Świat

Kadyrow grozi sąsiadom Rosji

Czeczeński prezydent oskarżył Zachód o spisek przeciwko Rosji i wezwał do kontrataku. Media doszukują się w jego słowach wezwania do zbrojnej napaści na Ukrainę i Gruzję
„Zachód próbuje rozwalić Rosję, podbić Kaukaz, by kontrolować całą Rosję” – mówił Ramzan Kadyrow w wywiadzie dla Agencji Reutera. „Oni się nie uspokoją. Rosja powinna wypracować odpowiednią strategię – trzeba atakować. Jeśli jakieś państwo napada, nie należy się bronić, ale napaść na nie, by je uspokoić” – przekonywał czeczeński prezydent. „W przeciwnym razie Gruzja, Osetia Południowa, Ukraina – to wszystko będzie trwać i trwać. Dla Rosji to niepotrzebna choroba, dlaczego mamy chorować, jeśli możemy to wykorzenić raz na zawsze. Jesteśmy mocarstwem, mamy armię, mamy technikę. Nie należy się bronić, ale napadać” – tłumaczył, przestrzegając przed „igraniem z Rosją”.
Te słowa, przedrukowane przez brytyjski „Daily Telegraph”, wywołały burzę. Media zinterpretowały wypowiedź czeczeńskiego przywódcy – którego na szefa republiki namaścił Władimir Putin – jako wezwanie do ataku na Ukrainę i Gruzję. MSZ w Kijowie zażądało od Moskwy oficjalnego odcięcia się od słów Kadyrowa, choć prezydent Wiktor Juszczenko uznał je za „epizod” i orzekł, że państwu nie przystoi prowadzić debat z „pchłą”. Gruzini z kolei są zdania, że prezydent Czeczenii głośno powiedział to, o czym szepcze się na Kremlu. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow uspokajał, że „rosyjska polityka zagraniczna nie przewiduje napadania na inne państwa”. Sytuację próbował też prostować Reuters – zapewniał, że słowa Kadyrowa wyrwano z kontekstu. W medialnym ferworze zagubił się sens przemyśleń Kadyrowa, który uważa, że Zachód nie tylko podsyca napięcie na Kaukazie, ale i finansuje czeczeńskich bojowników, by osłabić Rosję. „Oświadczam oficjalnie: stoją za tym ci, którzy zniszczyli ZSRR” – cytował jego słowa „Daily Telegraph”.
Zdaniem politologa Aleksieja Makarkina cała sytuacja więcej mówi o układach między Kadyrowem i Moskwą niż o rosyjskiej polityce zagranicznej. – Jego słowa na pewno nie wywołały zachwytu w stolicy, o czym świadczy dementi MSZ. Kadyrow demonstruje jednak, że może sobie na wiele pozwolić, bo Kreml nie ma dla niego alternatywy. Czuje się bezkarny. A przy okazji zrzuca winę za problemy w republice na siły zewnętrzne – tłumaczy Makarkin. – To znamienne, że w Rosji jednym z liderów jest człowiek, który żyje według XIX-wiecznych czeczeńskich porządków.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL