fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Szukają komandosów

GROM jest porównywany z najlepszymi tego typu jednostkami: amerykańską Delta Force, brytyjskim SAS czy izraelskim Sayeret Matkal
Fotorzepa, Marcin Łobaczewski MŁ Marcin Łobaczewski
GROM się rozbudowuje. Jesienią zaczyna selekcję kandydatów
Dowództwo NATO zaprosiło Polskę do elitarnego klubu państw, których specjalnością mają być wojska specjalne. Dlatego wszystkie jednostki podległe Dowództwu Wojsk Specjalnych z Krakowa: GROM, Formoza i 1. Pułk Specjalny Komandosów, rozbudowują swe struktury. By zagwarantować sobie pozyskanie najlepszych rekrutów, wyśrubowują warunki przyjęcia.
– Chętnych do służby w wojskach specjalnych jest bardzo dużo, dlatego każdy dowódca ma prawo wybrać tych najlepszych – wyjaśnia mjr Jacek Popławski z DWS. – Tak więc zarówno dowódca Wojsk Specjalnych, jak i dowódcy jednostek z tego prawa konsekwentnie korzystają, przeprowadzając kwalifikacje w różnej formie, stosownie do specyfiki jednostki, którą dowodzą.
– Aby wybrać najlepszych, musimy organizować selekcje. Ale rozbudowa jednostek to nie wszystko – tłumaczy jeden z oficerów GROM. – Ludzie odchodzą i te braki trzeba na bieżąco uzupełniać.
[srodtytul]Nie gorsi od Amerykanów[/srodtytul]
Jak dowiedziała się „Rz”, niebawem ruszy akcja promocyjno-informacyjna, która ma przyciągnąć chętnych do służby w armii w roli komandosów.
– Zamierzamy zamieścić informacje m.in. na temat jednostki i selekcji w wojskowych pismach branżowych – mówi jeden z oficerów GROM.
Jak podkreślają rozmówcy „Rz” najtrudniejsza jest selekcja do GROM. Jednostka ta jest porównywana do najlepszych tego typu jednostek na świecie: amerykańskiej Delta Force, brytyjskiego SAS czy izraelskiego Sayeret Matkal. Jej siłą są komandosi. Muszą więc być bardzo starannie wybrani. U kandydatów sprawdzane są umiejętności, predyspozycje, siła i charakter.
– Nie wyobrażam sobie, by ktoś trafił do GROM, nie przeszedłszy selekcji. To taki sprawdzian, który ma wykazać, że dany człowiek nadaje się do tej służby – mówi Andrzej Kruczyński, były dowódca zespołu bojowego w GROM.
Pomysłodawcą, twórcą i dwukrotnym dowódcą jednostki specjalnej JW 2305 GROM, która obchodzi w tym roku swoje 20. urodziny, był gen. Sławomir Petelicki. On też z grupą kilku wybranych przez siebie osób przeszedł pierwszą selekcję górską w USA. – Pokazaliśmy wtedy Amerykanom, że choć dopiero zaczynamy, dajemy sobie radę w najtrudniejszych warunkach – opowiada gen. Petelicki.
Po tym sprawdzianie gen. Petelicki razem z amerykańskim instruktorami Delta Force zaczął selekcjonować pierwszych komandosów już w Polsce.
W tej grupie znalazł się między innymi Piotr Cień-Maciejczyk. W 1991 r. skończył Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Lądowych we Wrocławiu.
[srodtytul]Morderczy marsz przez góry[/srodtytul]
– Z naszego 200-osobowego rocznika przydział do JW 2305 po pierwszym sprawdzianie dostało 25 osób – wspomina Cień-Maciejczyk.
Ale nim do niego doszło, młodzi oficerowie nie wiedzieli, czym zajmuje się jednostka i jakie wykonuje zadania. Nie wiedzieli, jak mają się przygotować do selekcji ani nawet, że się odbędzie. Na własną rękę w ciągu kilku godzin musieli dotrzeć w Bieszczady. Tam czekał ich morderczy marsz przez góry.
Jak selekcja najczęściej wygląda? Jedną z konkurencji jest przekroczenie potoku po zawieszonej nad nim linie – tzw. moście komandosa. Inną – dotarcie kandydata wyposażonego tylko w mapę do celu, omijając drogi i ludzi. Na trasie sprawdzana jest jego znajomość topografii, a jednym z ćwiczeń jest np. odnalezienie wyznaczonych przez instruktorów punktów. Często kandydaci są budzeni w środku nocy, by pokonać kolejną trasę. Te pierwsze ćwiczenia to tylko rozgrzewka, a także swoisty test na inteligencję.
– Selekcja sprawdza przede wszystkim charakter – uważa Cień-Maciejczyk.
W trakcie służby w GROM został instruktorem i sam prowadził selekcje. – Nie ma dwóch takich samych – mówi. – Wiele zależy od pogody, zadań, jakie postawią instruktorzy.
Jego opinię potwierdza Krzysztof Przepiórka, również były oficer GROM. – Zdarzało się, że spośród 30 kandydatów po selekcji żaden nie zakwalifikował się na kurs podstawowy do GROM – dodaje.
Średnio jednak z dziesięciu kandydatów sprawdzian przechodzi jeden.
[srodtytul]Cywile też mogą [/srodtytul]
Selekcja do GROM została opracowana głównie na podstawie wzorców brytyjskich.
– Po jej przejściu do jednostki trafiają najlepsi. Indywidualiści, których łączy wielka pasja do tej służby – mówi gen. Petelicki.
Dodaje, że selekcja w GROM trwa cały czas. – Najpierw na treningach, potem w akcjach bojowych. Żadnych błędów nie można ukrywać, bo chodzi o ludzkie życie.
Przyszli komandosi GROM rekrutują się najczęściej z innych jednostek wojska, policji czy służb. Ale o pracę w tej najbardziej elitarnej polskiej jednostce specjalnej mogą się ubiegać także cywile. Najchętniej widziani są absolwenci wyższych uczelni, np. lekarze i informatycy.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=e.zemla@rp.pl]e.zemla@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA