fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Ta sama pani Basia, ale teraz w sieci

Michał Kosiedowski, prezes zarządu Partnerzy Nieruchomości*
Archiwum
Rozmowa z Michałem Kosiedowskim, prezesem zarządu Partnerzy Nieruchomości*
[b]Rz: Dziś nadal dominują na rynku pojedynczy pośrednicy. A jak będzie za kilka lat? Jakie zmiany czekają klientów chcących dokonać transakcji, korzystając z pomocy pośrednika?[/b]
[b]Michał Kosiedowski:[/b] Pośrednicy coraz bardziej oswajają się z myślą, że już wkrótce rynek obrotu nieruchomościami zdominują duże firmy. Nie wyklucza to oczywiście działania małych firm na lokalnych rynkach – wiele z nich daje sobie już dziś świetnie radę. Jednak ich konsolidacja w ramach większej grupy poprawia skuteczność działania oraz daje możliwość korzystania z nowoczesnych technologii, form marketingowych. Klient będzie obsługiwany według tych samych standardów w Bytowie, Warszawie czy Jeleniej Górze. Tak jak od franczyzowych sieci gastronomicznych oczekuje się pewnego standardu, tak samo w przypadku sieci biur pośrednictwa obsługa doradcy, zakres usług i produktów będą wszędzie takie same.
[b]Jednak zmieni się obsługa w biurze. W dużej sieci nie będzie już osobistego kontaktu z panią Basią, tylko konsultant...[/b]
Nie zawsze. Wszystko zależy od sposobu zarządzania siecią. Można prowadzić kilkuosobowe biuro i stosować korporacyjny reżim i odwrotnie – agencja, z którą współpracuje kilkuset pośredników, może mieć ludzkie oblicze. Rynek obrotu nieruchomościami jest o tyle specyficzny, że pomiędzy klientem a agentem nawiązują się ścisłe relacje. Różnica pomiędzy małym biurem a znaną sieciową marką jest taka, że w małym biurze pośrednik jest człowiekiem orkiestrą, który zajmuje się niemal wszystkim, a w sieciowej firmie doradca ma za plecami sztab ludzi, którzy pracują na jego sukces. Ma zatem więcej czasu dla klienta i może bardziej szczegółowo wejść w jego sytuację. Dla klientów obecnie zmieniający się rynek pośrednictwa oznacza zmiany na lepsze. Wiele sieciowych biur promuje model współpracy oparty na prowizji tylko od strony sprzedającej, dużą wagę przywiązuje się do standardów.
[b]Czy licencje zawodowe dla pośredników to przeżytek?[/b]
Moim zdaniem problem nie tkwi w licencjonowaniu zawodu pośrednika. Osoby wykonujące tę profesję powinny być przygotowane pod względem merytorycznym do przeprowadzania czynności pośrednictwa. Jednak obecnie mamy na rynku ok. 14 tys. pośredników i kilka razy tyle osób działających pod nadzorem pośredników, których pozycja jest – paradoksalnie – lepsza niż samego pośrednika. Licencja oznacza bowiem obowiązkowe ubezpieczenie, udział w obowiązkowych szkoleniach, a to generuje koszty. Dodatkowo przedsiębiorca-pośrednik nie może do końca korzystać ze swobody gospodarczej, bo działa w sieci standardów zawodowych, niejasnych i różnie interpretowanych. To stwarza problemy, na jakie natrafiliśmy przy propagowaniu pobierania wynagrodzenia od jednej strony transakcji. Wydawałoby się, że mamy wolność gospodarczą, ale prowadzenie biura pośrednictwa nie do końca to potwierdza.
[b]Profil idealnego pośrednika?[/b]
Kiedyś panowało przekonanie, że pośrednik musi być alfą i omegą, znać się zarówno na budowlance, jak i na prawie czy podatkach itd. A dobry pośrednik to przede wszystkim utalentowany sprzedawca. Chwała mu, jeśli wykorzystuje wiedzę wyniesioną ze studiów podyplomowych – pracując na tym rynku, należy obligatoryjnie znać elementy problematyki prawnej obrotu nieruchomościami. Jednak w dobrze zorganizowanej firmie przy jednej transakcji pracuje kilka osób – prawnik, kontroler, dyrektorzy oddziałów, i to na ich barkach spoczywa realizacja zlecenia. Pośrednik powinien zajmować się przede wszystkim sprzedażą.
[i]* Firma Partnerzy Nieruchomości jest w trakcie przeprowadzania fuzji z sieciową agencją Metrohouse SA[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA