fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

Z piekła do nieba: młodzi Polacy walczą o złoto

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
To historyczny sukces polskiej koszykówki. Reprezentacja juniorów zagra w finale mistrzostw świata do lat 17 z drużyną USA. O awansie przesądził sobotni półfinał z Litwą wygrany 75:65.
Czy przed rozpoczęciem turnieju ktokolwiek pomyślał, że reprezentacja Polski wystąpi w finale przeciwko drużynie USA? W sobotę wieczorem stało się to faktem i nie ma w tym ani cienia przypadku.
Polski zespół, prowadzony przez trenera Jerzego Szambelana, zakwalifikował się na mistrzostwa świata, zajmując czwarte miejsce w ubiegłorocznych mistrzostwach Europy do lat 16 na Litwie. W Hamburgu pokonał wszystkich, którzy go wyprzedzili w Kownie: mistrza Europy Hiszpanię (88:82 po dogrywce) w fazie grupowej, brązowego medalistę Serbię w ćwierćfinale (100:70) i wicemistrza Litwę (75:65) w walce o awans do finału. Wygrał wszystkie sześć spotkań turnieju. Młodzi Polacy jak najbardziej zasłużyli, by w tych mistrzostwach świata bronić w finale honoru Europy .
Sobotni rywal, Litwa, był dobrze rozpoznany przez nasz sztab szkoleniowy. Polacy pokonali Litwinów trzykrotnie (101:76, 94:81 i 88:71) podczas przygotowań w Szczecinku do finałowego turnieju. W litewskim zespole brakuje najlepszego zawodnika Taurasa Jogeli, najlepszego gracza mistrzostw Europy, ale wcale nie oznaczało to łatwej przeprawy.
Sporthalle w Hamburgu można w ten weekend nazywać Sporthoelle (hala piekła) - z racji upałów i gorących emocji. W sobotę za sprawą Polaków okazała piekłem dla zespołu litewskiego, ale przez długi fragment meczu nie było to takie oczywiste. Zaczęło się niepomyślnie dla naszej drużyny, która w pierwszych pięciu minutach zdobyła tylko dwa punkty. Skuteczniejsi i bardziej zdeterminowani rywale prowadzili 6:0, 18:6, 21:8. W naszym zespole nie zawodził tylko podkoszowy Przemysław Karnowski. Inni jego czołowi strzelcy, grając nazbyt indywidualnie, nie potrafili znaleźć drogi do kosza. W drugiej kwarcie dobra gra w obronie pozwoliła Polakom wygrać pierwsze pięć minut meczu 11:0 i wyjść na prowadzenie 23:21, ale rywale znów odskoczyli.
Wtedy do gry włączył się Mateusz Ponitka. Czołowy strzelec turnieju po słabej pierwszej kwarcie (2 punkty w 10 minut) odpoczął trochę na ławce, a w końcówce drugiej kwarty dał prawdziwy koncert. Na dwie i pół minuty przed przerwą Litwini po swoim szóstym celnym rzucie z dystansu, prowadzili 34:25. Wtedy rozpoczął swój popis Ponitka. Do przerwy sam wyprowadził nasz zespół na prowadzenie 39:38, zdobywając w tym okresie wszystkie 14 punktów zespołu. Na różne sposoby: rzutami z dystansu, z wolnych, z kontrataku po przechwycie.
Po zmianie stron Litwini prowadzili tylko raz (40:39) tuż po wznowieniu gry. Po pięciu punktach z rzędu Grzegorza Grochowskiego nasi juniorzy objęli prowadzenie, którego nie oddali już do końca, ale mecz rozstrzygnął się w ostatnich minutach.
Na początku czwartej kwarty po piątej celnej „trójce” Ponitki było już 63:54, ale rywale zdołali zmniejszyć straty. Na niespełna trzy minuty przed końcem spotkania było tylko 67:65, ale w ostatnich akcjach dokładniejsi byli Polacy. Wynik spotkania ustalił z rzutów wolnych kapitan drużyny Michał Michalak.
[ramka][i]Opinie [/i]
[b]Jerzy Szambelan, trener reprezentacji Polski specjalnie dla „Rz”: [/b]
- Mecz z Litwą był dla nas najtrudniejszy w turnieju. Chłopcy mi uciekli spod kontroli, poszli na egoistyczną grę. Nie byli zdyscyplinowani, w związku z czym na boisku powstała trudna sytuacja. Przy tym to spotkanie miało gatunek. Zwycięstwo dawało nam pewny medal, wielki komfort. Bardzo chcieliśmy wygrać, a takie chęci nie zawsze są sprzymierzeńcem.
Jak przywróciłem kontrolę nad zespołem? Trochę agresją, trochę ciepłym słowem, zachęcaniem. Tak to ma wyglądać. Za ten sukces wielkie słowa uznania i szacunku należą się właśnie chłopcom. Podjęli ciężką pracą, w ich marzeniach był medal. Zmierzali do niego i osiągnęli go. Ten wynik, który już dziś zrobiliśmy to efekt pracy drużyny, trenerów klubowych zawodników, szkoleniowców współpracujących z nami w kadrze. Wszyscy to wspaniali fachowcy, z dużą wiedzą. Bardzo dobrze nam się współpracowało. Chcę im wszystkim za to serdecznie podziękować.
[b]Tomasz Gielo, skrzydłowy reprezentacji Polski, dla „Rz”: [/b]
- Czy myśleliśmy, że w tych mistrzostwach zagramy w finale z Amerykanami? Na pewno jechaliśmy tu, żeby zdobyć medal i zrewanżować się za mistrzostwa Europy. Takie było założenie. Wszyscy byli umotywowani. Od pierwszego zgrupowania aż do przyjazdu tutaj każdy żył myślą, że jedziemy po medal, nie na wycieczkę. Udało się i jest to zasługa całej drużyny. Jeśli miałem dobry mecz w tym turnieju, jak ten z Serbią, to zasługa kolegów, którzy podawali mi piłkę pod sam kosz. W pojedynkę nie da się wygrać żadnego meczu. Nasze wyniki na mistrzostwach to sukces całej drużyny.[/ramka]
[ramka] 1/2 finału:
• Polska - Litwa 75:65 (12:21, 27:17, 21:14, 15:13).
Polska: M. Ponitka 22, P. Karnowski 18, 13 zb., 5 as., T. Gielo 12, F. Matczak 10, M. Michalak 8, G. Grochowski 5, P. Niedźwiedzki, J. Koellner, D. Szymkiewicz. Najwięcej dla Litwy: M. Mockevicius 24, R. Narkevicius 12.
• USA - Kanada 103:83 [/ramka]
[ramka][i]Niedziela - o 3. miejsce: Kanada - Litwa (13.30), finał: USA - Polska (16.00). Mecze można oglądać na stronie fibatv.com[/i] [/ramka]
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA