Świat

Strach w Boże Narodzenie

Chrześcijanie padają ofiarą zamachów m.in. w Iraku (na zdjęciu chrześcijanka i muzułmanka przed zaatakowanym kościołem pod wezwaniem św. Piotra i Pawła na przedmieściach Bagdadu)
AFP
Szejk z Kataru rzucił fatwę na tych, którzy obchodzą święta. W Iraku wiernych pilnuje policja
Szejk Jusuf al Karadawi jest Egipcjaninem, ale swoje centrum islamskie prowadzi w Dausze, stolicy Kataru. I właśnie stamtąd nadał przesłanie do muzułmanów całego świata, które wyemitowała katarska telewizja. Był wściekły.
– Co się dzieje na naszych ulicach?! Co to jest?! 4-, 5-metrowe choinki pojawiają się w sklepach, których właściciele są muzułmanami! Czy żyjemy w społeczeństwie muzułmańskim czy chrześcijańskim? Nawet nie świętujemy dnia urodzin proroka Mahometa, a obchodzimy narodzenie Jezusa?! – grzmiał. Przekonywał, że Szwajcaria zabroniła budowy minaretów, a tymczasem muzułmanie tak łatwo wyzbywają się swojej tożsamości. – Dlaczego obchodzicie święto religii, która nie jest wasza? – pytał. Po czym surowo zakazał wszelkich przygotowań do Bożego Narodzenia.
W liczącym niecały milion Katarze żyje około 150 tysięcy chrześcijan. I jak wszędzie w krajach muzułmańskich z niepokojem czekają na Boże Narodzenie. – Co roku na całym świecie prześladowanych jest około 200 milionów chrześcijan. To zjawisko zdecydowanie nasila się w czasie Bożego Narodzenia i Wielkanocy – mówi „Rz” Max-Peter Stussi z organizacji wspierającej prześladowanych chrześcijan Christian Solidarity International. – Dochodzi do morderstw, podpalania chrześcijańskich domów, sklepów, kościołów. Wystarczy plotka, że ktoś nawraca na chrześcijaństwo, by tłum muzułmanów był gotowy do ataku – dodał. Według niego takich ataków jest dziś najwięcej w Egipcie i Pakistanie. Zaledwie kilka dni temu grupa Pakistańczyków zastrzeliła swojego chrześcijańskiego znajomego. Tylko dlatego, że nie chciał wyrzec się swojej wiary. – Sytuacja jest tam dramatyczna. Takie rzeczy dzieją się każdego dnia, a w święta może ich być jeszcze więcej – mówi Stussi. Bardzo niespokojnie wciąż jest w Iraku. Dzień przed Wigilią przed kościołem w Mosulu wybuchła bomba. Jedna osoba zginęła. – Chrześcijanie w Iraku żyją w ciągłym niebezpieczeństwie. Prowadzona jest świadoma kampania, by wypędzić ich z kraju. To zresztą część szatańskich planów, które dotyczą wszystkich chrześcijan na Bliskim Wschodzie – mówił cytowany przez zachodnie media ksiądz Raymond Moussali z Jordanii. W ciągu ostatnich lat z Iraku uciekły dziesiątki tysięcy chrześcijan. Ci, którzy zostali, będą obchodzić święta pod czujnym okiem policji. Wszyscy wierni – jak opisuje w reportażu „New York Times” – przed wejściem do kościołów proszeni są o okazanie dowodów tożsamości. Do środka mogą wejść tylko chrześcijanie. W obawie przed zamachami niektóre kościoły dosłownie się okopały. Inne odwołały świąteczne nabożeństwa. – Jest nam bardzo przykro z tego powodu, ale nie chcemy narażać wiernych – mówił „NYT” jeden z księży Edward Poles. Obchody Bożego Narodzenia – nawet dla cudzoziemców – są nie do pomyślenia w Arabii Saudyjskiej. W Iranie chrześcijanie mogą obchodzić święta tylko w swoich kościołach, ale pod warunkiem, że nie będzie wśród nich żadnych muzułmanów. – Większość chrześcijan żyjących w krajach muzułmańskich nie może czuć się bezpiecznie. Nawet w Turcji, gdzie władze nie zgadzają się na budowę kościołów. Ale są kraje, gdzie sytuacja jest lepsza – mówi Stussi. Na przykład w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie na każdym rogu w Dubaju można natknąć się na choinkę, Mikołaja czy sanie z reniferami, a centra handlowe uginają się od świątecznych dekoracji. Jak w Europie czy Ameryce. – Przeciwko świętom nie protestują kraje, którym zależy na zagranicznych turystach. A tacy turyści to głównie chrześcijanie. Państwa te doskonale zdają sobie sprawę, że w przeciwnym razie ich przemysł turystyczny ległby w gruzach – mówi Stussi. W niektórych krajach Bliskiego Wschodu władze chcą jednak pokazać, jak dobrze obie społeczności ze sobą żyją. Na przykład w Libanie, gdzie przygotowania do świąt szły pełną parą. W centrum Bejrutu stanęła gigantyczna choinka. – Musieliśmy ją ubrać i zrobić świąteczne dekoracje, bo mamy wielu chrześcijańskich klientów – mówił agencji DPA właściciel sklepu w muzułmańskiej dzielnicy Bejrutu. – Boże Narodzenie jest dla każdego. W domu mamy choinkę, kupujemy dzieciom dużo prezentów – dodała jego klientka Alia Harb, muzułmanka w czadorze. Również w niektórych krajach afrykańskich Boże Narodzenie obchodzą razem chrześcijanie i muzułmanie. Tak jest m.in. w Mali i Gambii. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=k.zuchowicz@rp.pl]k.zuchowicz@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL