Poradniki

Fryzjer i pralnia przed sylwestrem

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Przed balami karnawałowymi trzeba zadbać o kreację i wygląd. Niestety, czasem zawodzą fachowcy, którym ufamy i chcemy szybko skorzystać z ich pomocy
Najczęstsze usługi, z których korzystamy w okresie świątecznym i karnawałowym, to wizyta u kosmetyczki, fryzjera, w solarium i oddanie strojów wieczorowych do pralni chemicznej. Większość tych usług opiera się na umowach o dzieło. Chodzi o osiągnięty rezultat.
U fryzjera najczęstsze pretensje klienci mają o złe przycięcie włosów, ich spalenie, skaleczenia itp. W pralni – o nieusunięcie brudu lub plam, w solarium zaś – o nierówną opaleniznę. [b]Obowiązuje zasada, że jeśli wady dadzą się usunąć, to zamawiający może tego zażądać.[/b] Gdy jednak usunąć się nie dadzą, sytuacja wygląda inaczej. Wtedy można odstąpić od umowy, jeśli usterki te są istotne. Jeżeli są mniejszej wagi, to można żądać odpowiedniej obniżki zapłaty. [wyimek]Jeśli wady da się usunąć, to trudno będzie uzyskać zwrot pieniędzy[/wyimek]
Gdy składamy reklamację u usługodawcy (np. fryzjera), warto zrobić to na piśmie. W reklamacji trzeba dokładnie opisać stan faktyczny, zażądać zwrotu kosztów usługi (lub ich odpowiedniej części), chyba że można dokonać poprawek (doprowadzić włosy do prawidłowego stanu, poprawić zabieg kosmetyczny). Podobnie jest z pralnią. Najczęściej zależy nam na zwykłym praniu, odświeżającym naszą garderobę po kilku miesiącach zalegania w szafie albo noszenia. Czasem jednak chcemy usunąć kłopotliwe plamy po alkoholu, tłuszczu, ziemi, innych płynach. Usługa dotycząca czyszczenia ubrań ma charakter umowy o dzieło, bo pralnia – przyjmując odzież – podejmuje się wyczyszczenia, a w zamian klient ma uiścić odpowiednie wynagrodzenie. Potwierdza to orzecznictwo Sądu Najwyższego. Rezultat powinien być osiągnięty, upranie da się w miarę obiektywnie zweryfikować, wynik można zresztą dokładnie sprecyzować. Dzięki temu klient będzie mógł potem sprawdzić, czy przewidywany efekt rzeczywiście osiągnięto, a zatem – czy usługa została należycie wykonana. Istotne jest również to, że od takich zakładów, jak pralnia, wymaga się, aby przyjmując zamówienie, dokładnie zbadały ubranie i stwierdziły, czy możliwe jest osiągnięcie rezultatu, jakiego oczekuje klient. Wymaga tego art. 634 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=746525D0FCFCD92C70457DA1AAE90A28?id=70928]kodeksu cywilnego[/link]. Przewiduje on, że jeśli materiał dostarczony przez zamawiającego nie nadaje się do prawidłowego wykonania dzieła albo jeśli zajdą inne okoliczności, które mogą przeszkodzić w prawidłowym wykonaniu, to przyjmujący zamówienie powinien niezwłocznie zawiadomić o tym potencjalnego klienta. Oznacza to, że np. pracownicy pralni jako profesjonaliści mający odpowiednie kwalifikacje po zbadaniu przedmiotu powinni powiedzieć klientowi, czy jest szansa na zrealizowanie zlecenia. To on, wiedząc, że usługa może nie być wykonana zgodnie z jego oczekiwaniami, musi podjąć decyzję i zaryzykować, że nie uda się np. wywabić starej plamy. Jeżeli usługodawca nie zachowa takiej staranności, to może się potem narazić na zarzuty nienależytego wykonania umowy. Klient ma prawo też dochodzić roszczeń z rękojmi (opisanej w kodeksie cywilnym). [b]Inaczej jest, gdy pralnia poinformuje klienta o ryzyku, że plama nie zejdzie. Jeśli stwierdzi on, że mimo wszystko godzi się na próbę, to przyjmuje ryzyko wykonania umowy z wadami.[/b] Ważne, aby o takiej ewentualności był wyraźnie poinformowany (tego rodzaju zapis może się też znaleźć w umowie, np. jako dopisek na wystawionym rachunku, bo z reguły w takich miejscach nie wypełnia się długich formularzy sporządzanych drobnym drukiem). Wtedy godzi się na to, że być może usługi nie da się wykonać w spodziewanym zakresie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL