Muzyka

Nie będę już debiutować

Zajmuję się dźwiękami, a nie marketingiem. My, muzycy, nie pracujemy w mediach. Robimy to, co uważamy za najlepsze, dbamy o jakość własnych nagrań – mówi Gaba Kulka
Fotorzepa, Rafał Guz Rafał Guz
O kilku początkach, planach i ich realizacji oraz muzyce dla ludzi o nieparzystej liczbie kończyn mówi wokalistka, która w tym roku wydała dwie świetne płyty – solową, okrytą złotem „Hat, Rabbit” oraz nagrany wspólnie z Konradem Kuczem „Sleepwalk”
[b]ŻW: Rozmawiamy tuż przed twoim ostatnim tygodniem pracy w tym roku. Co czujesz – ulgę, zadowolenie, satysfakcję?[/b]
Gaba Kulka: Bardzo się cieszę, że będę mieć teraz chwileczkę oddechu. To bardzo potrzebne, żeby się zregenerować. [b]Musisz mieć dosyć choćby tego, że przy każdej kolejnej płycie ktoś cię odkrywa. Tak jakbyś wcześniej nie pracowała na reputację.[/b]
Ta sytuacja mnie nie denerwowała, raczej się z niej śmiałam. To naturalne, że poniżej pewnej granicy widzialności i słyszalności jest się zawsze kimś nowym. A w końcu bycie debiutantką przez parę lat przedłuża muzyczną młodość. Sprawy z dwiema płytami, które wyszły w tym roku, potoczyły się tak dobrze, że raczej nie będę więcej „debiutować”. [b]To prawda, różnica jest diametralna. Teraz o płytach młodych, zauważonych w tym roku wokalistek, takich jak Julia Marcell czy Natalia Fiedorczuk, mówi się w kontekście Gaby Kulki.[/b] Co może być mylące, jak każde ustalenia typu „kto pierwszy”. Wygrana Julii Marcel w konkursie witryny Sellaband.com i nagranie płyty za otrzymane pieniądze nastąpiło grubo przed premierą mojego krążka. Jestem świadoma, jakie są losy różnych nagrań. Kolejność ich ukazywania się nie świadczy absolutnie o niczym. Oczywiście dla każdego, kto cokolwiek robi, bycie punktem odniesienia jest miłe. Nie uważam się jednak w żadnym wypadku za prekursorkę, bo jesteśmy na bardzo podobnym etapie. Natalia Fiedorczuk w zespole Happy Pills i w poprzednich projektach, tak jak i ja, włożyła wiele wysiłku w to, by jej repertuar wyglądał, jak wygląda. Pozostaje mi cieszyć się, że powstaje grupa śpiewających dziewczyn kojarzonych ze sobą nawzajem. [b]Dobrze, że wspomniałaś o kolejności wydawania płyt. Projekt Kucz Kulka powstał wcześniej niż „Hat, Rabbit”. Ale chyba dobrze, że to płyta solowa wyszła najpierw?[/b] Ta kolejność nie była przypadkowa. Plany wydawnicze Kucz Kulka zostały przesunięte tak, że płyta ukazała się w listopadzie. A co do „Hat, Rabbit”, ja od początku wiedziałam, że w styczniu wchodzę do studia z materiałem aranżowanym, z zespołem od października, a w maju wychodzi płyta. Takie założenia wydawnicze wybiegają rok, dwa lata naprzód. Teraz, jeżeli zdrowie pozwoli i wszystko pójdzie dobrze, szkicowe plany mam gotowe na najbliższe 24 miesiące. Kiedyś planowało się z miesiąca na miesiąc, potem z kwartału na kwartał, a teraz sytuacja wygląda właśnie tak. I dobrze, to daje cel. [link=http://www.zw.com.pl/artykul/4,430969_Nie_bede_juz_debiutowac_.html] Czytaj więcej w Życiu Warszawy[/link]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL