Praca w samorządzie

Seksafera badana już dwa lata

Czesław Małkowski
Fotorzepa, Jakub Dobrzyński
Śledztwo dotyczące byłego prezydenta miasta przedłużono. Wydanie opinii biegłego ma potrwać 11 miesięcy
„Rz” ujawniła olsztyńską seksaferę w styczniu 2008 r. Odtąd śledczy badają sprawę gwałtu, molestowania i gospodarcze decyzje Czesława Małkowskiego.
Za kilkanaście dni ruszy proces karny, w którym były prezydent Olsztyna jest oskarżony o działanie na szkodę gminy. Chodzi o umorzenie podatku dla jednej z lokalnych firm. Zdaniem prokuratury naraził tym gminę na stratę 40 tys. zł. [srodtytul]Czas na trzecią opinię[/srodtytul]
Tymczasem badana równie długo seksafera została zawieszona na 11 miesięcy. Zdecydowała o tym prowadząca sprawę Prokuratura Okręgowa w Białymstoku. Powód? Prócz dwóch opinii biegłych, o które wnioskowała obrona Małkowskiego, śledczy chcą mieć kolejną. – Zleciliśmy w tym śledztwie wykonanie opinii przez biegłych z zakresu seksuologii i psychologii. Po zapoznaniu się z ich treścią prokurator prowadzący uznał, że potrzebna jest opinia uzupełniająca – mówi „Rz” Tadeusz Marek, prokurator okręgowy w Białymstoku. – Czas jej przygotowania jest niezależny od nas, a biegli uznali, że potrzebują aż 11 miesięcy. – Jakiś czas temu też wykonywałem opinię i nie zajmowało mi to więcej niż miesiąc – mówi prof. Marian Filar, karnista z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Nie znam się na psychologii, ale tak długi czas oczekiwania na opinię jest chyba przesadą. Definicja zgwałcenia nie jest zbyt skomplikowana. Prokuratura powinna się zająć ustaleniem faktów. Do tego nie jest potrzebny psycholog. Powołanie biegłego według mnie podyktowane jest zbytnią ostrożnością procesową prokuratury. – Składam w tej sprawie zażalenie. Nie widzę żadnej potrzeby uzyskiwania kolejnej ekspertyzy – zapowiada mec. Marek Małecki, adwokat Małkowskiego. Anna, była urzędniczka ratusza, która oskarżyła prezydenta o gwałt: – Chcę, by ten koszmar się jak najszybciej skończył. Jej dramat opisaliśmy dwa lata temu. Opowiedziała, że Małkowski zgwałcił ją, gdy była w zaawansowanej ciąży. Lekarz zawiadomił prokuraturę, ale w 2007 r. śledztwo umorzono, bo Anna ze strachu nie podała nazwiska sprawcy. Inne urzędniczki mówiły o przypadkach molestowania seksualnego. [srodtytul]Kto obciąża Annę[/srodtytul] W lutym 2008 r. prokuratura postawiła Małkowskiemu zarzuty: zgwałcenia, usiłowania zgwałcenia i molestowania seksualnego. Prezydent trafił do aresztu. Wyszedł z niego jesienią 2008 r. Zbiegło się to z referendum, w którym został odwołany z funkcji. Od początku śledztwa Małkowski składał wyjaśnienia. Ich wersje różnią się od siebie. Według ustaleń prokuratury oraz zeznań Anny i sześciu świadków do gwałtu miało dojść w kuchni na piętrze domu kobiety. Tymczasem Małkowski początkowo utrzymywał, że był w domu Anny, ale nie wszedł do kuchni. Mówił też, że lubił Annę, ale nie miał z nią romansu. Prokuratura dysponowała zabezpieczonym materiałem genetycznym, który ginekolog pobrał po tym, jak Anna zgłosiła się, twierdząc, że została zgwałcona. Wyniki badań DNA wskazały, że pochodzi on od byłego prezydenta Olsztyna. Wtedy Małkowski zaczął mówić o romansie z Anną. Przyznał się też, że był u niej w kuchni. Obrona zaczęła wskazywać świadków m.in. Krzysztofa O. i Krzysztofa Ś., którzy mieli potwierdzić, że Anna źle się prowadziła. Obaj dowodzili, że Anna, pracując w ratuszu, bywała wyzywająco ubrana. Jeden twierdził, że łapała go za krocze. Drugi, że celowo się nachylała, by mógł zajrzeć w dekolt. Jednak w śledztwie nie ma informacji, że Ś. i O. dostali od Małkowskiego dobre posady w ratuszu. Ś. był jednym z wicedyrektorów. O. do dzisiaj pracuje w wydziale promocji. Ś. w 2005 r. wpłacił na kampanię wyborczą Małkowskiego 10 tys. zł, a matka O. – 1 tys. zł.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL