– Unia Europejska oraz Indie tworzą dziś historię, pogłębiając partnerstwo między największymi demokracjami na świecie. Stworzyliśmy strefę wolnego handlu, w której mieszka 2 miliardy ludzi, a obie strony zyskują gospodarczo. Wysłaliśmy światu sygnał, że współpraca oparta na zasadach nadal przynosi wspaniałe rezultaty. A co najważniejsze, to dopiero początek – będziemy opierać się na tym sukcesie i rozwijać nasze relacje, aby były jeszcze silniejsze – zadeklarowała Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej.
Według KE, Unia Europejska oraz Indie handlują już towarami i usługami o wartości ponad 180 mld euro rocznie, wspierając blisko 800 000 miejsc pracy w UE. Produkty z Unii Europejskiej były jak dotąd jednak dosyć słabo obecne na rynku indyjskim. Na przykład import z Niemiec do Indii wynosił w 2024 r. tylko 17,7 mld dol., Francji 6,7 mld dol., a Włoch 5,8 mld dol. Tymczasem z USA importowano wówczas do Indii dobra warte 39,1 mld dol., a ze Szwajcarii 22,1 mld dol. Europa była też mniej ważna dla Indii jako rynek eksportowy. O ile w 2024 r. do USA wyeksportowano indyjskie produkty warte 85,3 mld dol., to do Niderlandów 22,7 mld dol., do Niemiec 13,2 mld dol., do Francji 10,1 mld dol., a, do Włoch 9,2 mld dol. Umowa handlowa zawarta z UE sprawi zapewne, że w nadchodzących latach indyjski eksport na unijne rynki znacząco się zwiększy. Modi może więc zaliczyć tę umowę handlową do swoich sukcesów. Czy to również sukces dla Unii Europejskiej? Może się okazać, że trudno go będzie skonsumować nawet europejskim koncernom motoryzacyjnym. Będą tam musiały bowiem ostro konkurować z Japończykami.
„Chociaż porozumienie mogłoby stanowić znaczącą okazję dla europejskich producentów samochodów – biorąc pod uwagę potencjał rynku – spodziewamy się, że wszelkie korzyści będą potrzebowały czasu, aby się zmaterializować. Rynek samochodów w Indiach jest zdominowany przez dobrze ugruntowane japońskie marki, takie jak Suzuki i Hyundai, które razem odpowiadają za ponad 50 proc. całego rynku. Z pewnością nie będzie łatwo europejskim producentom samochodów przebić się na indyjski rynek, zważywszy na to, że obecnie ich udział w rynku wynosi poniżej 3 proc.” – wskazują analitycy ING.
Czy na tej umowie skorzystają inne europejskie sektory? O tym dopiero się przekonamy w ciągu najbliższych kilku lat...
Kraj szybkiego wzrostu PKB, ale też niskiego poziomu zamożności
Dynamicznie rozwijające się Indie pozostają jednak rynkiem atrakcyjnym dla spółek z całego świata. W tym roku prawdopodobnie będą one znów najszybciej rozwijającą się dużą gospodarką świata. Danych o wzroście PKB za cały rok finansowy 2025 (kończący się 31 marca 2026 r.) jeszcze nie ma. Mediana prognoz analityków zebranych przez agencję Bloomberga wskazuje jednak, że wyniesie on prawdopodobnie 6,5 proc. Prognozy na rok finansowy 2026 r. są nieco lepsze. Ich mediana mówi o zwyżce PKB o 7,5 proc. Najbardziej pesymistyczne prognozy (Nomura Securities i Societe Generale) sugerują wzrost wynoszący 6,5 proc., a najbardziej optymistyczne (Kotak Securities) przewidują zwyżkę o 7,8 proc.
Trzeba jednak brać pod uwagę to, że wzrost gospodarczy w Indiach w ostatnich latach zwolnił. Jeszcze w 2023 r. przekraczał on 9,3 proc. Według wyliczeń Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Indie są obecnie piątą pod względem wielkości gospodarką świata. Ich nominalny PKB sięgał w 2025 r. 4,125 bln USD. W nadchodzących dekadach mogą wejść do pierwszej trójki największych gospodarek świata. Ich PKB na głowę (liczony według parytetu siły nabywczej) jest wciąż jednak niski. MFW prognozuje, że może on wynieść w tym roku 12,96 tys. USD. Będzie on więc niższy niż na Filipinach, w Salwadorze, Tunezji czy w Mołdowie. 20 lat temu wynosił on 2,91 tys. USD. Indie były wówczas mniej zamożnym krajem niż Laos czy Jemen. Indie więc zrobiły w ciągu dwóch dekad bardzo duży postęp ekonomiczny. Ich PKB na głowę będzie w tym roku sporo wyższy niż w sąsiednim Pakistanie (7,19 tys. USD), Mjanmie (5,17 tys. USD) i Nepalu (6,58 tys. USD), trochę wyższy niż w Bangladeszu (10,85 tys. USD), ale mniejszy niż w Bhutanie (19,26 tys. USD) oraz sporo niższy niż w Chinach (31,02 tys. USD). Według MFW, indyjski PKB na głowę będzie wynosił na koniec obecnej dekady 17,28 tys. USD, co będzie plasowało Indie pomiędzy Tunezją oraz Republiką Połodniowej Afryki. HK