fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Głos bębna ze skóry bohatera

materiały prasowe
„Uzbrojony ogród” Davida B. jest baśnią z aktualnym morałem: przestrzega przed religijnym fanatyzmem
To pierwsza polska edycja jednej z licznych publikacji wziętego francuskiego rysownika. Pięćdziesiąciolatek od ćwierćwiecza oddany sprawie rysowanych historii; od dwudziestu lat – współorganizator niezależnej komiksowej oficyny L’Association.
Pierre-Francois „David” Beauchard zdobył popularność sześciotomową serią ocierającą się o rodzinny ekshibicjonizm: przez siedem lat, do 2003 roku, ilustrował (dokumentował?) chorobę brata-epileptyka. Zrobił to tak przekonująco, że dzieło doceniono na festiwalu w Angouleme tudzież dwukrotnie nominowano do nagrody The Best Comic Book.
Chorobę świętego Wita przed wiekami traktowano jako dowód na konszachty z diabłem. Dziś też w wielu społecznościach pląsawica równa się wykluczeniu. Świadomość tego uwrażliwiła Davida B. na różnego rodzaju religijne przesądy. Nie brak ich we współczesności i bynajmniej nie dotyczą tylko fundamentalistów. „Uzbrojony ogród” składa się z trzech nowelek.
Inaugurujący tom „Zamaskowany prorok” to swoisty aneks do „Baśni z tysiąca i jednej nocy”. Połączenie okrucieństwa i wschodniej mądrości. Kolejne dwie historie – tytułowa oraz „Zakochany bęben” przypominają średniowieczny obrazkowy moralitet – z tych, co trzymał w karbach maluczkich za pomocą strachu.
Pomimo kulturowych i czasowych różnic, fabuły wiele łączy. Trupy wydobywają się spod ziemi i atakują żywych, którzy długo przy życiu nie zostają, mordowani w imię wiary. Jakiej? Każdej. Mnożą się schizmy, odszczepienia i herezje, przywódcy sekt mianują się bóstwami, zwalczają ich kolejni religijni anarchiści. Czy to Bagdad, Praga czy wioska Ksydryduszek, wszędzie roi się od fałszywych proroków. Kołowrót zbrodni kręci się w przyspieszonym tempie, aż – jak zwykle bywa przy nadmiarze krwawych scen – makabra zaczyna bawić.
Co najdziwniejsze, David B. nie wyssał z palca wszystkich opowieści. Dwie części, których bohaterem jest Jan Žižka z Trocnova, zostały oparte na faktach. Ten dzielny rycerz i genialny strateg działał w czasie wojen husyckich; uczestniczył też w bitwie pod Grunwaldem. Wsławił się tym, że nie przegrał ani jednej potyczki i choć uprawiał profesję wysokiego ryzyka, dożył sędziwego wieku 64 lat. Nie padł z ręki wroga, lecz trafiony zarazą.
To nie wszystko: zgodnie z poleceniem Žižki, jego zwłoki odarto ze skóry, z której po wyprawieniu wykonano bęben. Dalej to już legenda: instrument „przemawiał” głosem zmarłego, zagrzewając do walki. David B. połączył mit z przypowieścią o miłości. Pojawia się dziewczyna, której dotyk budzi w bębnie uczucie. Gdy zaś panna zostaje podstępnie zamordowana, jej krew ożywia martwą skórę.
Jak na mój gust, David B. trochę za bardzo poplątał akcję opowieści. Ale można uznać, że to zamierzony efekt – żeby po lekturze czytelnik zastanowił się nad różnymi potocznymi wyobrażeniami. Na przykład, czy w Edenie ludzkość wiodłaby rajski żywot? Czy zaspokajanie wszelkich potrzeb nie przerodziłoby się w klęskę? Za największy atut „Uzbrojonego ogrodu” uważam stronę plastyczną komiksu.
Autor zmiksował perskie miniatury, średniowieczne drzeworyty i pop-artowską stylistykę w szlachetną, wyrafinowaną formę. Oszczędna kolorystyka – czerń, biel i sepia – nie konkuruje z bogatym, zawiłym rysunkiem. Gdy dobrze się przypatrzeć, mnóstwo w nim aluzji do dzieł literatury; są też odniesienia do dawnych przedstawień bitew (Uccello, Altdorfer) i cytaty z popularnych przed wiekami rycin przedstawiających zamorskie potwory. Pomimo wielu inspiracji, artysta nadał całości własny, wyrazisty styl.
I proszę nie wierzyć bałamutnemu porównaniu przytoczonemu na skrzydełku książki – że „tak wyglądałyby komiksy Picassa, gdyby ten je rysował”. Trafienie kulą w płot, ale nie w Žižkę. David B. – rysunki, scenariusz
[i]Uzbrojony ogród
Tłum. Katarzyna Koła
Kultura Gniewu, Warszawa 2009[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA