fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Kaddafi szantażuje Europę

AFP
Piotr Kowalczuk
Rząd włoski toleruje wystąpienia Kaddafiego, bo spodziewa się zamówień wartych 200 mld euro
Muammar Kaddafi przybył do Rzymu, by świętować drugą rocznicę podpisania układu o przyjaźni między Libią i Włochami. Nie pierwszy raz Rzym stał się widownią kontrowersyjnych deklaracji i zachowań dyktatora przeznaczonych na wewnętrzny rynek arabski, gdzie Kaddafi pragnie uchodzić za lidera i promotora islamu, który zmusił byłe mocarstwo kolonialne do wypłaty odszkodowań. Stąd groteskowa próba nawracania na islam 700 włoskich hostess w rzymskiej Akademii Libijskiej, oświadczenie, że wszyscy Europejczycy powinni zostać muzułmanami i megalomańskie zachowania, których nie powstydziłby się cesarz Kaligula.
Premier Silvio Berlusconi atakowany przez opozycję, a nawet przez sojuszniczą Ligę Północną za tolerowanie tych ekstrawagancji, nazwał je nieszkodliwym folklorem i wskazał na wielkie korzyści płynące dla Włoch z przyjaźni z Libią.
Dwa lata temu Rzym zgodził się wypłacić Libii w ciągu 20 lat 5 mld dolarów odszkodowania za zaszłości kolonialne lat 1911 – 1943, gdy z włoskich rąk zginęło co najmniej 150 tys. mieszkańców, a drugie tyle zamknięto w obozach koncentracyjnych. Poza tym Włosi wybudują autostradę wzdłuż libijskiego wybrzeża od Algierii do Egiptu (1700 km). Te zobowiązania wraz z oficjalnym pokajaniem się Włoch za zbrodnie kolonializmu i faszyzmu były ogromnym sukcesem propagandowym Kaddafiego. Berlusconi nie zrobił tego za darmo. Po pierwsze, o 90 procent spadła liczba nielegalnych imigrantów przypływających z Libii na chybotliwych łódkach. Po drugie, wszystkie inwestycje w ramach odszkodowań będą realizowały włoskie firmy. Po trzecie, Włochy i ich przedsiębiorcy traktowani są priorytetowo, jeśli chodzi o eksploatację i dostawy gazu (libijski gaz pokrywa 37 proc. włoskiego zapotrzebowania) i ropy. Po czwarte, z podpisanych już i podpisywanych umów wynika, że budową nowoczesnej infrastruktury w Libii zajmą się włoskie firmy, a optymiści szacują potencjalny portfel zamówień na 200 mld euro. Dlatego w poniedziałek na spotkanie z Kaddafim przybyło 800 przedstawicieli największych włoskich firm i inwestorów, m.in. Fiata, banku Unicredit, kolosa energetycznego Eni i holdingu Finmeccanica.
Podczas spotkania z ust Kaddafiego padła zawoalowana groźba, że jeśli Unia Europejska nie będzie płacić Libii 5 mld euro rocznie na powstrzymanie nielegalnej imigracji, to Europa będzie czarna. W Libii, zwykle w potwornych warunkach, koczują w obozach dwa miliony afrykańskich uchodźców. Kaddafi dał do zrozumienia, że mogą się znaleźć w Europie. Niebawem cała śródziemnomorska Europa, tak krytykująca Berlusconiego za Realpolitik wobec Kaddafiego, czyli ustępstwa wymuszone wysyłaną z Libii flotyllą imigrantów (25 tys. w 2007 roku) i przymykanie oczu na łamanie praw człowieka w imię korzyści gospodarczych, może stanąć w obliczu tych samych wyborów. Włosi się nie boją, bo na mocy układu z Kaddafim mogą imigrantów zawracać do Libii.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA