fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Psi los jerzyka, czyli jak się pomaga ptaszkom

Wiesław Nurkiewicz z małym jerzykiem
Fotorzepa
Czy, kto i jak powinien zareagować na widok ptaka, który wypadł z gniazda? Specjaliści radzą pozostawić sprawę matce naturze
W podwarszawskim Wołominie, na ul. Kościelnej, leżał ptaszek. Właściciel amstaffa chciał go ratować. Ale Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami odmówiło
Właśnie wychodziłem z domu na spacer z psem, kiedy zauważyłem w trawie ptaszka. Nie mógł latać. Wiem z gazet, że w Klembowie jest schronisko dla zwierząt. Myślałem, że pomogą – mówi Paweł Kruszewski.
Zadzwonił do Klembowa. – Ale tam poinformowano mnie, delikatnie mówiąc, żebym więcej nie dzwonił – opowiada.
Schronisko w Klembowie prowadzi Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami w Polsce. W statucie stowarzyszenia czytamy: „Celem jest działanie na rzecz humanitarnego traktowania zwierząt. Poszanowania ich, objęcia ochroną i opieką”.
– Dlaczego odmówiliśmy przyjazdu po ptaszka? Bo się zajmujemy psami. Nie mamy miejsca na trzymanie w schronisku ptaków. Ten pan, jeśli chciał pomóc jerzykowi, powinien mu dać wody i zawieźć do najbliższego weterynarza. Trochę dobrej woli – mówi Celina Saliba, prezes stowarzyszenia.
– Z psami to wiem, jak postępować, ale z ptakami? – pyta pan Paweł. I zadzwonił po straż miejską. Przyjechali od razu. Przemysław Łopaciński z wołomińskiej SM twierdzi: – Ptaszka zawieźliśmy do azylu u leśniczego pod Wołominem.
Wiesław Nurkiewicz, leśniczy, jerzyka przyjął. – Są spóźnione lęgi tego gatunku i ptak wypadł z gniazda. Nie wiem, czy da się go uratować. Podrzucę go na jakiś dach w okolicy ul. Kościelnej. Matka powinna go znaleźć i się nim zaopiekować.
[ramka][link=http://www.zyciewarszawy.pl/" "target=_blank]Życie Warszawy Online[/link][/ramka]
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA