Biznes

Dla linii lotniczych to był "annus horribilis"

Dyrektor generalny IATA, Giovanni Bisignani
AFP
Po okropnym roku 2009 przewoźnicy powietrzni poniosą straty także w przyszłym. Z powodu zastoju w przewozach i drogiego paliwa - uważa IATA
Kończący się rok był bardzo ciężki. W następnym sektor transportu lotniczego poniesie znowu stratę. Będzie to 5,6 mld dolarów, mniej niż 11 mld spodziewane w tym roku — stwierdził dyrektor generalny IATA, Giovanni Bisignani na konferencji prasowej w Genewie.
- Najgorsze już chyba za nami — dodał. Obroty linii lotniczych powinny wzrosnąć w 2010 r. o 4,9 proc. do 478 mld dolarów — przewiduje organizacja zrzeszająca ok. 230 przewoźników, którzy zapewniają 93 proc. światowego transportu lotniczego (bez tanich linii). Będzie to wyraźnie mniej niż w tym roku, gdy osiągną obroty 535 mld dolarów. Linie europejskie stracą w 2010 r. 2,5 mld dolarów, amerykańskie 2 mld, azjatyckie 700 mln, tylko Latynosi będą na plusie. - Niektóre dane statystyczne wskazują dobry kierunek. Popyt będzie zapewne nadal rosnąć, linie lotnicze powinny zmniejszyć swe koszty jednostkowe (bez paliwa) o 1,3 proc. - wyjaśnił szef IATA.
Kryzys sprawił, że transport lotniczy zmalał w tym roku o 4,1 proc. (pasażerowie) i o 13 proc. (fracht). Ożywienie gospodarcze pomogło nieco, więc oba wskaźniki powinny poprawić się w 2010 r. do +4,5 i +7 proc. Nadal jednak drożeje paliwo, nadal także przychody jednostkowe (środki uzyskane z przewozu pasażera lub jednostki towaru) są fatalne — dodał Bisignani. Dla 2010 r. IATA zakłada średnią cenę baryłki 75 dolarów wobec 61,8 w bieżącym roku. Przychody jednostkowe wzrosły w tym roku o 12 proc. w przewozie osób i o 15 proc. w transporcie cargo. W transporcie pasażerów nie ma co liczyć na poprawę, mimo bardzo niskiego poziomu tych przychodów, w przewozie cargo powinny poprawić się o 0,9 proc. Są tego dwa powody: na rynku istnieje nadmierna podaż mocy przewozowych (samolotów) wobec popytu, zmalała ponadto liczba podróży służbowych, dających najwięcej przewoźnikom. Przy recesji biznesmeni przesiedli się z klasy biznes do ekonomicznej i wygląda na to, że to trwała zmiana — ocenia główny ekonomista IATA, Brian Pearce. W związku z ciężką sytuacją Bisignani zaapelował znowu o konsolidację sektora. W listopadzie doszło do fuzji Iberii z British Airways, ale jest jeszcze wiele innych możliwości. Przewoźnicy muszą też zmniejszyć koszty pracy — uważają w Genewie, nie wyjaśniając skutków społecznych takich redukcji. Jak w innych sektorach, wiele miejsc pracy zniknęło w tym roku w lotnictwie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL