fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Tajemnicze spotkanie z Drzewieckim na Florydzie

Jędrzej Bielecki
Sejm upublicznił zeznania Ryszarda Sobiesiaka złożone na zamkniętym przesłuchaniu przed komisją śledczą. Są one niekorzystne dla byłego ministra sportu
Stenogramy z zamkniętego przesłuchania króla hazardu to w sumie 216 stron. Ryszard Sobiesiak w czwartek za zamkniętymi drzwiami był bardziej rozmowny niż wcześniej w obecności dziennikarzy.
– Ja chciałem przyjść, powiedzieć: pocałujcie mnie w nos, ale później się wystraszyłem, że mnie zamkniecie jeszcze za nic, już mnie raz chcieli zamknąć, nie wiem za co, i drugi raz... No to mówię, zacznę mówić. Ale ja nie miałem nic wspólnego. Tu nie ma żadnej afery – mówił komisji Sobiesiak.
Biznesmen zeznał, że widział Mirosława Drzewieckiego jesienią ubiegłego roku na Florydzie, gdzie obaj mają mieszkania. To przeczy zeznaniom byłego ministra sportu, który twierdził, że ostatni raz Sobiesiaka widział jeszcze przed wybuchem afery hazardowej. – Chyba ja jego szukałem – przyznał Sobiesiak, za co od razu skarcił go jego adwokat, podpowiadając: – Nie jesteś pewien.
Sobiesiak zaczął się wycofywać i opowiadać, że widział Drzewieckiego przypadkiem, a ten w ogóle go nie zauważył: – Widzę, jak wysadza żonę i jedzie dalej. I nie widzi nawet mnie.
Podobną wersję przedstawiła wczoraj komisji córka Sobiesiaka, która uczestniczyła w spotkaniu na Florydzie.
Dwie godziny później – według zeznań Sobiesiaka – Drzewiecki przyjechał i chwilę rozmawiali, ale w nieprzyjemnej atmosferze, bo czuli się obrażeni na siebie. – Facet stracił stanowisko, a, a ten, no, rozmawialiśmy, no, coś na, o aferze na pewno rozmawialiśmy, ale, nie, nie pamiętam o czym – opowiadał Sobiesiak.
Znaczące konsekwencje może mieć inna wypowiedź Sobiesiaka. Biznesmen zaatakował swojego konkurenta z branży hazardowej, prezesa ZPR Zbigniewa Benbenka. Zapytany o relacje z nim rzucił: – Pan Benbenek zagarnął mienie państwowe.
Sobiesiak twierdził, że tak było, gdy Benbenek za 500 tys. zł kupił Pałac Prymasowski w Warszawie. Według Sobiesiaka to niejedyny przykład nagannych zachowań konkurenta.
Ryszard Sobiesiak obszernie mówił posłom na temat wycinki lasu pod swoją inwestycję w Zieleńcu. Inwestycję rozpoczął, nie mając stosownych pozwoleń. Przed komisją tłumaczył, że wszystko odbyło się pod nadzorem leśniczego, „po wymierzeniu drzew, gdzie, co mogę zrobić”. Jednak wiadomo, że już po wycięciu na miejscu odbyła się kontrola Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, po której na Sobiesiaka nałożono karę za wycięcie drzew.
Biznesmen podtrzymał też to, że nic nie wiedział o przecieku z akcji CBA ani o operacjach Biura. Zapewniał, że goszczący w jego ośrodku w Zieleńcu politycy płacili za swój pobyt. – Dzwoniłem do syna, mówię: postaw temu Rosołowi piwo. A on mówi: ja chciałem, ale on mówi: tu, kosztuje 6 złotych piwo, a u nas w Warszawie 12 złotych”. Nie chciał nawet tego – opowiadał o pobycie w Szarotce Marcina Rosoła, szefa gabinetu byłego ministra sportu.
[ramka][srodtytul]Zeznania biznesmena[/srodtytul]
Ryszard Sobiesiak pytano o spotkanie z Mirosławem Drzewieckim w USA po wybuchu afery hazardowej.
Bartosz Arłukowicz (poseł Lewicy): No, właśnie, to było wcześniej. W tamtym roku jeszcze, tak?
Ryszard Sobiesiak: W tamtym roku, tak, w tamtym roku.
B.A.: Aha. I to pan do niego dzwonił czy on do pana?
R.S.: W Stanach? Chyba ja jego szukałem.
Pełnomocnik Ryszard Bedryj: ... nie jesteś pewien...
R.S.: Nie pamiętam, ale nie wiem. Chyba ja. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA