fbTrack

Piłka nożna

Ekstraklasa: porażka Legii – Żewłakow strzelił Legii dwa gole

Legia Warszawa - GKS Bełchatów
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Bezbarwna Legia przegrała z Bełchatowem po golach Marcina Żewłakowa. Lider Polonia gra w sobotę z Widzewem
Niedaleko stadionu Legii, po drugiej stronie Wisły, chodził do szkoły. W parku Skaryszewskim ponad 20 lat temu zaczynał treningi. W Warszawie jego ojciec jest nadal taksówkarzem. Marcin Żewłakow przyjechał w piątek do swojego rodzinnego miasta z drużyną z Bełchatowa i zepsuł miejscowym kibicom zabawę.
Skazywany na walkę o utrzymanie GKS, z nieznanym dotąd trenerem Maciejem Bartoszkiem, bez najlepszych piłkarzy, których hurtem sprowadziła do siebie latem Polonia Warszawa, wygrał już trzeci mecz. Oba gole na Łazienkowskiej strzelił Żewłakow, głową. Pierwszą w 11. minucie, drugą po półgodzinie. Przy obu piłkarze Legii nie potrafili wyjaśnić sobie, kto jest lewym obrońcą, a bramkarz Marian Antolović nie ruszył się. Napastnik GKS strzelał tak naprawdę do pustej bramki. Problemy ze zrozumieniem to największy problem Legii. Piłkarze grają, jakby nie mieli opracowanego żadnego schematu, popełniają proste błędy, rzadko strzelają. Zagraniczna Legia zbudowana za miliony mogła uczyć się futbolu od polskiej trójki z Bełchatowa: Kamil Późniak, Tomasz Wróbel i Maciej Małkowski. – W meczu z Ruchem trzy asysty miał Małkowski, przeciwko Legii Wróbel. To mnie cieszy najbardziej – mówił po meczu trener Bartoszek.
Bełchatów ma już 9 punktów, Legia musi się modlić o jak najszybszy powrót do zdrowia Inakiego Astiza, który w parze z Dicksonem Choto może uporządkować obronę. Rozwiały się nadzieje rozbudzone wyjazdowym zwycięstwem ze Śląskiem w poprzedniej kolejce. – Być może źle zestawiłem drużynę, trudno było rozpoznać Legię z meczu we Wrocławiu. Wróciły koszmary w obronie. Graliśmy chaotycznie, na fatalnym boisku podawaliśmy po ziemi, zamiast próbować strzałów. Największe pretensje po tym meczu mam jednak do siebie – mówił Skorża. W drugim piątkowym meczu czwarty raz z rzędu przegrała Cracovia – tym razem z Koroną w Kielcach 0:1. Jedynego gola, czwartego w sezonie, strzelił Andrzej Niedzielan. Trener Ulatowski niemal każdą rundę zaczyna od serii porażek, a później wyprowadza drużynę na prostą. Do tego potrzeba jednak cierpliwości właścicieli. W sobotę lider Polonia Warszawa jedzie na mecz z Widzewem Łódź. Kontuzjowany jest Adrian Mierzejewski, więc szansę gry od pierwszej minuty dostanie zapewne Ebi Smolarek. W niedzielę – wielkie derby Śląska: Górnik – Ruch, i chyba najciekawiej zapowiadający się mecz kolejki: Jagiellonia – Lech. >LEGIA WARSZAWA – PGE GKS BEŁCHATÓW 0:2 (0:2) Bramki: M. Żewłakow (11, 39). Żółte kartki: I. Vrdoljak (Legia); G. Baran, M. Lacić (Bełchatów) Sędzia: S. Jarzębak (Bytom). Widzów 16 500. Legia: Antolović – Knezević, Wawrzyniak, Choto, Komorowski – Manu, Vrdoljak, Borysiuk (29, Mezenga), Iwański, Rybus (46, Cabral) – Chinyama (62, Kucharczyk). Bełchatów: Sapela – Tanevski, Lacić, Drzymont, Popek – Wróbel, Gol, Baran, Poźniak (88, Bocian), Małkowski (90, Bartosiak) – Żewłakow (70, Kuświk). >KORONA KIELCE – CRACOVIA 1:0 (1:0) Bramka: A. Niedzielan (5). Żółte kartki: Ł. Maliszewski, P.Sobolewski, A. Vuković (Korona); H. Suart, P. Polczak, A. Radomski, M. Jarabica (Cracovia). Sędzia: W. Bartos (Łódź). Widzów 8 841. Korona: Małkowski – Kuzera, Hernani, Stano, Mijailović (75, Markiewicz) – Maliszewski (67, Korzym), Vuković, Jovanović, Sobolewski – Niedzielan (89, Tataj), Andradina. Cracovia: Merda – Janus, Jarabica, Polczak, Suart – Sacha, Szeliga, Radomski, Pawlusiński – Ślusarski (69, Krzywicki), Dudzic (69, Matusiak).
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL