Świat

Walka z eutanazją

Fotorzepa, Darek Golik
Chora kobieta żąda zmian prawa do wspomaganego samobójstwa. To pierwszy taki przypadek w historii Wielkiej Brytanii.
Poruszająca się na wózku Alison Davis rzuciła wyzwanie potężnemu szefowi Sądu Najwyższego Lordowi Phillipsowi. Kilka miesięcy temu, jeszcze zanim zajął obecne stanowisko, Phillips przeforsował w Izbie Lordów wytyczne liberalizujące przepisy o wspomaganym samobójstwie. Od tej pory krewni chorego, którzy pomagają mu umrzeć, nie są już karani.
[srodtytul]Dyskryminacja chorych[/srodtytul] Ścigać ich można tylko wtedy, gdy się udowodni, że śmierć bliskiej osoby przyniosła im korzyści finansowe lub wspomagane samobójstwo zostało przeprowadzone wbrew woli chorego. Zdaniem Davis liberalizacja przepisów jest niedopuszczalna. „Wytyczne są nie fair. Dyskryminują ludzi cierpiących, którzy zasługują na taką samą ochronę życia jak zdrowi. Nie można czegoś takiego wprowadzić w cywilizowanym społeczeństwie” – napisała we wniosku do Sądu Najwyższego.
[wyimek]Davis sama usiłowała się zabić. Podcinała sobie żyły i łykała środki nasenne [/wyimek] Davis stara się obalić decyzję lordów, podważając wiarygodność Phillipsa. Powołuje się na wywiad, jakiego udzielił on gazecie „Daily Telegraph”. „Mam wielką sympatię dla każdego, kto cierpiąc na straszliwą chorobę, decyduje się na zakończenie życia w szybszy sposób, aby zaoszczędzić bólu sobie i bliskim” – powiedział sędzia. Zdaniem Davis to dowód, że Phillips nie był bezstronny i działał z pobudek ideologicznych. „Sprawia to, że podjęta przez lordów decyzja jest niekonstytucyjna. Sąd Najwyższy powinien rozważyć nowe argumenty” – napisała. – Jeszcze nikt do tej pory nie odważył się stawić czoła decyzji Izby Lordów. To, co zrobiła Davis, jest aktem wielkiej odwagi – powiedziała „Rz” Andrea Minichiello-Williams z Chrześcijańskiego Centrum Prawnego (CLC) w Londynie. – Wytyczne, które zostały już zaaprobowane przez prokuraturę, są bowiem równoznaczne z legalizacją wspomaganego samobójstwa i eutanazji – dodała. Według niej rodziny chorych będą teraz wywierać na nich presję, aby skończyli z życiem. – Starzy ludzie obawiają się, że są ciężarem dla rodzin i będą się teraz czuli zobowiązani do odebrania sobie życia. To niemoralne. Nie można dzielić ludzi na tych, którzy są warci ochrony życia, i na tych, którzy nie są – dodała pani Minichiello-Williams. Nie zgadza się z tym John Harris z londyńskiej organizacji Godne Umieranie. – Nowe wytyczne są krokiem w dobrym kierunku. Domagamy się bowiem całkowitej legalizacji eutanazji. Pani Davis ma prawo nie zgadzać się z decyzją lordów, ale nie powinna przekładać swoich doświadczeń na wszystkich. Są ludzie bardziej chorzy od niej i powinni mieć prawo decydować, czy chcą umrzeć czy nie – powiedział „Rz” Harris.  Alison Davis cierpi na szereg niezwykle bolesnych i uciążliwych schorzeń – m.in. rozszczepienie kręgosłupa, rozedmę, artretyzm, lordozę, kifoskoliozę oraz osteoporozę – i sama wielokrotnie podejmowała próby samobójcze. [srodtytul]Najlepsze lata[/srodtytul] Davis nie mogła wytrzymać z bólu i połykała całe pudełka środków nasennych, popijając je obficie martini. Kilka razy podcinała sobie żyły. Udało się ją jednak uratować. Otrzymała wielkie wsparcie od przyjaciół i znalazła cel w życiu: pomaga finansowo niepełnosprawnym dzieciom w Indiach. – Gdybym wtedy umarła, straciłabym najlepsze lata mojego życia – mówi dziś Davis. Formalnie za pomoc w samobójstwie w Wielkiej Brytanii grozi do 14 lat więzienia. Od bardzo dawna jednak nikogo za to nie skazano. Ostatnio „zmęczeni życiem” Brytyjczycy coraz częściej wyjeżdżają do Szwajcarii, gdzie działa zajmujące się „pomocą w umieraniu” stowarzyszenie Dignitas. Z jego usług skorzystało już ponad 100 mieszkańców Wysp. Kolejnych 700 znajduje się na liście oczekujących. [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: [mail=a.rybinska@rp.pl]a.rybinska@rp.pl[/mail], [mail=p.zychowicz@rp.pl]p.zychowicz@rp.pl[/mail] [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL