Sport

Co z nich wyrośnie?

Andrzej Wawrzyk
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Andrzej Wawrzyk ma 22 lata, 195 cm wzrostu i tytuł młodzieżowego mistrza świata w wadze ciężkiej. Tytuł ten obronił wygrywając w Łodzi z Ukraińcem Aleksiejem Mazykinem.
[b]Czytaj też: [link=http://www.rp.pl/artykul/12,408470.html]Albert Sosnowski mistrzem Europy[/link] [/b]
Trzy lata starszy Paweł Kołodziej nie musiał czekać na werdykt sędziów. Zmusił do poddania Amerykanina Roba Calloway'a po szóstej rundzie i ma pas mistrza świata organizacji IBC w wadze junior ciężkiej. O pierwszym z nich mówi się, że może być następcą Andrzeja Gołoty. Świetne warunki fizyczne, szybkość, łatwość zadawania ciosów wystawiają mu jak najlepsze świadectwo. Przekonał się o tym w Łodzi 34-letni Mazykin, wicemistrz świata amatorów z Belfastu (2001). Ukrainiec pokonał wtedy między innymi silnego Kubańczyka Enrique Carriona i Rosjanina Aleksandra Powietkina, późniejszego mistrza olimpijskiego, mistrza świata i Europy, a dziś czołowego zawodowca, który chce zdetronizować braci Kliczków. Mazykin w Belfaście dopiero w finale przegrał z Uzbekiem Rusłanem Czagajewem. I nie musi się tej porażki wstydzić, bo Czagajew zdążył już być zawodowym mistrzem świata.
Wawrzyk z tym Mazykinem walczył jak rutyniarz. Spokojnie czekał na kontrę, nie rwał się do ataku tylko cierpliwie wypełniał wskazówki trenera Fiodora Łapina. Pokazał, że jest pojętnym uczniem, który chce się uczyć i potrafi korzystać z dobrych rad. Jeśli zbyt wcześnie nie uwierzy, że jest wielki, to zajdzie bardzo daleko, kto wie może będzie nawet mistrzem świata prestiżowej organizacji. Droga na szczyt będzie jednak długa i ciężka, ale Wawrzyk ma czas i nie musi się śpieszyć. Nie mniej ciekawym pięściarzem jest Kołodziej. Ten sam wzrost co Wawrzyk, tylko waga junior ciężka. On tak jak kiedyś Przemek Saleta, teraz Albert Sosnowski (polscy mistrzowie Europy w wadze ciężkiej) czy Rafał Jackiewicz (mistrz Europy w kategorii półśredniej) zaczynał od kickboxingu. Boks jest jego drugą, odwzajemnioną miłością. Walka z 40-letnim Calloway'em była najlepszą w trwającej pięć lat zawodowej karierze pięściarza z Krynicy Górskiej. Amerykanin nie był chłopcem do bicia, choć najlepsze lata ma już za sobą. 70 zwycięstw, w tym 57 przed czasem robi wrażenie. Przegrał 11, wliczając w to piątkową porażkę. Lecąc do Polski obiecał jednak 14-letniemu synowi, że wróci do domu z mistrzowskim pasem. Ale nie dotrzyma słowa. Nie pomogła ambicja i ogromne doświadczenie. Colloway padał na deski w pierwszej, trzeciej i dwukrotnie w piątej rundzie. Po szóstym starciu sędzia ringowy Leszek Jankowiak poprosił trenerów Amerykanina, by go poddali, bo lada chwila mógł zostać ciężko znokautowany. Teraz czas na trudniejsze testy. Kołodziej jest już na to przygotowany, i wie, że nie ma na co czekać. W innych walkach niespodzianek nie było. Dawid Kostecki (półciężka) i Łukasz Janik (junior ciężka) błyskawicznie rozprawili się ze słabymi rywalami, a Krzysztof Bienias (półśrednia) pokonał swojego lepszego niż tamci przeciwnika na punkty.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL