Sztuka

Galeria sztuki w Internecie

Marek Ejsmond-Ślusarczyk, Meduza, 2010, akryl, płótno, 90 x 90 cm, cena wywoławcza 3650 zł aukcja portalu www.artinfo.p
Galeria Artinfo.pl
Rosną obroty solidnych galerii sztuki w Internecie. Nawet o drugiej w nocy kupujemy w nich obrazy. Jednak najważniejsze jest zaufanie do sprzedawcy
Rośnie sprzedaż sztuki w Internecie, informują o tym antykwariusze i marszandzi. Wojciech Niewiarowski z łódzkiego domu Aukcyjnego Rynek Sztuki ([link=http://www.ryneksztuki.lodz.pl]www.ryneksztuki.lodz.pl[/link]) jest pionierem handlu sztuką najmłodszych artystów. - Przez Internet łatwiej dotrzeć do młodych klientów. Oni z powodów zawodowych nie mają czasu na odwiedzanie galerii, ale stale siedzą w Internecie. Podstawowe znaczenie ma zaufanie do sprzedawcy. Renomowana firma, od lat znana na rynku, zapewnia racjonalne kryteria oceny jakości artystycznej obrazu i jego wyceny. Średnio około 30-50 proc. oferty sprzedajemy przez Internet – mówi Niewiarowski.
Z raportu opublikowanego niedawno przez „Rzeczpospolitą” (Piotr Mazurkiewicz [link=http://www.rp.pl/artykul/528115.html]„Ważne nie tylko niskie ceny” 28-29 sierpnia[/link]) wynika, że 25 proc. Polaków zrobiło w ubiegłym roku przynajmniej raz zakupy w sieci. W Niemczech odsetek ten wynosi 75 proc. a w Szwecji nawet 80 proc. To jest prognoza, która dotyczy wszystkich asortymentów rynku, w tym sztuki. W raporcie znajdziemy wykaz prawnych gwarancji, jak bezpiecznie kupować w Internecie. Piotr Lengiewicz z Domu Aukcyjnego Rempex ([link=http://www.rempex.com.pl]www.rempex.com.pl[/link]) uważa, że sam rozwój technologii dodatkowo powodował będzie szybki rozwój handlu sztuką w Internecie. - Już dziś niektórzy rezygnują z kupna drukowanego katalogu z uwagi na coraz doskonalsze możliwości poznania dzieła sztuki tylko przez Internet. Podstawą tego handlu jest jednak zaufanie do sprzedającego, do jego marki, sprawdzonej na rynku solidności zawodowej. Na pewno nadal jest w Internecie miejsce dla nowego portalu informującego o rynku sztuki – mówi Piotr Lengiewicz.
- Niektóre obrazy kupiono w mojej galerii na przykład o drugiej w nocy – informuje Janina Górka-Czarnecka z krakowskiej Galerii Artemis ([link=http://www.artemis.art.pl]www.artemis.art.pl[/link]) – Cześć klientów dopiero wtedy ma czas na podjęcie decyzji lub poznanie w Internecie propozycji rynku. Dzięki Internetowi sprzedaję ok. 50 proc. oferty. Ważna jest tradycja galerii, zaufanie klienta. Kupują u nas przez Internet także miłośnicy sztuki ze świata, którzy jako turyści odwiedzili nas kiedyś i znają galerię. O podstawowej roli zaufania do sprzedawcy przekonuje także Małgorzata Lalowicz, prezes Krakowskiej Desy. – Wiem to z rozmów z kolegami ze Stowarzyszenia Antykwariuszy Polskich z całego kraju, że dzięki Internetowi odnotowują coraz większe obroty. Zwłaszcza gdy chodzi o sztukę młodych artystów. Warunkiem jest znana od lat rzetelność zawodowa sprzedawcy – informuje Małgorzata Lalowicz. Antykwariusze i marszandzi zwracają uwagę, że na razie istnieje pewna granica cenowa, gdy chodzi o poza aukcyjne zakupy dokonywane przez Internet. Taką barierą jest kwota około 10 tys. zł. Mniej więcej tyle klienci gotowi są wydać na dzieło sztuki, którego nie widzieli w naturze. Faktem jest, że w Internecie nastąpił ostatnio wysyp stron mniej znanych galerii, ale nikt nie weryfikuje ich wiarygodności i solidności. W tej sytuacji ważną rolę może odegrać portal rynku sztuki, który rekomenduje tylko sprawdzone firmy i ofertę. [i]Janusz Miliszkiewicz[/i]
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL