Opinie

Co nam dał Samuelson

Gdyby ekonomiści mieli budować mosty, przed każdym z nich musiałaby wisieć tablica ostrzegawcza: „Prawdopodobieństwo dojazdu na drugi brzeg nie jest 100 proc. Istnieje ryzyko zawalenia”.
[b][link=http://blog.rp.pl/morawski/2009/12/15/co-nam-dal-samuelson/]skomentuj na blogu[/link][/b]
A czy w ogóle ekonomiści mogliby budować mosty? Czy mogą nam dać bezpieczny przejazd na jakikolwiek brzeg? Co im do fizyki? W niedzielę zmarł człowiek, który z ekonomii uczynił współczesną minifizykę: Paul Samuelson (Nobel w 1970 r.). To on rozpropagował w ekonomii analizę matematyczną, uczynił z tej dziedziny wiedzy naukę niemalże ścisłą. Jego dorobek jest tak wielki, że nawet nie ma sensu próbować go streścić w tym krótkim tekście. Ale warto wykorzystać wspomnienie o Samuelsonie, aby wyjaśnić to, co nam w życiu mogą dać ekonomiści, a czego dać nie mogą.
Kiedy Newton upuszczał jabłko na ziemię, mógł mieć pewność, że ono do ziemi doleci. W wielu debatach i problemach ludzie oczekują podobnych rozwiązań, jednoznacznych i stuprocentowych. Chcemy mieć pewność, co się wydarzy w przyszłym roku, czy wejście do euro jest na 100 proc. dobre dla Polski, czy kryzys udowodnił porażkę liberalizmu, czy wyższe podatki są lepsze od niższych. Chcemy, żeby polityka gospodarcza stała się fizyką. Tymczasem współczesny ekonomista, upuszczając jabłko na ziemię, nie może być na 100 proc. pewien, czy ono tam doleci. Są sytuacje, w których ekonomiści mogą być na 90 proc. pewni swoich recept, a są takie, kiedy nie mogą być pewni nawet na 50 proc. Rzeczywistość gospodarcza jest zbyt skomplikowana, abyśmy mogli ją zrozumieć w każdym detalu. Zawsze będzie miejsce na wątpliwości i dyskusję. Trzeba się posługiwać raczej prawdopodobieństwem, a nie odpowiedziami: tak – nie. Jednak dzięki temu, że był taki człowiek jak Paul Samuelson, że rozwinął nowoczesne narzędzia analizy, współczesna ekonomia daje nam dużo więcej odpowiedzi niż 50 czy 100 lat temu. Nie wszystko wiemy, ale wiemy sporo i możemy odprawić z kwitkiem całą masę znachorów, którzy podpowiadają absurdalne rozwiązania. Tych, którzy chcieliby odpuszczać kontrolę nad inflacją, aby podnosić wzrost PKB. Tych, którzy chcieliby zadłużać kraj w nieskończoność. Tych, którzy chcieliby poddać państwowej kontroli największe firmy. Takich jasnych punktów jest niewiele, ale stanowią solidny fundament.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL