Teatr

Morderczyni z popegeerowskiej wsi

Widzów zaskoczą zapewne wykorzystane przez Tyszkiewicza ruchome podesty i wyjeżdżające spod sceny piętrowe konstrukcje
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Balladyna w spektaklu Artura Tyszkiewicza to współczesna dziewczyna. Nosi dżinsy, bluzkę z cekinami i lakierowane czerwone pantofle. Dlaczego dopuszcza się zbrodni? Jest dzieckiem swojego czasu, zdegradowanego świata, w którym dorosła
Czytaj też: [link=http://www.rp.pl/artykul/9131,403749_Slowacki__idol_Gombrowicza.html]Balladyna. Reinkarnacja[/link]
[link=http://www.rp.pl/artykul/404159.html]Zobacz na tv.rp.pl[/link]
– Balladyną kieruje los – mówi reżyser Artur Tyszkiewicz. – Wychodzę z założenia, że nikt nie rodzi się mordercą. Balladyna wyrosła w takim, a nie innym środowisku, ukształtowali ją tacy, a nie inni ludzie. W tym sensie jest więc dzieckiem swoich czasów. Ale oczywiście ostateczne decyzje podejmuje sama. Reżyser przyznaje, że wyzwaniem było znalezienie odpowiedniej formy – współczesnego ekwiwalentu romantycznej ballady. – Tekstu Słowackiego natomiast nie trzeba na siłę uwspółcześniać – dodaje Tyszkiewicz. – Relacje między bohaterami są bowiem wciąż aktualne, a ich problemy to sprawy, z którymi nadal się borykamy. Klasyczną treść Tyszkiewicz zainscenizował, wykorzystując rozbudowaną sceniczną maszynerię Narodowego. Widzów zaskoczą zapewne ruchome podesty i wyjeżdżające spod sceny piętrowe konstrukcje. Taka scenografia pozwala wykreować dwa odmienne światy. – Pierwszy to popegieerowska wieś, z której pochodzi Balladyna. Drugi to dwór – środowisko celebrytów, którzy mają mnóstwo pieniędzy, ale niekoniecznie wiedzą, co z nimi robić – wyjaśnia reżyser. W roli tytułowej zobaczymy Wiktorię Gorodeckają, a partnerować będą jej m.in. Marcin Hycnar (Kostryn), Jarosław Gajewski (Pustelnik), Grzegorz Kwiecień (Kirkor), Małgorzata Rożniatowska (Matka), Beata Ścibakówna (Goplana). W pierwszych spektaklach zagra także Emilian Kamiński (Grabiec) zastępujący kontuzjowanego Jerzego Radziwiłłowicza. Premiera tej inscenizacji odbędzie się 35 lat po słynnej „Balladynie” Adama Hanuszkiewicza. Tyszkiewicz mówi, że trudno mu odnieść się do tamtego spektaklu. W 1974 roku miał kilka lat i zna go tylko z fragmentów archiwalnych. Z pewnością trudno będzie pobić frekwencyjny rekord sprzed lat. Przedstawienie Hanuszkiewicza obejrzało ponad 330 tysięcy osób. [i]„Balladyna”, dramat Juliusza Słowackiego, reż. Artur Tyszkiewicz, wyk. Wiktoria Gorodeckaja, Marcin Hycnar, Jarosław Gajewski, Teatr Narodowy 3, Warszawa, pl. Teatralny 3, bilety: 35 – 60 zł, rezerwacje: tel. 22 692 06 04, piątek (11.12), godz. 19[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL