuratura Rejonowa w Stargardzie Szczecińskim. [ramka][b]Od Francji po Egipt[/b] - 26 czerwca 2009 r. – koło miejscowości Szlezwik-Holsztyn w pobliżu Hamburga w Niemczech w wypadku autokaru zginęły dwie osoby, 11 zostało rannych. - 11 lipca 2008 r. – ok. godz. 6.30 w okolicach miejscowości Indija (na północy Serbii) rozbił się autokar wracający z Bułgarii. Zginęło sześć osób – w tym dwoje dzieci – a 38 zostało rannych. - 22 lipca 2007 r. pod Grenoble we Francji autokar uderzył na zakręcie w barierkę, stoczył się w dolinę rzeki i stanął w płomieniach. Zginęło 26 pielgrzymów podróżujących po europejskich sanktuariach maryjnych, a 24 zostało rannych. - 29 kwietnia 2006 r. na zachodzie Węgier koło miejscowości Hegyhathodasz autobus zjechał z drogi, wpadł do rowu i przewrócił się na bok. 40 osób zostało rannych, w tym 30 ciężko. - 27 października 2003 r. Osiem ofiar śmiertelnych (w tym sześciu polskich turystów, egipski kierowca i przewodnik) oraz 21 rannych to bilans wypadku autokarowego w Egipcie. Turyści wracali z wycieczki z Kairu. Autobus wypadł z szosy i dachował. - 14 lipca 2002 r. w pobliżu rumuńskiego miasta Deva rozbił się autokar wiozący 47 dzieci na kolonie do Bułgarii. Zginęło sześć osób (pięcioro dzieci i jedna osoba dorosła). - 1 lipca 2002 r. autokar z pielgrzymami z Lubelszczyzny przewrócił się na rondzie w okolicach Balatonu na Węgrzech. 19 osób zginęło, a 32 zostały ranne. - 1 maja 2001 r. mikrobus z ekipą niepełnosprawnych sportowców rozbił się w Trzanovicach niedaleko Czeskiego Cieszyna. Sportowcy wracali z zawodów we Włoszech. Jedna osoba zginęła, a osiem zostało rannych. [i] —opr. mpw [/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL