Nieruchomości

Pośrednicy bez licencji

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Rząd proponuje, by w sprzedaży nieruchomości mógł pomagać każdy, jeżeli posiada odpowiednią polisę
– To niszczy cały dotychczasowy dorobek pośredników – mówi o rządowym pomyśle Zbigniew Kubiński, szef Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości.
– To doprowadzi do wzrostu konkurencji i potanienia usługi, ale na rynku pojawi się sporo oszustów i dyletantów – przewiduje Aleksander Scheller, prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości. Pomysł likwidacji licencji dla pośredników nieruchomości jest częścią projektu ustawy Szejnfelda ograniczającej bariery administracyjne dla obywateli i przedsiębiorców. Gdy wejdzie ona w życie, te usługi będzie mógł oferować każdy, nawet absolwent szkoły podstawowej. Wystarczy, by miał polisę odpowiedzialności cywilnej.
„Celem likwidacji licencji ma być otwarcie dostępu do tego zawodu” – wyjaśniono w uzasadnieniu projektu. Dziś w Polsce pracuje około 12,5 tysiąca uprawnionych pośredników. Jednak w rzeczywistości na rynku działa znacznie więcej osób, część z nich bez żadnego przygotowania zawodowego. Ci, którzy nie mają uprawnień, często pracują „pod opieką” licencjonowanych pośredników – płacąc im za to część swojego wynagrodzenia. Liczba osób działających w szarej strefie może sięgnąć nawet 25 tysięcy. [wyimek][srodtytul]5 tys. zł[/srodtytul] kosztuje obecnie zdobycie licencji zawodowej pośrednika nieruchomości[/wyimek] – Zniesienie licencji i dopuszczenie do transakcji nieprzygotowanych osób zwiększy ryzyko dla klientów – protestują pośrednicy. W czasach prosperity na rynku nieruchomości zarabiali oni duże pieniądze. Prowizje dochodziły do 6 procent wartości sprzedawanej nieruchomości, czyli za pomoc w sprzedaży kawalerki można było dostać dwie przeciętne płace. Pobory wielu pośredników wynosiły przynajmniej po kilkanaście tysięcy miesięcznie. By jednak zdobyć licencję, musieli ukończyć odpowiednie studia magisterskie lub podyplomowe oraz odbyć półroczną praktykę. Dodatkowo, aby nie stracić uprawnień, muszą co roku brać udział w kolejnych szkoleniach. Z tą pracą wiąże się też duża odpowiedzialność. Jeśli pośrednik popełni błąd – klient może podać go do sądu oraz złożyć skargę w Komisji Odpowiedzialności Zawodowej, co grozi utratą uprawnień.Tymczasem Olgierd Dziekoński, wiceminister infrastruktury, nie potrafi przewidzieć, jak propozycje Adama Szejnfelda odbiją się na polskim rynku obrotu nieruchomościami. – Nie w każdym unijnym kraju pośrednicy muszą mieć licencję. Zazwyczaj pracownicy dużej, renomowanej firmy, bez względu na to, czy mają uprawnienia zawodowe czy nie, i tak będą gwarantować większe bezpieczeństwo transakcji – tłumaczy minister Dziekoński.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL