fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

W Chinach pęka bańka

AFP
W Chinach rozpoczyna się załamanie na rynku nieruchomości, które uderzy w tamtejszy sektor bankowy – twierdzi harwardzki ekonomista Kenneth Rogoff, były główny ekonomista MFW
Słabsze tempo wzrostu gospodarczego w Chinach, w połączeniu z restrykcyjną polityką fiskalną w krajach rozwiniętych, spowolnią ożywienie światowej gospodarki – ocenił Rogoff w wywiadzie dla agencji Bloomberga. - To, że nie rozwijamy się w super szybkim tempie nie oznacza, że sytuacja jeszcze się pogorszy – uspokaja jednak ekonomista.
Rogoff jest znany z pesymizmu w odniesieniu do gospodarki Chin. Na początku roku ostrzegał, że w ciągu dekady tempo wzrostu gospodarczego zanurkuje tam z około 10 proc. do 2-3 proc., co z kolei wpędzi w recesję inne kraje Azji. Miałby to być skutek pęknięcia nadmuchanej długiem bańki spekulacyjnej na rynkach aktywów.
Niepokojącym sygnałem, że rozgrzany chiński rynek mieszkaniowy już zaczyna się chwiać, jest spadek liczby zawieranych na nim transakcji. W maju całkowita wartość tych transakcji tąpnęła o 25 proc. w porównaniu z kwietniem, choć ceny nadal rosną. Nieruchomości w 70 miastach podrożały w maju o 12,4 proc. rok do roku, po zwyżce o 12,8 proc. w kwietniu.
Spowolnienie na rynku nieruchomości jest efektem działań władz w Pekinie, które od kilku miesięcy próbują stłumić narastanie bańki. W tym celu podniosły m.in. minimalne oprocentowanie kredytów hipotecznych oraz poziom wkładu własnego dla niektórych transakcji na rynku nieruchomości. Rząd zabronił też bankom kredytowania trzeciej nieruchomości, a obecnie zastanawia się nad pilotażowym wprowadzeniem podatku od nieruchomości.
Chiński minister ds. ziemi i zasobów naturalnych Xu Shaoshi ocenił w weekend, że działania te w ciągu kilku miesięcy doprowadzą do spadku cen nieruchomości. Analitycy banku Standard Chartered twierdzą nawet, że w największych miastach mogą się one w II półroczu załamać o 30 proc. względem poziomu z połowy kwietnia. Ich zdaniem nie spowoduje to jednak kryzysu w chińskim sektorze bankowym, ponieważ w krajach rozwijających się większe wahania cen niż w krajach dojrzałych nie są niczym nadzwyczajnym.
Ekonomiści wskazują też, że nawet zanim Pekin przystąpił do zaostrzania kryteriów udzielania kredytów, na chińskim rynku nieruchomości nie stosowano tak dużej dźwigni finansowej, jak na Zachodzie. W efekcie kredytodawcy są tam relatywnie odporni na ewentualne pęknięcie bańki. Część ekspertów nie zgadza się jednak nawet z tym, że załamanie na chińskim rynku nieruchomości jest nieuchronne. Stephen Roach, prezes banku Morgan Stanley w Azji, wskazywał niedawno w wywiadzie dla Bloomberga, że ze względu na migrację ludności ze wsi do miast popyt na mieszkania jeszcze długo będzie się w Chinach utrzymywał, nawet jeśli w niektórych segmentach rynku nieruchomości (np. luksusowe apartamenty) dojdzie do spowolnienia.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA