Publicystyka

Wierzę w Amerykę

Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Barack Obama radzi sobie bardzo dobrze, ale nie będzie w stanie spełnić wszystkich oczekiwań – przekonuje były premier Czech.
[b]Rz: Barack Obama niedawno odebrał w Oslo Pokojową Nagrodę Nobla. Wiele osób uważa jednak, że amerykański prezydent zawiódł ich oczekiwania. Pan jest jedną z nich?[/b]
Już w pierwszym komentarzu po tym, jak Barack Obama został wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych, powiedziałem, że nigdy nie zdoła spełnić nadziei, które rozbudził podczas kampanii przedwyborczej. Tamta wypowiedź nadal pozostaje aktualna. Podstawą polityki amerykańskiej jest balansowanie na granicy dwóch różnych postaw i było całkiem oczywiste, że po Bushu musi pojawić się ktoś, kto pokaże bardziej pozytywną twarz. Nie oznacza to wcale zmiany na lepsze. Nie chcę mówić, że Obama poniesie klęskę. Ale musi on poradzić sobie z bezprecedensowymi wyzwaniami w polityce wewnętrznej, które nie zostały przez niego wywołane. Musi się też zmierzyć z wieloma ryzykownymi problemami na świecie, za które przecież także nie jest odpowiedzialny. Jestem przekonany, że jego polityka podczas drugiej części kadencji będzie przypominała politykę George’a W. Busha.
Na ocenę jego osoby wpłynie wiele obietnic, które złożył, a których nie dotrzymał: nałożone na Kubę embargo nadal obowiązuje, problem Guantanamo nie został rozwiązany, a do Afganistanu prezydent wysyła dodatkowych 30 tysięcy żołnierzy. Również jego program ratowania amerykańskiej gospodarki nie przynosi jeszcze zamierzonych efektów. Zresztą, moim zdaniem uzyskanie rezultatów tak szybko jest po prostu niemożliwe. Ale powtórzę: Obama zastał bardzo skomplikowaną sytuację, do tej pory radzi sobie bardzo dobrze, choć po prostu nie jest w stanie spełnić wszystkich oczekiwań. [b]Pytałem o pana oczekiwania, ponieważ pański rząd stanowczo popierał budowę w Czechach elementu tarczy antyrakietowej, a Barack Obama w końcu ten projekt anulował.[/b] Nie oczekiwałem niczego szczególnego po Baracku Obamie. On nigdy nie obiecywał, że dotrzyma zobowiązań, które w tej sprawie złożyła administracja Busha, i zapowiadał wprost, iż przyjrzy się tej kwestii. Są trzy główne powody, dla których Obama zawiesił realizację tego projektu w Czechach. Pierwszy wynika z założeń jego polityki zagranicznej, w której bardzo ważną rolę odgrywa Rosja. Radar w Czechach nie jest dla jego administracji aż tak istotny. Drugi powód to zastosowanie nowej technologii, co jeszcze przed wyborami sygnalizowali tacy demokratyczni politycy jak choćby Ellen Tauscher. Trzecim powodem była niestabilna sytuacja polityczna w Czechach. Uważam jednak, że to wielki błąd obecnej amerykańskiej administracji, wynikający ze złej oceny sytuacji geopolitycznej w Europie Środkowej. [b]Gdy Obama kilka tygodni temu ogłaszał rezygnację z tarczy, mówił pan, że to niebezpieczna decyzja. Obawia się pan, że Rosja może teraz znów traktować Europę Środkową jako swoją strefę wpływów?[/b] Rosjanie nigdy nie przestali myśleć tak o Europie Środkowej. Amerykańska obecność na czeskim terytorium miała więc tak naprawdę oznaczać, że kończą ze stanowiskiem postjałtańskim czy raczej postteherańskim, i zmienić granice stref wpływów. Jednak decyzja Obamy dała zielone światło dla nowej stanowczej polityki Federacji Rosyjskiej względem najbliższych sąsiadów. [b]Czy w takiej sytuacji wierzy pan jeszcze w amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa dla Czech, Polski i całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej?[/b] Wierzę i muszę w nie wierzyć. Sądzę, że nie możemy zrezygnować z udziału w nowym projekcie obrony przeciwrakietowej i z amerykańskiej obecności w Europie Środkowej. Jeśli nie będziemy wierzyć w europejsko-amerykańskie relacje czy też w znaczenie stosunków bilateralnych, jakie Czechy czy Polska mają ze Stanami Zjednoczonymi, to nie będziemy mieli żadnych gwarancji bezpieczeństwa. Zarówno amerykański wiceprezydent Joseph Biden, jak i podsekretarz stanu Ellen Tauscher uspokajali mnie niedawno podczas rozmów w Pradze, że projekt tarczy antyrakietowej wcale nie został anulowany, lecz wręcz przeciwnie – będzie on kontynuowany. [i]Mirek Topolanek, w latach 2006 – 2009 premier Czech, przewodniczący czeskiej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS)[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL