Ciszej nad tym barszczem

Święta to trudny czas, dla wielu z nas smutny i bolesny. Gdzieś między karpiem, prezentami a pasterką musimy się zmierzyć z prawdą o sobie.
Mało kto mówi otwarcie, że się tych dni boi. A jest czego. Chociażby milczenia przy wigilijnym stole, kiedy po wielodniowej manii kupowania, pieczenia, sprzątania, stania w kolejkach i korkach, przepychania się w tłumie, kończenia zawodowych zleceń, po całej tej rozgrywającej się w nerwach walce z czasem siadamy naprzeciwko siebie… i nie bardzo wiemy po co. Po cośmy tak pędzili, okradli się ze spokojnego czekania na święta, wydali fortunę i nawrzeszczeli na kogoś, kto zajechał nam drogę?Nagle jesteśmy blisko, bezradni i skrępowani wymaganiami chwili. Przełamując się opłatkiem z osobami, bez których nasze życie nie miałoby sensu, uciekamy się do konwencjonalnych wytrychów. „Dużo zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń”. I siadamy do barszczu, bo stygnie. Jakbyśmy cierpieli na jakiś rodzaj upośledzenia, zatracili zdolność okazywania uczuć, szczerej rozmowy, patrzenia sobie w oczy.Zastępujemy je karkołomnym zestawem gestów i czynności pro...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL