Telewizja

W studiu jak w domu

Fotorzepa
Coś niezwykłego wydarzyło się w dniu nagrania świątecznego koncertu „Zacisza gwiazd”. Gwiazdy przybyły z całymi rodzinami
Dzieci Golców, wnuki Zbyszka Wodeckiego, Jacka Zielińskiego i Elżbiety Starosteckiej, córeczki Małgorzaty i Pawła Królikowskich biegały wśród wykonawców, gramoliły się na dekoracje, śpiewały, grały i tańczyły. A studio wyglądało jak dom: z prawdziwym ogniem w kominku, oknem na ogród i rodzinnymi portretami na ścianach.
Tego dnia w studiu wytworzyła się ogromna ilość dobrej energii i życzliwości. Nikt na nikogo nie krzyczał, a w to wspólne, dobre dzieło zaangażowali się wszyscy. Bo jak tu się złościć, gdy otaczają nas ci, których kochamy, gdy mówimy o tym, co dla nas najdroższe. Zaskoczyli na wszystkich wnukowie Zbyszka Wodeckiego: Leo i Dawid. Leo zaintonował melodię z „Gwiezdnych wojen”, a Dawid kolędę tak pięknie i czysto, że oklaski nie pozwoliły im dokończyć.
Jednym z wielu wzruszających momentów było spontaniczne wkroczenie na scenę wnuczek Jacka Zielińskiego w czasie, gdy Alicja Majewska śpiewała piosenkę „Najważniejsze to znaleźć przyjaciela”. Swoim tańcem zobrazowały jej sens. W finale piosenkę powstałą do znanej widzom „Zacisza gwiazd” melodii z programu zaśpiewały wspólnie m.in. małżeństwa Golców, Kamińskich, Królikowskich, Małgorzata Kożuchowska, Zbyszek Wodecki. Żałuję tylko, że nie mogłam zaprosić do udziału w jubileuszowym koncercie wszystkich 90 rodzin, które odwiedziłam w „Zaciszu...”. Może to się da kiedyś naprawić.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL