fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Jak wygrywać na loterii

Fotorzepa, Roman Bosiacki
Piotr Kościelniak
63-letnia nauczycielka już cztery razy wygrała w losowaniu Texas Lottery. To już prawie rutyna. Przy tym nawet „osiągnięcia” ośmiornicy Paula bledną
Matematycy i zarząd loterii skrobią się po głowie: wprawdzie znane są przypadki wielokrotnych wygranych w losowaniach, ale nie aż tak. Nie aż cztery razy. A Joan Ginther regularnie zdobywa nagrody. Zaczęło się w 1993 roku, gdy mieszkająca wówczas w miasteczku Bishop (3,3 tys. mieszkańców) Ginther wygrała 11 mln dolarów. Nagrodą musiała się jednak podzielić z innymi szczęściarzami. Ale później zgarniała już wszystko. W 2006 roku na zdrapkę wygrała 2 mln dolarów. Dwa lata później — na taką samą zdrapkę — jeszcze 3 mln. I wreszcie miesiąc temu wygrała okrągłe 10 mln. W sumie — ponad 20 mln dolarów dzięki loterii.
Po medialnych sukcesach ośmiornicy, która trafnie przewidywała wyniki rozgrywek podczas ostatniego mundialu, szacowanie prawdopodobieństwa nieprawdopodobnych zdarzeń stało się dla matematyków wręcz rozrywką. Tak było i teraz. Wykładowcy tego przedmiotu z Uniwersytetu Teksasu w San Antonio podjęli się próby oceny szans pani Joan Ginther. I wyszło im, że te szanse to 1 do 18 kwadrylionów. Jeden kwadrylion to jedynka i 24 zera.
Wykluczono hipotezę oszustwa — Bobby Heith, rzecznik Texas Lottery zapewnia, że zabezpieczenia losowania i zdrapek są nie do pokonania.
Aby wyjaśnić sprawę niezwykłego szczęścia Joan Ginther reporterzy agencji AP udali się do Bishop. Ale pani Ginther już tam nie mieszka. Za to wszyscy wiedzą, że rutynowo wygrywa loterie.
Do sklepiku przy stacji benzynowej, gdzie Joan Ginther kupowała swoje losy, ustawiają się kolejki. Sąsiedzi opowiadają, że choć jest osobą zamkniętą w sobie, to również bardzo hojną. Kupiła duży samochód na potrzeby miejscowego kościoła. Darowała pieniądze rodzinie prowadzącej kiepsko idący interes. Gdy się wyprowadziła, swój dom podarowała organizacji dobroczynnej.
Właściciel sklepu, który sprzedał Joan Ginther szczęśliwe losy wspomina, że kobieta nie ma nawet telefonu komórkowego. Jeździ niewyróżniającym się Nissanem. Kiedyś nawet kupiła lepszy samochód, lecz oddała go komuś, kto miał mniej szczęścia.
Ale jak wygrywa? Podobno potrzebna jest wytrwałość — Joan Ginther grała od wielu lat wspólnie ze swoim ojcem. Ale być może rozwiązanie zagadki kryje się w jej wykształceniu. W 1976 roku zrobiła na Uniwersytecie Stanforda doktorat. Później wykładała w kilku szkołach średnich. Matematykę.
Teraz przeprowadziła się do nowego domu w Las Vegas. Drżyjcie kasyna.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA