Film

Jak hartował się wojownik

Dawny mistrz znów trenuje
scorpio studio
Andrzej Fidyk i Anna Więckowska o filmie „Balcerowicz. Gra o wszystko”. Premiera 14 grudnia w Operze Narodowej
[b]Rz: Dlaczego nakręciliście ten film?[/b]
[b]Andrzej Fidyk:[/b] Bo powstała idea, żeby pokazać dokument o Leszku Balcerowiczu na uroczystości z okazji 20. rocznicy przemian ekonomiczno-ustrojowych w naszym kraju. [b]Czy dlatego jest laurką?[/b]
[b]Anna Więckowska:[/b] Od początku naszym założeniem było pokazanie człowieka wojownika, który bezustannie idzie pod prąd. I choć nie ma łatwo, konsekwentnie realizuje założone cele. Narzucił sobie niebywałą samodyscyplinę i cały czas nad sobą pracuje. Do tego ma silną konstrukcję psychiczną, co wiele razy było widać, gdy musiał stawiać czoło znacznie większej liczbie stresujących sytuacji niż przeciętny człowiek. Jest jednym z nielicznych polityków wielkiego formatu, którzy nie byli bohaterami żadnego skandalu. Ale że to ma być laurka – nie przychodziło nam do głowy. [b]W filmie nie pojawiają się jednak opinie jego oponentów poza archiwaliami z obrad sejmowych.[/b] A.F.: Bo koncepcja była taka, że to Leszek Balcerowicz i jego żona będą wspominać, jak było, gdy dwukrotnie sprawował funkcję ministra finansów, a potem był prezesem Narodowego Banku Polskiego. On opowiada o sprawach merytorycznych, a jego żona Ewa o kosztach rodzinnych, jakie ponosili w związku z pełnieniem przez męża obowiązków państwowych. Zresztą historia zatoczyła koło, bo na końcu filmu okazuje się, że gdy przeciwnicy Balcerowicza nie mogli go dopaść, to ściągnęli jego żonę przed komisję śledczą. [b]Jednak nie zrezygnowaliście państwo z pełnych uznania i atencji dla bohatera filmu wypowiedzi zagranicznych polityków. Mówią o nim w superlatywach m.in. Robert Zoellick, prezes Banku Światowego, Jacob A. Frenkel, główny ekonomista i dyrektor ds. Badań w Międzynarodowym Funduszu Walutowym 1987 – 1991, Jegor Gajdar, były premier Federacji Rosyjskiej, prof. Zbigniew Brzeziński.[/b] A.F.: Rynkowa rzeczywistość, którą mamy w Polsce, jest w zasadniczej części zasługą Balcerowicza i specjaliści za granicą nie mają co do tego wątpliwości. Jego radykalne kroki przyniosły efekty, które świadczą same za siebie. Przystępując do realizacji tego projektu, wiedzieliśmy jednak, że film nie zakończy dyskusji o Balcerowiczu. Chcieliśmy pokazać, jak hartowała się stal. Jak na naszych oczach przekształcał się z naukowca w wojownika. Znałem Balcerowicza jeszcze z SGPiS. Był bardzo zdolnym, pewnie najmądrzejszym spośród nas młodym naukowcem. Jeszcze nie miał wtedy cech przywódczych. Przez te 20 lat bardzo się zmienił – najpierw w zdecydowanego polityka mającego dar celnych ripost wobec przeciwników, a teraz znowu w spokojnego – nawet uśmiechniętego człowieka. W dodatku coraz lepiej wygląda. [b]I powrócił do biegania, które kiedyś uprawiał?[/b] A.F.: Był nawet mistrzem Polski juniorów w biegach przełajowych. Biegania nigdy nie zarzucił, choć w filmie wyjaśnia, że sport wyczynowy uprawiał tak długo, jak długo wygrywał. Dodaje też, że ma skłonność do akceptacji ryzyka – w młodości lubił przepływać Wisłę w okolicach Torunia w najszerszym miejscu. Jak widać, odwagi mu nie brakowało. Dziś możemy się cieszyć, że podobnie było później w przypadku ekonomii i polityki. [b]Co po latach wspominał i komentował z największymi emocjami?[/b] A.W.: Wystąpienie w Sejmie jednego z posłów, który powiedział, że polityka Balcerowicza jest dokonywaniem holokaustu na narodzie polskim. [b]Oglądając archiwalia, mówił, że żałuje jakiejś swojej decyzji?[/b] A.F.: Zawsze precyzyjnie wyjaśnia, że każdą podejmuje według aktualnej wiedzy i okoliczności, biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw. Niczego więc nie żałuje. [b]Jak przyjął pomysł nakręcenia o nim filmu?[/b] A.F.: Z zaufaniem. W czasie zdjęć początkowo był stremowany, ale potem lody zostały przełamane. Mogliśmy się przekonać, że jest bardzo zdyscyplinowany i w związku z tym współpraca nie była trudna. Problem był inny – notoryczny brak wolnego czasu, mimo że nie sprawuje już żadnych publicznych urzędów. [b]Widział już film?[/b] A.W. i A.F.: Nie. Zobaczy go na poniedziałkowej premierze. [ramka][b]Andrzej Fidyk - dokumentalista, członek Europejskiej Akademii Filmowej[/b] Do telewizji trafił w 1980 roku jako absolwent Wydziału Handlu Zagranicznego SGPiS w Warszawie. Był kontrowersyjnym szefem Redakcji Dokumentu w TVP w latach 1996 – 2004. Twórca wielokrotnie nagradzanych dokumentów takich jak: „Defilada”, „Pocztówka z Japonii”, „Carnaval – największe party świata”, „Taniec trzcin”. [/ramka] [ramka][b]Anna Więckowska - dziennikarka, italianistka[/b] Od 1995 roku związana z TVP. Autorka reportaży i dokumentów o tematyce społecznej. Laureatka festiwali międzynarodowych, m.in. Nagroda Specjalna na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Szanghaju w 2004 r. za film „Tomek W.”, i krajowych – Główna Nagroda na festiwalu NURT w Kielcach za film „Wypalony”. [i]—mp[/i][/ramka] [ramka][b]Tak promiennego profesora dotąd nie oglądaliśmy[/b] [b]Mimo zastrzeżeń jakie przedstawiłam autorom dokumentu, film ma wiele walorów. Słuchanie Leszka Balcerowicza to przyjemność. Opowiada nie tylko precyzyjnie, ale i ciekawie – skomplikowane zagadnienia ekonomiczne przedstawia w sposób łatwy do przyswojenia dla przeciętnego śmiertelnika. [/b] I nie ma wątpliwości, że jest szczery. Mówi o trudnym czasie oczekiwania, kiedy miały zadziałać wdrażane reformy, rozczarowaniu niepodpisaniem przez prezydenta Kwaśniewskiego ustawy o podatku osobistym i o tym, że trudności budzą w nim ducha walki. Tak promiennego Balcerowicza nie znaliśmy do tej pory. Także po raz pierwszy Ewa Balcerowicz opowiada o trudnych dniach dla ich rodziny, gdy mąż większość życia spędzał w pracy, a po powrocie na pytanie: „Co dobrego?” odpowiadał pytaniem: „A możemy pomilczeć?”. I jeszcze jedna zaleta – archiwalia, dzięki którym czas burzliwych polskich przemian staje przed oczami jakby wszystko zdarzyło się wczoraj. Starszym – ku wspomnieniom, młodszym – ku nauce. [i]Telewizyjna premiera dokumentu w HBO w czwartek o 20.10[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL