fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Moskwa przełamuje uprzedzenia

Oficjalna Moskwa nie wypowiada się o niedzielnych wyborach prezydenckich w Polsce. Ale rosyjskie media informują o nich obficie z lekką sympatią na rzecz Bronisława Komorowskiego.
- Pięć lat temu nie było w Rosji takiego zainteresowania polskimi wyborami jak dziś – mówi „Rz” Dmitrij Babicz, publicysta państwowej agencji RIA-Nowosti specjalizujący się w polskiej tematyce.
Przyczyną tego jest oczywiście tragedia smoleńska, ale także przełamanie niechęci rosyjskich elit i mediów do naszego kraju. - Polska znowu jest modna w Rosji – dodaje Babicz.
Po pierwszej turze obszerne artykuły o polskich wyborach zamieściły wszystkie duże dzienniki rosyjskie. Rządowa „Rossijskaja Gazieta” wysłała do Warszawy korespondentkę Ariadnę Rokossowską. „Z miłością do Rosji” - zatytuowała swą relację, odnotowując zmianę tonu polskiej klasy politycznej na temat Rosji.
„Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński nie tylko zdążyli przedstawić swoje programy, pokłócić się, a nawet podać przeciwko sobie sprawy do sądu, ale także wystąpili, jeśli nie z deklaracjami miłości, to w każdym razie gotowości bliskiej współpracy z Rosją. Szczególne wrażenie robiło to w ustach Jarosława Kaczyńskiego, znanego dotąd ze swoich antyrosyjskich poglądów” - pisała Rokossowska.
Obszerną analizę sytuacji w Polsce pióra Dmitrija Babicza zamieścił prokremlowski dziennik „Izwiestia”. Babicz zaznacza, że optymizm dotyczący zwycięstwa Komorowskiego w pierwszej turze był zbyt duży i w drugiej wszystko może się jeszcze zdarzyć. Ostrzega rosyjskich polityków, by do ostatniej chwili nie stawiali na żadnego kandydata.
Zresztą te ostrzeżenia były chyba zbędne. Po katastrofie Moskwa wykonała wiele gestów wobec Polski, które media nie tylko w Rosji, ale i w Polsce interpretowały jako "granie na rzecz ekipy rządowej i jej kandydata". Jednak rosyjskie władze doskonale rozumieją, że otwarte poparcie nie byłoby przyjęte jednoznacznie przez polską opinię publiczną.
- Wiedzą, że byłby to raczej minus niż plus - ocenia w rozmowie z "Rz" Paweł Szeremiet piszący o Polsce w dzienniku "Kommiersant" i tygodniku "Ogoniok".
Babicz przewiduje, że większość głosów wyborców lewicy dostanie jednak w drugiej turze Komorowski, który z niewielką przewagą wygra wybory. Podobnego zdania jest większość rosyjskich analityków. - Ale teraz w zasadzie wszystko może się zdarzyć, w odróżnieniu od pierwszej tury, która była dość przewidywalna - mówi Szeremiet.
- Moskwa wolałaby Komorowskiego, bo łatka polityka nieprzewidywalnego, która przylgnęła do Kaczyńskiego, trochę ją nie pokoi. Ale nie przesadzajmy - i Putin, i Miedwiediew mają świadomość, że każdy polski kandydat będzie podejmował trudne kwestie - ocenia Szeremiet.
- Nasi politycy są cyniczni i pragmatyczni. Jeśli wygra Kaczyński, przynajmniej podejmą próbę, żeby się z nim dogadać - mówi Babicz.
Pewnym echem w Rosji odbiła się pierwsza debata kandydatów na prezydenta. Media wybijały z niej zarzuty Jarosława Kaczyńskiego wobec Rosji o powolne prowadzenia śledztwa i sprawie katastrofy smoleńskiej i to, że Moskwa nie przekazuje Warszawie ważnych materiałów. Kilku wydaniom pozwoliło to wyciągnąć wniosek, że Kaczyński wraca do swego dawnego antyrosyjskiego tonu.
„Kaczyński wraca do antyrosyjskiej retoryki” - pisał Maksim Jusin, szef działu zagranicznego „Izwiestii”. W podobnym duchu informował portal Newsru.com, za którym informację tę przekazało radio „Echo Moskwy”.
Babicz jest jednak optymistą. - Problemy będą się stopniowo rozwiązywać, bo przełamano główną barierę - brak informacji. Wcześniej o Polsce były w naszych mediach głównie stereotypy, raczej wrogie. Po katastrofie wielu dziennikarzy pojechało do Polski, zaczęły się pojawiać nawet artykuły o turystyce - śmieje się Babicz. - A Rosjanie zrozumieli, że w Polsce się nimi bardzo interesują. Że Polacy żywią do nas pewną miłość-nienawiść, ale to już znacznie lepiej niż zwykłe uprzedzenie - tłumaczy.
- Rosja rzeczywiście na nowo odkrywa Rosję, choć oczywiście to zainteresowanie nie jest symetryczne. Polska będzie się zawsze bardziej interesować Rosją niż na odwrót - mówi Szeremiet.
[i]-Justyna Prus z Moskwy[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA