Media

„Wprost” do nowego właściciela

Marek Król przez wiele lat był redaktorem naczelnym tygodnika. Na zdjęciu w 2003 r. podczas uroczystości wręczania Nagrody Kisiela, nad którą „Wprost” miał patronat
Fotorzepa, PK Piotr Kowalczyk
Marek Król, szef spółki wydającej tygodnik, pozbył się swojego medialnego imperium za osiem milionów złotych
„Wprost”, jeden z najbardziej rozpoznawalnych tygodników opinii, zmienił właściciela. Tym samym wpływ na ten tytuł stracił wieloletni redaktor naczelny „Wprost” i szef spółki wydającej tygodnik Marek Król.
Wczoraj poinformowano oficjalnie, że Platforma Mediowa Point Group (wydawca takich pism, jak „Film”, „Dlaczego” i „Machina”) podpisała umowę zakupu 80 proc. udziałów w spółce Agencja Wydawniczo-Reklamowa Wprost. [srodtytul]Atmosfera niepewności[/srodtytul]
Zmiany we „Wprost” zapowiedział już podczas firmowego spotkania przed świętami Amadeusz Król (syn Marka, który przejął z jego rąk stery w spółce rok temu). – Mówił, że Wigilia to także czas prawdy. I że w ciągu kilku tygodni rozstrzygną się losy wydawnictwa – relacjonuje „Rz” osoba związana z redakcją. Dodaje, że w tej chwili we „Wprost” panuje atmosfera niepewności, bo nie wiadomo, w jaki sposób do zespołu odniesie się nowy właściciel. – Nie należy się spodziewać szybkich zmian w strukturze redakcyjnej, najpierw chcemy się zająć sytuacją finansową „Wprost” – mówi Michał Lisiecki, prezes Platformy Mediowej Point Group. A czy nowemu właścicielowi podoba się dotychczasowa polityka tygodnika? – Moje poglądy polityczne są tu bez znaczenia, bo linia tygodnika to wyłącznie sprawa redakcji – odpowiada. W 2008 roku AWR Wprost była nierentowna. Jej przychody wyniosły 51,3 mln zł i były aż o 23 proc. niższe niż rok wcześniej. Strata wyniosła 6,5 mln zł. Sprzedaż tygodnika spada. W październiku sprzedało się mniej niż 100 tys. egzemplarzy. – Wiem, że „Wprost” jest ostatnio w dość trudnej sytuacji, ale to tytuł, który ma duży rynkowy potencjał – uważa Lisiecki. Zapewnia, że jego wydawnictwo ma pomysł, by postawić gazetę na nogi. – Nad szczegółami jeszcze pracujemy, ale chcemy, żeby „Wprost” znalazł się na pierwszym miejscu w segmencie tygodników opinii – zapowiada Lisiecki. Ostatnio głównym udziałowcem w AWR Wprost była zarejestrowana na Cyprze firma Qebonto Holdings Limited (80 proc. udziałów). W spółce udziały mieli m.in. Marek Król, jego żona Paulina i syn Amadeusz. Pozostałe 20 proc. udziałów w AWR Wprost należy do prywatnych osób. [srodtytul]Twarda ręka działacza PZPR[/srodtytul] „Wprost” powstał w grudniu 1982 roku. Najpierw był tygodnikiem regionalnym ukazującym się w Wielkopolsce. W 1984 roku zaczął w nim publikować Marek Król, od 1979 roku działający w PZPR. W lutym 1989 roku Król został redaktorem naczelnym pisma, w czerwcu – posłem Sejmu kontraktowego, w lipcu – członkiem Komitetu Centralnego PZPR. W tym samym roku „Wprost” stał się tygodnikiem ogólnopolskim (kilka lat później przeniósł siedzibę do Warszawy). Zdecydowanie wyróżniał się na tle konkurencji, miał najnowocześniejszy format (podobny do dzisiejszego). Inne tygodniki („Polityka”, „Tygodnik Powszechny” czy „Przegląd Tygodniowy”) były wtedy ciągle drukowane w nieporęcznym formacie. W 1990 r. Król założył Agencję Wydawniczo-Reklamową Wprost, która w połowie lat 90. przejęła tygodnik. W redakcji zaczął rządzić twardą ręką. – Słynne były jego kilkugodzinne kolegia redaktorskie, podczas których wygłaszał monolog. Krytykował wówczas pracę zespołu, ale i przedstawiał swój pogląd na aktualną sytuację społeczno-polityczną – wspomina osoba związana z redakcją. Inna dodaje, że czasem współpraca z nim bywała trudna: – Nie patyczkował się z pracownikami, potrafił użyć ostrych słów. Atmosfera wokół Króla pogorszyła się, gdy w 2005 r. tygodnik „Nie” zarzucił mu współpracę z SB jako TW Rycerz. Król wytoczył proces Jerzemu Urbanowi (w grudniu 2009 r. sąd zdecydował, że redaktor naczelny „Nie” nie musi przepraszać za ten artykuł). Na stronie internetowej „Wprost” Król opublikował wtedy oświadczenie, w którym tłumaczył, że kontaktował się z SB jako przedstawiciel redakcji w ramach obowiązków służbowych. Serwis internetowy „Wprost” powoływał się na akta IPN, z których wynikało, że Król był zarejestrowany jako TW Adam, a nie TW Rycerz. W tym czasie Król zdecydował się odejść ze stanowiska redaktora naczelnego. Pozostał jednak stałym felietonistą tygodnika i szefem wydawnictwa (do końca 2008 roku). [srodtytul]Szokujące okładki i procesy[/srodtytul] Wpływu na gazetę nie stracił. W maju 2008 r. z tygodnika odeszło kilku redaktorów. „Rz” donosiła wówczas, że ich odejście to protest przeciw ingerowaniu Króla w pracę redakcji. Rezygnując ze stanowiska naczelnego, obiecał, że tego nie będzie robić. Tygodnik zaczął szokować okładkami. Na jednej umieścił braci Kaczyńskich ssących piersi Angeli Merkel, na innej Erikę Steinbach ubraną w mundur SS, która „ujeżdżała” klęczącego Gerharda Schrödera. Emocje wywoływała też coroczna nagroda tygodnika Człowiek Roku. Z reguły otrzymywali ją politycy, którzy sprawowali władzę. Człowiekiem roku byli m.in. premierzy Leszek Miller (dwa razy), Jarosław Kaczyński i Donald Tusk.  „Wprost” ma też kłopoty prawne. Nie wiadomo, jak zakończy się spór wydawnictwa z rodziną Włodzimierza Cimoszewicza. Zamieszkała w USA córka obecnego senatora wygrała proces o zniesławienie wytoczony gazecie przed amerykańskim sądem. Chodziło o artykuł pt. „Konspiracja Cimoszewiczów”, w którym tygodnik pisał o nadużyciach finansowych w związku z zakupem za pośrednictwem Cimoszewicza akcji PKN Orlen. Sąd w USA przyznał Cimoszewiczom odszkodowanie w wysokości 5 milionów dolarów. AWR Wprost twierdzi, że nie musi wykonać orzeczenia amerykańskiego sądu. Do dziś ciągnie się też proces tygodnika z Aleksandrem Kwaśniewskim, który w 2005 r. nazwał tygodnik ubecką gazetą. Znawców rynku sprzedaż gazety nie zaskoczyła. – 8 milionów to nie jest oszołamiająca kwota – ocenia prof. Maciej Mrozowski z SWPS. – W ostatnim czasie „Wprost” stracił sterowność. Nie wiadomo, czy miał być tygodnikiem informacji, czy opinii. – Prasa jest teraz w impasie, sporo materiałów pojawia się bezpłatnie w Internecie. Może i formuła właścicielska się w jakiś sposób wyczerpała – dodaje prof. Jacek Dąbała z KUL. – Tygodnik był przez wiele lat w rękach jednej rodziny, w pewnym momencie doskonale się rozwijał, ale ostatnio musiał szukać nowej formuły. Imperium Królów rozwija się teraz na zupełnie innym gruncie. Od kwietnia rodzina jest współwłaścicielem wydającej tzw. magazyny konsumenckie spółki Concept Publishing Polska. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorów [mail=k.borowska@rp.pl]k.borowska@rp.pl[/mail] [mail=s.kucharski@rp.pl]s.kucharski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL