fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Media dla polityków czy twórców

Publicysta Jacek Żakowski (drugi z lewej) ostrzegał, że projekt PO jest groźny, bo tworzy system jeszcze bardziej upartyjniający media publiczne
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Zbyt duże wpływy rządzących na media publiczne i wykreślenie przepisu o misji wytykali goście Komisji Kultury, którzy dyskutowali wczoraj o projekcie Platformy
– Klub PO zapowiadał, że jako pierwszy wprowadzi naszą ustawę pod obrady, bo jest to zobowiązanie publiczne Donalda Tuska. I oto Klub Platformy kompromituje swojego premiera, nie wprowadzając pod obrady naszego projektu i zgłaszając własny – oburzał się scenarzysta i producent Maciej Strzembosz z Obywatelskiego Komitetu Mediów Publicznych.
Był jedną z ok. 30 osób, które przyszły na tzw. wysłuchanie publiczne (posiedzenie Komisji Kultury, na którym mogli zabrać głos wszyscy zainteresowani) projektu zmiany ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy o opłatach abonamentowych. Odbyło się ono właśnie na wniosek środowiska twórców.
W piątek projekt ustawy medialnej autorstwa twórców złożył w Sejmie PiS. Oddaje on władzę w TVP i Polskim Radiu twórcom, dziennikarzom oraz organizacjom pozarządowym. Tymczasem tzw. mała nowelizacja autorstwa PO ma doprowadzić do zmiany władz w mediach publicznych (teraz rządzą nimi ludzie związani z PiS i SLD).
– Nie przekreślamy projektu twórców, ale praca nad nim wymaga dłuższego czasu, a sytuacja w mediach wymaga szybkich zmian – zapewniała Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO), szefowa Komisji Kultury.
Twórcom nie podoba się m.in., że aż trzech z siedmiu członków rady nadzorczej TVP mają wskazywać ministrowie: kultury, finansów i skarbu.
– Media publiczne są skrajnie upolitycznione i wymagają szybkiej reformy. Jednak to, co zakłada projekt PO, jest groźne, bo tworzy system upartyjniający i upaństwawiający media publiczne jeszcze bardziej niż obecnie – przekonywał Jacek Żakowski, dziennikarz „Polityki” i pełnomocnik Komitetu.
Scenarzystka Joanna Koss-Krauze zarzucała: – O ramówkach będą decydowali politycy. To uderza w istotę i niezależność mediów publicznych.
Strzembosz zaproponował, by – skoro nie można na razie w pełni odpolitycznić mediów – przyjąć choć zapis, że do KRRiT wejdą przedstawiciele wszystkich partii, które są w Sejmie.
Twórcy sprzeciwiali się też wykreśleniu zapisu o misji publicznej. Śledzińska-Katarasińska ripostowała, że i tak jest on martwy. Próbowała także przeforsować, by zaraz po wysłuchaniu publicznym komisja skończyła pierwsze czytanie projektu. Takiemu pośpiechowi sprzeciwiły się PiS i SLD oraz twórcy. Ostatecznie zostało przełożone.
– Nawet gdybyśmy poparli ten projekt, to widać, że przeforsowanie go na siłę nie wprowadzi spokoju w mediach publicznych – ocenia Tadeusz Sławecki, poseł PSL.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA