Sporty zimowe

Nawałnica nadeszła z Austrii

Stefan Hula był najlepszy z Polaków. Oprócz niego awansowali też Adam Małysz i Krzysztof Miętus. Kwalifikacje obejrzało 8 tys. widzów
Rzeczpospolita, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Dziś o 16.30 pierwszy konkurs, w kwalifikacjach Adam Małysz był 21. Odpadł Kamil Stoch - pisze z Oberstdorfu Janusz Pindera
Alexander Pointner, trener Austriaków, może spoglądać na innych z góry. Pierwsze cztery miejsca w kwalifikacjach zajęli jego chłopcy. Wygrał Thomas Morgenstern, pół punktu za nim był Gregor Schlierenzauer. Trzecie miejsce zajął Wolfgang Loitzl , a czwarte Andreas Kofler.
Od razu trzeba jednak dodać, że lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Simon Ammann zrezygnował z udziału w kwalifikacjach. A to oznacza, że dziś będzie skakał w ostatniej parze z Morgensternem. To pokerowa zagrywka świadcząca o dużej pewności siebie Szwajcara. Przed laty stosował ją z powodzeniem Niemiec Svan Hannawald, gdy jako jedyny skoczek wygrywał cztery konkursy. Nie przystąpił wtedy do żadnych kwalifikacji, bo wiedział, że w takiej formie może rywalizować z każdym. W kwalifikacjach najdalej poleciał Norweg Anders Jacobsen, który skoczył aż 142 m, tyle że z 17 belki, a pierwsza dziesiątka PŚ startowała z platformy o dwie belki niżej.
Z czwórki Polaków najlepiej spisał się Stefan Hula (19. miejsce), który wcześniej w dwóch seriach treningowych spisywał się przeciętnie. – Coś w tym jest, że znacznie lepiej skaczę, gdy stawka rośnie. Mam nadzieję, że potwierdzę to w konkursie – mówił wyraźnie zadowolony skoczek ze Szczyrku. Adam Małysz był 21., a Krzysztof Miętus 38. Mistrz z Wisły nie wyglądał na zmartwionego, choć wylądował (123,5) prawie 20 metrów bliżej od Jacobsena. W pierwszej treningowej serii był przecież drugi, za Ammannem, ale skakał z innego, znacznie wyższego rozbiegu. W drugiej próbie wylądował już nieco bliżej, ale odległości dzielące go od czołowej grupy nie były duże. Dziś rywalem Małysza w pierwszej serii (rozgrywanej systemem KO, czyli przegrywający odpada) będzie Rosjanin Denis Korniłow, a Hula zmierzy się ze Słoweńcem Jernejem Damjanem. Najbardziej znanego przeciwnika ma Krzysztof Miętus, trzeci z Polaków w dzisiejszym konkursie. Najmłodszy z naszych skoczków zmierzy się z dwukrotnym mistrzem świata w lotach, Norwegiem Roarem Ljoekelsoeyem. Sensacją jest to, co głośno wykrzykiwał spiker – brak kwalifikacji dla Kamila Stocha. To on miał przecież wspierać Małysza w walce ze światową czołówką. Niestety tylny wiatr pokrzyżował te plany. Ambitny chłopak z Zębu skoczył tylko 109,5 m i znalazł się w gronie 14 zgłoszonych do konkursu zawodników, których zabraknie w zawodach. W tym towarzystwie są m.in. Rosjanin Dmitrij Wasiliew i Fin Janne Happonen. Stoch nie chciał rozmawiać z dziennikarzami: – Może później! – wykrztusił tylko przez zaciśnięte zęby i poszedł dalej. Najczęściej zadawanym pytaniem jest: kto wygra, Ammann czy Schlierenzauer. Austriak głowę nosi wysoko. Na konferencji prasowej poprzedzającej turniej był zaskoczony, że dziennikarze nie zadawali mu pytań, nie mógł uwierzyć, że wolą rozmawiać z Loitzlem czy Ahonenem. Taka postawa nie zawsze pomaga. [ramka][b]Opinia [/b] [b]Łukasz Kruczek, trener kadry polskich skoczków [/b] Kamil Stoch miał pecha. Mocno wiało tylko przez 5-7 minut. I padło na niego. Wiatr wyciął też Dmitrija Wasiliewa, któremu powiało tak, że nic nie mógł zrobić. Problemy miał Martin Koch, ale jakoś dał sobie radę. Długo zwlekaliśmy puszczając Małysza z belki, bo liczyliśmy, że warunki trochę się zmienią na lepsze. I na szczęście nieco się zmieniły. Jak potwierdzą się niekorzystne prognozy, to dzisiejszy konkurs będzie loterią. [/ramka] [ramka][b]Janne Ahonen, pięciokrotny triumfator TCS[/b] Wróciłem, bo kocham skoki, i czuję, że jestem w stanie walczyć z najlepszymi. Wmawiają mi, że wracam, bo koniecznie chcę zdobyć olimpijskie złoto, którego nie mam w swojej kolekcji. Inni twierdzą, że ten powrót ma pomóc w sprzedaży mojej książki, ale to nieprawda. Decyzję o powrocie podjąłem przed jej napisaniem. Wiem, że jestem za ciężki, zbyt silny, atletycznie zbudowany jak na skoczka. Body Mass Index nie jest dla takich jak ja. Moje ciało nie jest ciałem skoczka, co więcej – nigdy nie byłem specjalnie utalentowany, a mimo to coś tam w życiu wygrałem. Tylko dlatego, że pracowałem ciężej od innych. Roczna przerwa bardzo dobrze mi zrobiła. Czuję się zdrowszy, przestały mnie boleć kolana, kręgosłup. Znów chce mi się skakać. Wszyscy mówią, że jest dwóch faworytów w tym turnieju, Schlierenzauer i Ammann. A ja mogę tylko powiedzieć, że faworyci nie zawsze wygrywają.[/ramka] [ramka][b]Gregor Schlierenzauer, zdobywca PŚ 2008/2009[/b] Wygrywałem w Oberstdorfie, Ga-Pa, Bischofshofen, ale na „swojej” skoczni w Innsbrucku jeszcze nie. Widać presja była zbyt duża. Wszyscy tego oczekiwali, ja też, i skoki nie były takie, jak chciałem. Mam nadzieję, że teraz będzie inaczej. Obiecałem to siostrze. Myślę, że jestem w dobrej formie, tak samo zresztą jak moi koledzy z drużyny. Nie czuję się faworytem, wiem, że w skokach wszystko może się zdarzyć. W ubiegłym roku też mówiono, że wygram ja lub Ammann, a pogodził nas Wolfgang Loitzl. Kiedy mnie pytają, co jest ważniejsze, igrzyska czy Turniej Czterech Skoczni, odpowiadam, że tego turnieju nie można traktować ulgowo, jest niepowtarzalny i prestiżowy. Owszem, każdy z nas myśli już o Vancouver, ale wcześniej chce dobrze poskakać na Czterech Skoczniach. Już się cieszę na samą myśl, że zaczynamy te zawody.[/ramka] [ramka][b]Wolfgang Loitzl, ubiegłoroczny zwycięzca TCS[/b] Doskonale pamiętam, co się wydarzyło 12 miesięcy temu. Mogę powiedzieć, że wygrana w Turnieju Czterech Skoczni odmieniła moje życie. Nigdy też nie zapomnę tego wspaniałego, pozytywnego uczucia, które mi towarzyszyło, gdy stałem na najwyższym stopniu podium. Co ciekawe, teraz, tak jak wtedy, też jest dwóch faworytów. Wszyscy mówią tylko o Ammannie i Schlierenzauerze, tak jakby innych nie było. A przecież teraz, tak samo jak wtedy, kandydatów do ostatecznego zwycięstwa jest wielu. Oprócz Gregora i Simmiego są w tym gronie Fin Harri Olli, mój kolejny kolega Thomas Morgenstern, Norweg Anders Jacobsen i Adam Małysz. Nie przekreślam też szans Ahonena, to przecież wielki skoczek, specjalista od wygrywania Czterech Skoczni. Ja też stanę na starcie, by wygrać. Ubiegłoroczne zwycięstwo sprawiło, że teraz jestem pewniejszy własnych umiejętności, wierzę, że mogę pokonać każdego w każdych warunkach. [/ramka][i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=j.pindera@rp.pl]j.pindera@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL