fbTrack

Świat

Kto kazał zabijać Cyganów

Romska rodzina
AFP
Budapeszt aż huczy od plotek na temat wyników dochodzenia w sprawie ataków na Romów w latach 2008 – 2009, w wyniku których zginęło sześć osób, a 55 zostało rannych (pięć ciężko)
Węgierska prokuratura zakończyła właśnie postępowanie i ogłosiła, że ma dowody przeciwko czterem aresztowanym już prawicowym ekstremistom. Nie ujawniła jednak najważniejszego: czy oskarżeni mają powiązania z Gwardią Węgierską, paramilitarną organizacją związaną z nacjonalistyczną partią Jobbik, która w ostatnich wyborach zdobyła 17 proc. głosów i zaczęła odgrywać znaczącą rolę na tutejszej scenie politycznej.
– Kategorycznie potępiamy te morderstwa i zapewniamy, że Gwardia nie miała z tym nic wspólnego – mówi „Rz” poseł Jobbiku Márton Gyöngyösi. Gdyby jego zapewnienia okazały się nieprawdziwe, zaszkodziłoby to nie tylko Jobbikowi, ale również rządzącej centroprawicowej partii Fidesz oskarżanej przez media na Zachodzie o zbyt bliskie związki z nacjonalistami i realizowanie ich haseł wyborczych. – Odpowiedź na pytanie, czy i kto stał za morderstwami, ma kluczowe znaczenie, ale z komunikatów prokuratury nic jednoznacznego nie wynika – mówi „Rz” Gabor Takacs, politolog z budapeszteńskiego Perspective Institute. – Niektórzy wskazują na Gwardię Węgierską, ale krążą też pogłoski, że zabójstw mogły dokonać służby specjalne na zlecenie ówczesnych lewicowych władz, by skompromitować prawicę przed wyborami.
[srodtytul]Zabijali z zemsty[/srodtytul] Prokuratura wykazała na razie, że dwóch spośród czterech oskarżonych ekstremistów działało w przeszłości w neonazistowskiej organizacji Krew i Honor. Po zaopatrzeniu się w broń cała czwórka postanowiła atakować Romów w miejscach, gdzie dochodziło do konfliktów pomiędzy nimi i ludnością węgierską. Przeprowadzili w sumie dziewięć ataków, używając broni palnej oraz koktajli Mołotowa. Działali zawsze w ten sam sposób: podkradali się nocą do romskiego domu, podpalali go i strzelali do uciekających ludzi. Nie oszczędzali kobiet ani dzieci. Policja ujęła sprawców w sierpniu 2009 roku w Debreczynie, gdzie planowali kolejne morderstwa. Byli przesłuchiwani przez prawie rok. Mówili, że chcieli pomścić krzywdy doznane przez ich rodaków od romskich kryminalistów. Przyznali jednak, że ofiary wybierali na chybił trafił, nie sprawdzając, czy skrzywdziły kiedykolwiek Węgra, czy nie. Socjologowie wskazują, że sprawę powinno się rozpatrywać w kontekście antyromskich nastrojów na Węgrzech. Według jednego z sondaży połowa Węgrów zgadza się z opinią, że „Romowie mają przestępczość we krwi”, a 60 proc. – że „w restauracjach nie powinni być obsługiwani”. [srodtytul]Pariasi Europy[/srodtytul] – Zachodnie media rozpisują się o mordach na Romach, ale na próżno w nich szukać informacji o zabójstwach Węgrów przez Romów, których też jest przecież sporo – mówi „Rz” Gergo Varga, ekspert z Uniwersytetu Obrony Narodowej w Budapeszcie. Nacjonaliści z Jobbiku osiągnęli znakomity wynik w wyborach, posługując się retoryką antyromską. Największe poparcie zdobyli w okręgach, w których mieszka najwięcej Cyganów. Na Węgrzech, gdzie Romowie stanowią 5 – 7 procent ludności, problem ich integracji z resztą społeczeństwa jest szczególnie poważny, nie znaczy to jednak, że inne kraje nie mają takich kłopotów. Amnesty International wskazuje, że w wielu państwach Europy ludność romska jest dyskryminowana przy zatrudnieniu, w służbie zdrowia i szkołach, źle traktowana przez policję i często staje się obiektem rasistowskich ataków. Na Słowacji tysiące romskich dzieci chodzą do specjalnych szkół dla „lekko upośledzonych umysłowo” lub do placówek o niskim poziomie nauczania. Francuski rząd prowadzi właśnie szeroko nagłośnioną akcję likwidacji nielegalnych obozów cygańskich, odsyła ich mieszkańców do Rumunii i Bułgarii. Również władze Danii przeprowadziły niedawno obławę na Romów celem deportacji. Do ataków na Cyganów dochodzi w Rosji, Kosowie, Irlandii Północnej, w Czechach. W Bośni Rom nie może kandydować na prezydenta ani do izby wyższej parlamentu. W Bułgarii średnia długość życia Romów jest o sześć lat niższa od reszty populacji, a śmiertelność wśród dzieci sześciokrotnie wyższa. Według ONZ przyczyną jest dyskryminacja tej ludności we wszystkich sferach życia społecznego. Zdaniem Gabora Takacsa integracja Romów na Węgrzech to beznadziejna sprawa. – W wielu środowiskach rozwinęła się subkultura, w której praca jest otoczona pogardą, a ceni się nielegalne metody zdobywania bogactwa. Nawet jeśli ktoś naprawdę chce z tym zerwać, to często nie ma jak, bo trudno mu znaleźć pracę. Pracodawcy mówią sobie: „Nie przyjmę Cygana, bo to leń i złodziej” – tłumaczy. – To prawdziwe błędne koło – dodaje rozkładając ręce. [i]—Marcin Szymaniak z Budapesztu[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL