fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wspomnienia

Żegnaj, rycerzu Rzeczypospolitej

Lech Wałęsa nie przybył na sobotnią mszę pogrzebową. Modlił się przed trumną prałata Jankowskiego w piątek
Fotorzepa, Piotr Wittman Piotr Wittman
Gdańsk. Prałat Henryk Jankowski spoczął w bazylice św. Brygidy
– Żegnaj, rycerzu Rzeczypospolitej. Ksiądz Jankowski był i jest ikoną „Solidarności” w jej porywającej drodze ku niepodległości – mówił podczas mszy pogrzebowej metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź. – W dobrych zawodach wystąpiłeś: bieg ukończyłeś, wiarę ustrzegłeś.
Ks. Henryka Jankowskiego żegnało w sobotę w Gdańsku kilka tysięcy osób. Kościół był pełen. Mimo upału ponad tysiąc osób przed świątynią oglądało mszę na telebimie. 
W uroczystości brali udział m.in.: prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, szefowie „S”, były i obecny, Marian Krzaklewski i Janusz Śniadek, minister edukacji Katarzyna Hall, były wicepremier Andrzej Lepper. Na mszę nie przybył Lech Wałęsa, a tuż po rozpoczęciu nabożeństwa pojawił się o. Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja.
W kazaniu, wielokrotnie przerywanym oklaskami, metropolita wymieniał zasługi prałata: „dla zwykłych ludzi, »Solidarności« i Polski”. – Twoja śmierć poruszyła wiele serc, czasami wydawało się wystygłych i niechętnych – mówił abp Głódź. Nawiązywał do opinii wygłaszanych tuż po śmierci prałata i przestrzegał:
– Mówiono: kontrowersyjny, to modne słowo. Ale bądźmy ostrożni z tym dzieleniem człowieka na pół.
Wypominał: – Stał się w ostatnich latach negatywnym bohaterem mediów oraz obiektem ataków, pomówień, oskarżeń. Uprawiano wobec niego – można by rzec z włoskiego – „szakaladzio”, a to znaczy „zagryźć na żywca”.
I zarzucał: – Nie stanęli w jego obronie ci, którzy go dobrze znali, z którymi szedł przez najtrudniejszy czas.
Abp Głódź zaznaczył, że prałat pomagał wielu ludziom, a zmarł w ubóstwie. – Miano ci za złe, że lubisz piękne przedmioty i garnitury. Liczono, ile ich masz, a masz ich dwa – biały i czarny. I laskę ze srebrnym okuciem –  mówił. – Liczono twoje odznaczenia, które otrzymałeś z różnych stron świata, a jakże niewiele, prawie nic, od ojczyzny.
Wspominał też polityczne wystąpienia ks. Jankowskiego: – Przestrzegałeś przed dominacją jednej opcji politycznej. Co dziś byś powiedział? Żegnam Polskę, bo Polska jest najważniejsza. I jest w potrzebie – nawiązywał do hasła Jarosława Kaczyńskiego z kampanii prezydenckiej.
W liście odczytanym podczas uroczystości prymas Polski senior abp Henryk Muszyński napisał: „Odszedł wielki patriota, tak w Polsce zakochany, że czasem aż może przebarwiał swoje uczucie miłości do ojczyzny, nie zawsze pozytywnie dla niego interpretowane. Ale często takich mężów nam potrzeba, którzy swoją jednoznacznością nie pozostawią żadnych wątpliwości, komu najbardziej zawierzyli i na kim im najbardziej zależy”.
Janusz Śniadek zaznaczał: – W czasach bezprawia, podczas nocy stanu wojennego uczyniłeś z tej świątyni sanktuarium wolności. Tutaj, w św. Brygidzie, Polska zawsze była wolna.
I dodawał: – Nie uległeś tzw. poprawności politycznej. Dlatego w wolnej Polsce szybko stałeś się niewygodny dla wielu polityków i wcześniejszych przyjaciół.
Nawiązywał do tego europoseł PiS Jacek Kurski. Jak mówił, przybył na pogrzeb także w imieniu Jarosława Kaczyńskiego. – Za urojone bardziej niż rzeczywiste winy i przywary spadł na niego bezmiar poniżenia, inwektyw, przejaskrawień – mówił.
– Księdzu Henrykowi próbowano zadać śmierć cywilną i zakopać żywcem.
Paweł Adamowicz dziękował zmarłemu głównie za odbudowę kościoła św. Brygidy:
– 40 lat temu w tym miejscu były gruzy. Nie było sklepienia, wszystko było porośnięte – wspominał.
Prałat Jankowski zmarł tydzień temu. Miał 74 lata.  
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA