Góral se radzi

Bukowina, lata 30.
narodowe archiwum cyfrowe
Mit Bukowiny trwa. Dziś mała tatrzańska wioska przyciąga nie tyle widokami i góralszczyzną, ile basenami i spa. – Przecie to chleb dla naszej gminy – mówi Zofia Bigosowa.
W listopadzie w Bukowinie mimo pięknej pogody było pustawo. Na Klinie stoiska z oscypkami, filcowymi kapciami i wełnianymi skarpetkami czekały na klientów. Knajpy pozamykane. Nie działała także Terma, otwarty w zeszłym roku ogromny zespół basenów z wodą ze źródeł termalnych.Sezon zaczyna się razem ze śniegiem, a na Boże Narodzenie nie będzie tu ani jednego wolnego miejsca. Do niespełna trzytysięcznej wsi przyjeżdża kilkanaście tysięcy turystów. Zapełniają się pensjonaty, ulicą Kościuszki płynie sznur terenówek. Wcześniej, póki trwał sezon budowlany, jeździły betoniarki. Z drewna już mało kto tu buduje. Z pustaków, cegły i betonu jest taniej i szybciej.– Na Skalnym Podhalu wylewa się beton – załamuje ręce Przemysław Lewandowski, menedżer restauracji Punkt Widokowy Szymkówka, z zawodu plastyk, projektant wnętrz, z Bukowiną związany od lat. –Zalewają nas siding, bauma i beton. Stare domy z drewna stoją 100 lat i są zdrowe. Ale dzisiaj g...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL