fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Raporty

Coraz więcej pytań

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Trzy miesiące po katastrofie Tu-154M w Moskwie nie pracuje ani jeden polski prokurator
Dlaczego żaden z polskich śledczych nie pracuje w Rosji? – Na razie czekamy na przetłumaczenie dokumentów, które przyszły z Rosji w ramach pomocy prawnej – wyjaśnia „Rz” Jerzy Artymiuk z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Czy w ogóle, a jeśli tak, to kiedy, śledczy wybiorą się do Rosji? Dokładnie nie wiadomo. Według słów Artymiuka decyzja w tej sprawie zostanie podjęta po 20 lipca.
Tymczasem w sprawie katastrofy jest coraz więcej zagadek. Opisujemy je w raporcie „Rz”.
Polska wciąż nie ma podstawowych informacji na temat pracy kontrolerów
Gdzie są największe białe plamy w aktach? Polska strona wciąż nie ma podstawowych informacji na temat pracy kontrolerów z lotniska Siewiernyj w dniu katastrofy. Dlaczego kontroler Wiktor Ryżenko podaje załodze Tu-154, że samolot jest na ścieżce podejścia do lądowania, skoro na niej nie jest? Z jakiego powodu tak późno reaguje na gwałtowne zniżanie się maszyny? Niejasności rosną po ujawnieniu przez media zeznań pilota jaka-40, który lądował przed tupolewem, por. Artura Wosztyla i sensacyjnym wywiadzie, którego udzielił portalowi Tvn24.pl technik maszyny Remigiusz Muś. Obaj twierdzą, że rosyjski kontroler sprowadzał samoloty, w tym jaka-40 i Tu-154M, na wysokość 50 metrów, co byłoby złamaniem zasad bezpieczeństwa. Słowa lotników stoją też w sprzeczności z tym, co wiemy z opublikowanych stenogramów rozmów wieży z tupolewem. Czy załoga jaka-40 mija się z prawdą? Czy stenogramy?
Polska prokuratura nadal nic nie wie o stanie sprzętu, którym dysponowali na lotnisku Rosjanie. Chodzi przede wszystkim o radar i radiolatarnie, które pomagają sprowadzić samolot na pas. Dwa kilometry przed lądowiskiem wskaźnik oznaczający Tu-154 miga na monitorze radaru. Dlaczego tak się dzieje, mimo że maszyna akurat wtedy jest na właściwej wysokości? Zagadka. Podobnych jest więcej. Polscy śledczy nie wiedzą nawet, czy w dyspozytorni na lotnisku był aparat, który robił zdjęcia wskaźnikom radaru w trakcie lądowania Tu-154. Powinien być, bo chodziło o lądowanie w fatalnych warunkach samolotu z VIP.
Tymczasem rosyjski wicepremier Siergiej Iwanow oświadczył, że wszystkie materiały zostały już przekazane Polakom. Rozmówcy „Rz” przypuszczają, że oznacza to, iż już zostały wysłane, ale jeszcze nie dotarły.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA