Wiadomości

Platforma zmienia strategię

Sławomir Neumann z Platformy (w środku) mówi, że politycy PO uwikłani w aferę hazardową zostaną przesłuchani jeszcze w grudniu. Na zdjęciu z Franciszkiem Stefaniukiem z PSL (z lewej) i Jarosławem Urbaniakiem z PO podczas piątkowego posiedzenia komisji
Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Jeszcze w grudniu przed komisją śledczą mają stanąć bohaterowie afery hazardowej z PO – dowiedziała się "Rz"
– Widać już, że strategia odwracania uwagi nie przynosi takich efektów, jakich się spodziewaliśmy. Dlatego trzeba się zastanowić, czy jej nie zmienić – mówi "Rz" polityk PO.
Według informacji "Rz", zmiana dotychczasowej strategii miałaby polegać głównie na tym, że Platforma wybierze ucieczkę do przodu. Wtedy już niedługo przed komisją stanęliby jej główni bohaterowie, m.in. były szef Klubu PO Zbigniew Chlebowski i były minister sportu Mirosław Drzewiecki. – Imputuje się nam, że rzekomo nie chcemy przesłuchiwać Zbigniewa Chlebowskiego czy Mirosława Drzewieckiego, a to nieprawda – mówi Sławomir Neumann, jeden z członków komisji śledczej z PO. – Strategia jest wciąż taka sama: znalezienie odpowiedzialnych za nieprawidłowości związane ze zmianami prawa hazardowego.
Neumann zapewnia, że wspomniani politycy PO zostaną przesłuchani jeszcze w grudniu. Przekonuje też, że zajmowanie się przez komisję na starcie losami nowelizacji ustawy hazardowej za rządów PiS wynikało jedynie z tego, że śledczy dostali materiały, które tego właśnie dotyczyły, a których nawet nie spodziewali się dostać. Przewodniczący komisji Mirosław Sekuła (PO) i jego zastępca Bartosz Arłukowicz (Lewica) spotkali się we wtorek z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Usłyszeli od niego, że biuro przekazało już komisji wszystkie jawne materiały. Z innymi posłowie będą się mogli zapoznać dopiero po uzyskaniu certyfikatów. – Z wezwaniem Chlebowskiego czy Drzewieckiego czekamy jedynie na certyfikaty, które pozwolą nam na wgląd w tajne dokumenty dotyczące tej sprawy. Powinniśmy je dostać niedługo. Kiedy będziemy je mieć, na pewno nie będziemy zwlekać z przesłuchaniami – zapewnia Neumann. Po tym, jak w piątek – m.in. na jego wniosek – ze składu komisji odwołano posłów PiS Beatę Kempę i Zbigniewa Wassermanna, w PO mnożą się głosy krytyki wymierzone w komisję. W poniedziałek suchej nitki nie zostawił na niej Janusz Palikot. Wyrzucenie posłów PiS uznał za poważny błąd. Według jego słów rozwścieczyło to też premiera Donalda Tuska, który chce od komisji wyjaśnienia afery. Ona zaś nie spełnia tych oczekiwań. We wtorek do krytyków komisji dołączył Jarosław Gowin. – Chyba po raz pierwszy w tej kadencji przychodzi mi się zgodzić z Januszem Palikotem. Decyzja naszych kolegów jest nie tylko błędem politycznym, ale czymś o wiele gorszym – powiedział w Radiu RMF FM. Wyjaśnił, że przy powoływaniu komisji chodziło o wyczyszczenie PO z zachowań korupcjogennych. Jego zdaniem piątkowa decyzja stawia pod znakiem zapytania moralną wiarygodność komisji. – Kredyt wiarygodności komisji w oczach Polaków zmalał w sposób dramatyczny – stwierdził Gowin. Sławomir Neumann i Jarosław Urbaniak (PO) starają się bronić swojej decyzji. Obaj zapewniają, że odwołanie Kempy i Wassermanna nie było zamachem na komisję ani efektem polowania na przeciwników, tylko koniecznością. Ale i oni przyznają, że odwołanie posłów PiS nie wypadło dobrze. Palikot już w poniedziałek podkreślał, że w przyszłości działania posłów komisji, które tak jak te związane z Kempą i Wassermannem mogą mieć poważne reperkusje polityczne, powinny być wcześniej konsultowane z władzami klubu. I tak też zapewne będzie się działo. [ramka][b]PiS broni Kempy i Wassermanna [/b] Prawo i Sprawiedliwość stoi murem za swoimi posłami wykluczonymi z hazardowej komisji śledczej Na razie nie ma zamiaru przedstawiać innych kandydatur na ich miejsce. We wtorek w sprawie Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna PiS złożył wniosek do Prezydium Sejmu. Chce, by nad ich wykluczeniem komisja głosowała jeszcze raz w pełnym składzie. Mariusz Błaszczak, rzecznik Klubu PiS, informuje, że wniosek jest oparty na opinii prawnej, z której wynika, iż nie było żadnych podstaw, by wykluczać Kempę i Wassermanna. Posłowie PO motywowali to koniecznością przesłuchania ich przez komisję, ponieważ oboje jako członkowie rządu PiS zgłaszali uwagi do projektu zmian prawa hazardowego. Z dokumentów CBA wynika, że został on opracowany pod dyktando Totalizatora Sportowego, a prace przebiegały niezgodnie z regułami. Zdaniem szefa komisji Mirosława Sekuły (PO) reasumpcja głosowania w sprawie Kempy i Wassermanna nie jest dobrym wyjściem. – Ale jeśli jest taki wniosek, to poczekam, aż się wypowie prezydium – mówi Sekuła. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO) zapowiedział już, że spotkanie w tej sprawie odbędzie się 14 grudnia. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL