fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Stypendia fatalnie dzielone

Eksperci proponują, by stypendia były wypłacane przez pomoc społeczną, a nie przez uczelnie. Na zdjęciu kampus UJ
Fotorzepa, Bartosz Siedlik
Rzecznik praw studenta ocenia: uczelnie pełnią funkcję niekompetentnych ośrodków pomocy społecznej
– Co roku uczelnia prosi mnie o zaświadczenie, że tato, emerytowany nauczyciel, nie należy do KRUS. Co roku KRUS nie chce mi takiego zaświadczenia wydać, bo ojca nie ma w ich bazie. Kończy się na oświadczeniu pisemnym ojca i zaświadczeniu o pobieraniu emerytury z ZUS – opowiada o perypetiach z otrzymaniem ok. 300 zł stypendium socjalnego Mateusz, student Politechniki Krakowskiej. W tym roku akademickim do KRUS nie poszedł. – Od razu poprosiłem ojca o oświadczenie – mówi.
[srodtytul]Absurdy i nadużycia[/srodtytul]
Przyznawaniem pomocy materialnej studentom (stypendia naukowe, socjalne, sportowe, dodatki mieszkaniowe i żywieniowe) przyjrzał się rzecznik praw studenta Robert Pawłowski, który działa przy Parlamencie Studentów RP. „Rz” dotarła do przygotowywanego przez niego raportu. Okazuje się, że ponad 1,5 mld zł, które co roku państwo przeznacza na stypendia, są „wyjątkowo źle zabezpieczonymi pieniędzmi publicznymi”, a system ich rozdziału, w którym uczestniczą studenci, jest polem do nadużyć.
– Polskie uczelnie zmuszone są pełnić funkcję wysoce niekompetentnego ośrodka pomocy społecznej i jeszcze gorszej służby pomocy skarbowej – stwierdza rzecznik.
Z raportu wynika, że zwłaszcza stypendia socjalne nie spełniają swej funkcji. Bo kandydat na studia nie wie, na jaką pomoc może liczyć. O tym dowiaduje się po rozpoczęciu studiów. Pieniądze często dostaje w listopadzie lub grudniu, a potrzebne są głównie na początku nauki, gdy np. trzeba wpłacić kaucję za mieszkanie.
– Znałem tylko widełki kwoty – potwierdza Michał, student prawa UW. W tym roku dostaje o 200 zł mniejsze stypendium niż wcześniej. – Na I roku miałem 600 zł. Tłumaczę to kryzysem, bo dochody w mojej rodzinie aż tak nie wzrosły – opowiada.
W innych państwach europejskich kwotę pomocy materialnej można obliczyć przed rozpoczęciem studiów. – Tak jest w Finlandii, Irlandii czy Niemczech – mówi Przemysław Rzodkiewicz, student Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, były działacz Parlamentu Studentów. – Słabością naszego systemu jest też to, że wysokość kwot nie zależy tylko od dochodu, ale i od tego, gdzie się studiuje.
Potwierdza to rzecznik i jako przykład podaje rodzeństwo studiujące na dwóch różnych uczelniach i otrzymujące różne stypendia mimo tych samych dochodów rodziców. Wytyka też, że niektóre uczelnie przyznają dodatki mieszkaniowe czy żywieniowe tylko tym, którzy mieszkają w akademikach i jedzą w uczelnianych stołówkach.
[srodtytul]Niech wypłaca gmina[/srodtytul]
Poprzednie raporty rzecznika praw studenta skutkowały zmianami bądź projektami nowelizacji prawa o szkolnictwie wyższym. Np. po opracowaniu dotyczącym łamania praw studenckich uczelnie prywatne zobowiązano do podpisywania ze studentami umów określających ofertę kształcenia, a po raporcie o nieuzasadnionych opłatach resort nauki zaproponował katalog świadczeń, za które uczelnia nie może pobierać opłat.
Teraz, jak dowiedziała się „Rz”, resort zamówił analizę systemów stypendialnych w innych krajach i opracowanie nowych rozwiązań. – Posłuży ono do prac nad dalszymi reformami – przyznaje Bartosz Loba, rzecznik prasowy ministerstwa. – Obecnie przygotowywane są zmiany, które trafią do Sejmu pod koniec marca. Przewidujemy uporządkowanie systemu stypendiów socjalnych i włączenie do jednej puli dodatków żywieniowych i mieszkaniowych, tak by student dostawał jedno większe stypendium.
Z kolei eksperci w przygotowanej na zlecenie ministerstwa strategii rozwoju uczelni do 2020 r. proponują, by stypendia były wypłacane nie przez uczelnie, ale pomoc społeczną.
– Instytucje pomocy społecznej na poziome gmin mają lepszy dostęp do informacji na temat sytuacji materialnej – uważa Piotr Ciżkowicz, ekspert z Ernst & Young.
Jednak rektorzy do tych pomysłów podchodzą ostrożnie. Prof. Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich: – Można sobie wyobrazić sytuację, że bogatsze gminy będą oferowały wyższe stypendia i studenci z tymi różnymi stypendiami spotkają się na jednej uczelni.
[ramka][srodtytul]Na obiady i przejazdy[/srodtytul]
Stypendia socjalne na uczelniach są zróżnicowane. Według rzecznika praw studenta czasami to raczej kieszonkowe niż prawdziwa pomoc materialna.
– Wystarcza na skromne obiady w stołówce i przejazdy po Krakowie, ale na wyjście do kina czy podręczniki już nie – mówi Joanna z Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, która dostaje 350 zł.
[b]„Rzeczpospolita” porównała wysokość stypendiów socjalnych na niektórych uczelniach:[/b]
Uniwersytet Warszawski: 140 – 490 zł.
Uniwersytet Jagielloński: 300 – 410 zł.
Uniwersytet Śląski: 100 – 600 zł.
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie: 140 – 270 zł.
Politechnika Łódzka: 50 – 400 zł.
Politechnika Krakowska: 50 – 422 zł.
Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu: dla wszystkich po 300 zł.
Uniwersytet Łódzki: 150 – 300 zł.
Politechnika Śląska: maksymalnie 767 zł.
Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi: wszyscy studenci, którym przysługuje stypendium socjalne, otrzymują po 400 zł. 
[i]—eł, zal, i.k., tom, ma.go., rc[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA